136 obserwujących
4493 notki
1901k odsłon
  78   0

O Turcji, Uzbekistanie, Rosji i Unii dla PR 24

No tak, ale czy nie mają racji tacy politycy, również się z Pańskiego obozu jak np. Jacek Saryusz-Wolski, którzy mówią, że skala tej ingerencji nawet, jeżeli dojdzie do jakiegoś kompromisu jest tak duża i tak wyjątkowa, bo to w istocie jest już ingerencja właśnie w krajowe ustawodawstwo dotyczące sfery, która miała być ograniczona do krajowego ustawodawstwa, że należy się tutaj, mówiąc kolokwialnie „postawić”, pan europoseł Saryusz-Wolski mówi, że należy pożyczyć pieniądze na rynkach, zaskarżyć Komisję Europejską, wycofać gwarancje dla Funduszu Odbudowy, to są oczywiście postulaty radykalne, ale co Pan o nich myśli?

– Przede wszystkim na pewno nie będzie zgody na bezceremonialne ingerencje w nasze wewnętrzne sprawy, a to się przekłada na konkret, tzn. uważam, że ani kroku dalej, nie można zgadzać się na presję zarówno polityczną, gospodarczą, jak i ideologiczną, która ma miejsce, bo przecież tak naprawdę kwestie pieniędzy z Funduszu Odbudowy, to jest tylko wierzchołek góry lodowej, ta presja jest na różnych polach czyniona, widzimy to w Parlamencie Europejskim, gdzie było kilkanaście debat na temat Polski, ostatnia w rocznicę wyroku Trybunału Konstytucyjnego ws. ochrony życia, więc ta presja jest wielonurtowa, wielowątkowa. Uważam, że nie można też wykluczyć żadnego scenariusza, że nie należy z góry założyć, że my musimy iść na kompromis - nie, nie musimy iść na kompromis. Przypomnę, że gdyby nie zgoda polskiego rządu, to tego funduszu, tego Recovery Fund by nie było, bo to miała być decyzja jednomyślna wszystkich rządów, państw członkowskich Unii Europejskiej, także polskiego, zatem bez podpisu polskiego premiera, by nie było tej rzeczywiście bardzo nisko oprocentowanej pożyczki, którą Unia Europejska wzięła i zamierza ją teraz rozdzielać. Ja bym żadnego wariantu nie wykluczał, również takiego bardzo twardego, ostrego, chociaż rzeczywiście lepiej się porozumieć, niż nie porozumieć.

Zdecydowanie lepiej się porozumieć. Pan Poseł na Półwyspie Arabskim, a tu tymczasem niektórzy Pana koledzy spełniają sen opozycji, już ogłaszają datę polexit, pan poseł koalicyjnej Solidarnej Polski, pan Kowalski, już nawet rok wyznaczył 2027, kiedy chce organizować referendum, czy ten typ takiego retorycznego przyznajmy radykalizmu, pomaga, czy szkodzi polskiemu rządowi?

– Ja uważam, że jeżeli jest formacja polityczna, która wydaje się być eurosceptyczną, to Polska jest wolnym krajem, wolnych ludzi, nie należy nikogo kneblować, uważam nawet, że polski rząd mógłby wykorzystać sytuację, w której mamy eurosceptyków w koalicji rządowej, a rząd jest generalnie, Prawo i Sprawiedliwość jest eurorealistyczne,mógłby wykorzystać tych eurosceptykow, żeby pokazywać Brukseli, że nie możemy się dalej cofnąć w pewnych sprawach, właśnie dlatego, że mamy partnerów koalicyjnych, którzy mają w tej sprawie stanowisko zaporowe, uważam, że można to wykorzystać w negocjacjach z Unią Europejską, tak jak swego czasu rząd w Tallinie, któryś raz już o tym mówię, ale to jest dobry przykład, rząd w Talinie, rząd estoński w 2003 roku negocjując wejście swojego kraju do Unii Europejskiej, wykorzystał fakt, że przez parę miesięcy aż dwie trzecie Estończyków było przeciwne wejściu tego kraju do Unii Europejskiej, potem to się zmieniło, ale to dla rządu w Tallinie w rozmowach z Brukselą było argumentem, że nie można się na pewne rzeczy zgodzić i okazało się, że Estonia dostała, wywalczyła raczej – to lepsze sformułowanie- najlepsze warunki członkostwa w Unii Europejskiej z całej dziesiątki krajów, które wtedy weszły, ośmiu z naszego regionu, plus Malta i Cypr. Inna sprawa, że było jej łatwiej o to walczyć, bo Unia Europejska łatwiej oddaje pole w negocjacjach krajom małym niż takimi jednak relatywnie dużym jak Polska, Polska jest w jednym z pięciu największych krajów Unii Europejskiej, wtedy jak wchodziła, była jednym z sześciu. Czemu ? Dlatego, że pewne ustępstwa ekonomiczne, które Unia Europejska czyni dla krajów małych, kosztują niewiele, ustępstwa dla krajów dużych kosztują znacznie więcej.

Przeczytałem w gazecie „Rzeczpospolita”, ponieważ tam przeczytałem, to się tutaj powołuję oczywiście, informacje o tym, że pani przewodnicząca Komisji Europejskiej odebrała jakby tutaj ten mandat do rozmawiania o sprawach polskich i negocjowania z polskim rządem innym komisarzom, żeby to przeprowadzać osobiście, to miało być trochę takie wyjście naprzeciw, rozumiem Polsce, bo tam wśród tych komisarzy są panowie niezwykle radykalnie formującej różne sądy na temat tego, co myślą co się dzieje w Polsce. Czy to jest tak, jak twierdzą niektórzy komentatorzy, że w interesie też pani przewodniczącej jest zawarcie kompromisu, bo jeżeli do niego nie dojdzie, to ona może zapłacić swoją pozycję polityczną?

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka