133 obserwujących
4174 notki
1854k odsłony
  273   0

W USA ruszył program 600 dolarów na dziecko...

USA uznały, że trzeba skopiować przykład Polski w zakresie polityki prodemograficznej. Pięć lat temu, zaraz po dojściu do władzy Prawa i Sprawiedliwości, wprowadzono „500+” na dziecko. Stany Zjednoczone Ameryki natomiast mają 600 dolarów na dziecko. Wypłaty ruszyły dopiero cztery dni temu, zatem Waszyngton uruchomił swoją akcję pronatalistyczną pięć lat po Polsce.
Skądinąd pamiętam, jak decyzją polskiego rządu, dotyczącą słynnego „500+” zachwycali się moi znajomi z Izraela, z rządzącej tym państwem przez ostatnie cztery kadencje partii premiera Benjamina „Bibi” Netanjahu. Mówili mi, że władze Państwa Izrael też powinny zrobić coś takiego w swoim kraju.
Zaś co do USA, to trzeba przyznać, że mają… z czego dawać. Oto bowiem amerykański Kongres przed czterema miesiącami przyjął tzw. American Rescue Plan, czyli agendę działań stymulujących gospodarkę narodową. Jest on wart prawie 2 biliony dolarów. To właśnie tam zapisano zwiększenie wówczas obowiązującej Child Tax Credit, czyli ulgę podatkową na dziecko od 2000 USD do 3000 lub 3600 USD od każdego dziecka w rodzinie i to do 17. roku życia. Wypłaca się ją w miesięcznych ratach i to również tym najbiedniejszym obywatelom, którzy z powodu niskich dochodów nie płacili żadnych podatków federalnych, a więc podatków bezpośrednio na rzecz Stanów Zjednoczonych.
Świadczenie „na dziecko” w pełnym wymiarze przysługuje amerykańskim rodzinom zarabiającym poniżej 150 tysięcy dolarów rocznie, a więc niespełna 13 000 dolarów miesięcznie. Dotyczy to zdecydowanej większości społeczeństwa amerykańskiego.
Cieszę się, że Amerykanie weszli w polskie buty. I że w ten sposób nawet krytykujący Polskę 46. prezydent w dziejach USA, Joseph Robinette Biden naśladuje kraj, który – skądinąd mało merytorycznie – poddaje krytyce. Jak zapaliliśmy Amerykanom „kaganek oświaty” w sprawach demografii – to znakomicie. Rzeczpospolita jako drogowskaz? Super! Jak to fajnie brzmi.

Ciekawe tylko, co na to opozycja w Polsce, jakże chętnie wsłuchująca się w głosy z zewnątrz, a po ostatnich wyborach prezydenckich w USA i zwycięstwie Demokratów szczególnie usilnie nadstawiająca ucho na to, co płynie z Białego Domu, w którym już nie ma Donalda Johna Trumpa…

* tekst ukazał się w tygodniku Wprost (19.07.2021)

Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka