129 obserwujących
3991 notek
1805k odsłon
  254   0

Mrs Biden i Mme Macron jak dwie siostry i do czego służą psy w Ameryce...

Popatrzyłem na zdjęcie przyszłej Pierwszej Damy USA i ...stanąłem jak wryty. Podobieństwo Pani Mrs Jill Biden do innej Pierwszej Damy – tyle, że Francji, Brigitte – jest wręcz oszałamiające. Obie blondynki, podobny uśmiech, podobne rysy, na oko podobny wzrost, a w styczniu 2021 będą miały jeszcze jedną wspólną cechę – po zaprzysiężeniu Josepha Robinette’a Bidena zwanego po prostu Joe Bidenem (tak, jak William Clinton zwany był swojsko Billem Clintonem) obie panie będą miały mężów prezydentów. Zdaje się, że Mrs Biden jest starsza niż madame Macron, ale nie sprawdzałem, bo przecież kobietom w metryki się nie patrzy, czyż nie?

Swoją drogą, różnice między kampaniami wyborczymi w USA i w Polsce widać spektakularnie , przez pryzmat różnych detali. To, że kampania prezydencka w USA jest najdroższa na całym świecie(to akurat nie jest detal...) – wiedza wszyscy znający się na rzeczy. Te polskie z wyborów na wybory są coraz droższe, ale kuda nam do Jankesów… Inna spektakularna różnica: będąc mega-krytycznym wobec skrajnej opozycyjności „totalsów” w Polsce muszę jednak obiektywnie przyznać – jako człowiek, który śledzi, często osobiście ,będąc w USA, tamtejsze kampanie prezydenckie (pierwszą „zaliczyłem” 28 lat temu, gdy William Clinton wygrał w 1992 roku po raz pierwszy) – że kampania amerykańska jest jednak bardziej brutalna, albo nawet: znacznie bardziej brutalna, od naszej. Co oczywiście nie usprawiedliwia „totalsów”.

A co do tych drobiazgów, które pokazują jednak trochę inną kulturę polityczną i styl uprawiania polityki w USA i w Polsce, to uświadomiłem to sobie oglądając zdjęcie rzeczonej Jill Biden z okazałym psem przyszłej Pary Prezydenckiej. Ów zwierzak miał do obroży przywieszony tekturowy plakat z napisem „Biden president”. No, jednak w Polsce nie obserwuje się, aby psy pełniły rolę żywej wyborczej reklamy. Nikt na to nie wpadł, choć przecież zdarzali się politycy, którzy chwalili się (nic w tym złego) swoimi czworonogami.

To, co stało się w Ameryce po listopadowych wyborach jest doprawdy niezłym materiałem dla satyryków. Ktoś nawet niespecjalnie złośliwy może wziąć cytaty z wywiadów Bidena sprzed czterech lat , gdy ten jeszcze długo po ogłoszeniu zwycięstwa Trumpa nie mógł się z tym pogodzić. A to mówił o udziale Rosji w kampanii, a to sugerował, że wynik może jeszcze ulec zmianie. Dzisiaj ten sam Biden, do Trumpa i jego zwolenników mówi, że jak mogą jeszcze oczekiwać zmiany werdyktu, skoro upłynęło już … trzy dni od wyborów. 46. w dziejach prezydent USA (jeśli wszystko się potoczy po myśli Demokratów) czyli J.R. Biden zarzuca w rozmowie z dziennikarzem, że ten jest – w kontekście amerykańskich wyborców A. D. 2020 – zwolennikiem teorii spiskowych, a przecież sam w listopadzie 2016 roku takie teorie spiskowe szerzył.

Oto ta Ameryka podwójnych standardów. Żadnym pocieszeniem nie jest, że UE w owych podwójnych standardach i w hipokryzji przebija Jankesów o głowę…

*tekst ukazał się w „Gazecie Polskiej” (04.01.2021)


Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka