137 obserwujących
4477 notek
1899k odsłon
  96   0

Polska wyrzutem sumienia dla Europy Zachodniej

Agnieszka Żurek: Unia Europejska zapowiada pomoc w budowie muru na granicy polsko – białoruskiej. Czy udzieli nam realnego wsparcia w ochronie zewnętrznej granicy UE, czy raczej będą to działania pozorowane?

Ryszard Czarnecki: Pomoc będzie, ale jedynie na otarcie łez. Unia Europejska z początku w ogóle nie chciała słyszeć o wsparciu Polski w budowie muru, formułując nawet wypowiedzi wprost niechętne tej inicjatywie. W końcu, pod polską presją, szefowa Komisji Europejskiej Ursula Von der Leyen ugięła się i zapowiedziała wsparcie w budowie ogrodzenia. Ale uwaga – środki na ten cel zostały przewidziane dopiero w przyszłorocznym budżecie unijnym, podczas gdy pomoc jest potrzebna natychmiast. Kwota wsparcia jest symboliczna, bo wynosząca 25 mln euro – na dodatek do rozdzielenia pomiędzy trzy państwa – Polskę oraz Litwę i Łotwę. W sytuacji, kiedy Polska graniczy z Białorusią na odcinku ponad 440 km, a Litwa ma granicę dłuższą o dwieście kilkadziesiąt kilometrów, to patrząc na to od strony czysto matematycznej, Litwa otrzyma większą pomoc od Polski – abstrahując od politycznego wymiaru sprawy i tego, że reżim białoruski, a de facto Rosja, skoncentrowały swoją agresję na Polsce.

Wsparcie unijne ma zatem charakter czysto propagandowy?

Nikt nie będzie mógł teraz zarzucić Komisji Europejskiej, że nie daje żadnych pieniędzy na pomoc Polsce, ale jeśli porównamy kwotę przeznaczoną na budowę muru chociażby z wysokością unijnych środków przeznaczanych na tzw. edukację seksualną w różnych krajach, zobaczymy, że na tę ostatnią Unia wydaje wielokrotnie więcej pieniędzy. Decyzja o minimalnym wsparciu budowy muru na granicy to tak naprawdę kpina i kolejny dowód na to, że musimy radzić sobie sami.

Komisja Europejska przeznaczy z kolei 200 mln euro na pomoc dla migrantów ekonomicznych, co w oczywisty sposób zachęci Łukaszenkę do dalszego ich sprowadzania. Jednocześnie KE wspiera teoretycznie budowę muru na granicy. To schizofrenia?

To przykład na to, jak dalece Unia nie wyciąga wniosków z własnych błędów. Złe doświadczenia unijne pokazują, że kreowanie funduszy na rzecz migrantów zachęca ich do tego, żeby masowo przybywali do Europy. Migranci w dobie mediów społecznościowych doskonale wiedzą, co piszczy w polityce migracyjnej Starego Kontynentu. Widziałem to na własne oczy przebywając służbowo w delegacji z Parlamentu Europejskiego na Zanzibarze w szczycie kryzysu migracyjnego. Niemieckie komunikaty „Herzlich Wilkommen” były pilnie śledzone przez mieszkańców Zanzibaru i z pewnością ułatwiały im decyzje o emigracji. Unia poprzez kontynuację swojej polityki migracyjnej pokazuje, że zupełnie nie wyciągnęła wniosków ani ze swoich doświadczeń, ani z doświadczeń innych krajów, jak choćby Australii, która postawiła tamę fali migracyjnej. Polityczna poprawność, której uparcie hołduje Unia Europejska, przynosi fatalne skutki. Na szczęście Polska nie śpiewa w tym chórze. Dzięki temu nie mamy tych problemów ekonomicznych, społecznych, kulturowych, religijnych i cywilizacyjnych, z którymi zmaga się Europa Zachodnia w wyniku swojej samobójczej polityki migracyjnej. Unijna „polityczna poprawność” nakazuje ukrywanie, z jakiego kraju pochodził przestępca albo jakiego był wyznania, ale jest tajemnicą Poliszynela, że ciężka przestępczość, w tym organizowanie zamachów terrorystycznych, jest na ogół związana ze środowiskami migrantów z krajów muzułmańskich. Polska nie wpuszczając migrantów teraz, unika zagrożenia nie tylko na dziś, jutro czy pojutrze, ale także w perspektywie 30-40 lat. Jeśli prześledzi się życiorysy autorów zamachów terrorystycznych w Europie Zachodniej i Południowej, przekonamy się, że dokonują ich nie tylko imigranci, ale także ich dzieci i wnuki. Europejczycy za swoje naiwne otwarcie się na imigrantów płacą cenę już przez dekady.

Jeśli Polska nie ulegnie politycznej poprawności i obroni granice swoje, ale i unijne, może wyrosnąć na lidera regionu i stanowić żywy dowód możliwości prowadzenia niezależnej polityki migracyjnej?

Polska jest wyrzutem sumienia dla polityków Europy Zachodniej, którzy przez dziesięciolecia wmawiali własnym społeczeństwom, że przyjmowanie migrantów jest koniecznością. Nasza ojczyzna dzięki oparciu się samobójczej polityce migracyjnej UE jest krajem bezpiecznym. Nie ma u nas zamachów terrorystycznych i innych ciężkich przestępstw, jakich w krajach Europy Zachodniej dopuszczają się imigranci. Nie ma u nas także związanych z imigrantami problemów społeczno–cywilizacyjnych, z jakimi zmaga się Zachód. To kłuje w oczy. Jeżeli okaże się, że w kwestii migrantów to Polska miała rację, że można ich nie przyjmować i że przynosi to pozytywne skutki, co poczują ci Francuzi, Belgowie, Holendrzy, Hiszpanie i Niemcy, którym przez lata wmawiano, że przyjmowanie imigrantów to konieczność i korzyść? To znaczy, że ich okłamywano? Że jednak była alternatywy? Że można prowadzić inną politykę? Że może należy rozliczyć tych, którzy posługiwali się propagandą? Polska swoim działaniem wysadza w powietrze „kłamstwo imigracyjne”. Trudno, żeby to się unijnym liderom podobało.

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka