138 obserwujących
5123 notki
1980k odsłon
  198   0

Polska-UE czyli pośmiertny triumf Stanisława Barei

Zapraszam do lektury zapisu telewizyjnego wywiadu dla Telewizji "Republika". Miał on miejsce w programie „Mówi się”, a przeprowadził go red. Jacek Sobala
Emisja odbyła się 25 lipca 2022 roku.

„Mówi się” Jacek Sobala, witam wszystkich. Naszym gościem dzisiaj jest pan Ryszard Czarnecki europoseł PiS, witam, kłaniam się, dobry wieczór.

Witam Panie Redaktorze, witam Państwa, odwzajemniam ukłony.

Pierwsze pytanie będzie bardzo proste. W najnowszym tygodniku, nie odmówię sobie tej przyjemności, żeby nie pokazać tej kultowej i legendarnej okładki. W najnowszym tygodniku nasz naczelny napisał na temat Komisji Europejskiej tak: „Chyba już wykazaliśmy dostatecznie dużo cierpliwości tolerując wybryki ludzi, którzy sądzą z jakiegoś powodu, że są nadludźmi i wszystko im wolno. Powinniśmy dążyć do dymisji Komisji Europejskiej i wyboru na stanowiska osób, które spełniają elementarne standardy uczciwości i deklarują chęć przestrzegania zawartych umów. Mamy narzędzia, aby utrudnić im życie i na nic nie powinniśmy się zgadzać, dopóki ta Komisja rządzi”. Czy Pana zdaniem to jest w ogóle realne, czy w ogóle możliwa jest, w Pana ocenie, dymisja Komisji Europejskiej?

– Komisja Europejska funkcjonuje w tej chwili 63 lata. Raz, jeden jedyny raz zdarzyła się dymisja Komisji Europejskiej in corpore, w całości. Było to po poważnych zarzutach postawionych na przełomie tego i poprzedniego wieku, przez European Court of Auditors, czyli przez taki europejski NIK, Najwyższa Izbe Kontroli, Europejski Trybunał Obrachunkowy, tak się nazywa, w Luksemburgu, który zarzucił Komisji Europejskiej korupcję poszczególnych komisarzy. W rezultacie powstała presja medialna, polityczna i w końcu Komisja Europejska kierowana przez byłego premiera Luksemburga Jacquesa Santera podała się do dymisji. Jest to bardzo trudne, żeby odwołać Komisję Europejską : formalnie potrzeba dwóch trzecich, a w praktyce jest to mission impossible, natomiast oczywiście trzeba obnażać hipokryzję, podwójne standardy oraz fakt, że konkretnie podam, komisarze, którzy najbardziej dmą  w trąby tego, że Polska nie przestrzega praworządności, sami z tą praworządnością mieli problemy, bo pani komisarz Jourova z Czech  siedziała w więzieniu kilka miesięcy, a pan komisarz Reynders, który ostatnio mówił, że Polska nie będzie miała wojennego bonusa i trzeba tutaj "jechać" z Polską, to on przypomnę, jako szef MSZ-u był oskarżony o korupcję w kontekście budowy ambasady Belgii w jednym z krajów amerykańskich i był to duży problem przy jego powoływaniu, europarlament miał z tym poważne problemy. Myślę, że co do Komisji Europejskich to prawdę mówiąc i obserwując to już od osiemnastu lat żywo, od wewnątrz, w europarlamencie mam poczucie, że obowiązuje zasada Kopernika, że „gorszy pieniądz wypiera lepszy”, bo za każdym "obrotem ciał niebieskich", za każdą nową Komisją Europejską jest ona wcielana w życie.

Czyli bardziej prawdopodobne jest to, że drużynowo ja, Tomek, Lisiewicz i tam paru jeszcze wygramy turniej Czterech Skoczni niż uda się te Komisję odwołać. Ja nie chcę Pana obrazić, ale to jest Pana kolega z tych ław europarlamentu. Pana kolega z europarlamentu, europoseł Markus Ferber z Niemiec uważa, że kraje takie jak Polska, które mają zapełnione magazyny gazu, powinny mieć obowiązek dzielenia się tym gazem, domaga się, by ta kwestia została uregulowana w prawodawstwie Unii Europejskiej, a to „dzielenie się” gazem następowało tak automatycznie. W Szwejku było, że one są bezczelne... są itd. itd. nie będę cytował, bo jesteśmy przed dwudziestą drugą, ale czy ta zdolna do wszystkiego Unia, może taki nakaz prawny wyprowadzić?

– Mam wrażenie, że dożyliśmy czasów, gdzie ożywają bohaterzy Henryka Sienkiewicza, gdzie „murzyn”, przepraszam Afrykanin Kali, może dzisiaj wcielać się w rolę Niemca i mówić: „twoja gaz -moja gaz ,a moja rura/rurociąg to moja rura i nic tobie do tego”. Żarty na bok, sytuacja jest bardzo poważna, to jest jakiś taki skrajny socjalizm. Jak jakiś kraj myślał o swojej przyszłości, był zapobiegliwy, dywersyfikował  swoje źródła energii, jak Polska, przynajmniej od siedmiu lat, to teraz ma być za to karany, bo trzeba pomagać największemu i najbogatszemu państw Unii Europejskiej, które to państwo wisiało na rosyjskiej łasce, było im z tym dobrze i teraz nagle się budzą. To jest sytuacja nienormalna. Pan mnie pyta, czy można ? Komisja Europejska pewnie może zrobić wszystko, tyle że akurat, gdy chodzi o traktaty europejskie, ten obszar nie jest objęty kompetencjami Unii. Ja jestem za wspólną polityką energetyczną, ale ona ma być wspólna, znaczy, że ma być ustalana razem, najlepiej jednogłośnie, bo wtedy nie ma...

Przepraszam najmocniej, przepraszam, że przerwę, bo to jest tak, że my wiemy o tym dobrze, że Unia Europejska porusza się w tych obszarach, które nie są objęte traktatami. Ten europoseł Markus Ferber, zdaje się mówić, że jemu chodzi o to, żeby było to uregulowane prawnie, ponieważ oni mają dość, a jak wiemy, potrafią się poruszać w tych obszarach, które nie są uregulowane żadnymi traktatami, to pytam, czy to jest możliwe, żeby uchwalili sobie takie prawo?

– Ja mówiłem o triumfie Henryka Sienkiewicza, to powiem o triumfie Stanisława Barei. Ów niemiecki eurodeputowany może powiedzieć „uchwaliliśmy nowe prawo, nie mam Pańskiego płaszcza. Co mi pan zrobi?”. To są takie rewiry bezczelności, które nie są limitowane, to jest jakaś taka arogancja do potęgi entej, kosmos arogancji. Rzecz w tym, że oni mogą naprawdę uchwalić wszystko, nawet coś takiego, taką regulację, że po poniedziałku jest środa, a po wiośnie następuje jesień, jakoś się to starać wytłumaczyć. Możemy się tutaj uśmiechać i  pofiglować słownie, natomiast sprawa jest bardzo poważna, ponieważ poczucie takiej omnipotencji, że im wszystko wolno tam jest coraz większe, oni żyją w jakiejś bańce dalekiej od  realu, gdzie wojna jest, źle że jest, ale jest jakby mniej ważna, pandemia była mniej ważna, bo w czasie pandemii też ten pedał gazu był dociskany do końca i uchwalano kolejne regulacje bardzo powiedziałbym radykalnie ekologiczne, zupełnie bez myślenia o ludziach, o przemyśle. To jest jakby kolejna odsłona tego samego.

A propos tej bezczelności, o której Pan wspominał. Dzisiaj Anton Alichanow gubernator obwodu kaliningradzkiego, ogłosił wielkie zwycięstwo rosyjskiej dyplomacji po tym, jak Unia Europejska poluzowała te przepisy dotyczące sankcji wobec Kaliningradu. Jakie wnioski my powinniśmy wyciągnąć, my jako Polska, jakie wnioski powinniśmy wyciągnąć z tego, jak została przez Unię Europejską potraktowana Litwa?

– Litwa jest krajem relatywnie bardzo małym, została potraktowana z buta, i uwaga, ja bardzo trzymam kciuki za Litwę, natomiast pamiętam, że Litwa przez wiele lat grała na bycie takim prymusem europejskim, mało kto to pamięta, ale jak była kwestia tak zwanej konstytucji europejskiej, w której w końcu nic nie było, bo w referendum odrzuciła ją Holandią, Francja...

To Litwa była za, tak.

– Nie, no Litwa za- Litwa jako pierwsza, prymus przyjęła ją w Sejmasie,  parlament litewski przyjął ją przez aklamację. Litwa chciała być taka bardziej europejska, bardziej papieska od papieża. Teraz chyba Litwa zrozumiała, że bycie prymusem nie gwarantuje bezpieczeństwa, ale to też taki przykład, że trzeba robić swoje, nie liczyć na Unię Europejską, myślę, że wchodzimy w taki niedobry czas, kiedy największe kraje członkowskie Unii Europejskiej będą naciskać na Ukrainę, żeby zawarła może nie tyle pokój, ale zawieszenie broni kosztem ukraińskich terytoriów i myślę, że będzie to taka presja na Kijów w tym zakresie. To, co stało się z Litwą, jest niestety taką zajawkę tego, co się będzie działo w kontekście Ukrainy.

Trochę złośliwie przekręcając Pana słowa i manipulując nimi, powiem, że Węgrzy nie oglądają się na Unię Europejską i robią swoje. Jakby Pan skomentował tę wizytę szefa MSZ-u węgierskiego w Budapeszcie, dziś mi umknęło to nazwisko jego... Peter Szijjarto był dzisiaj w Moskwie i  rozmawiał z Ławrowem. To jest ta pełna izolacja Rosji?

– Węgry mają swoją grę w tym zakresie, możemy się oburzać, natomiast, ja mam wrażenie, że to, co robią Węgry w tej sprawie, to po części -to nie jest usprawiedliwienie, to jest opis sytuacji - ja uważam, że tutaj mamy różną politykę od Budapesztu, ale uważam, że po części jest to reakcja na poczucie Madziarów, na wiedzę Madziarów, że ze strony Unii Europejskiej nie mogą liczyć na żadną solidarność, związku z tym zwracali się już od lat w kierunku Chin, zwracali się w kierunku Rosji, podpisywali porozumienia z Brazylią, o czym się mało mówi : Orban - Bolsonaro , więc tutaj Węgry usiłują, jakby to powiedzieć, grać na fortepianach pozaeuropejskich, czy euroazjatyckich w przypadku Rosji, bo wiedzą, że Bruksela im bezpieczeństwa nie zapewni. Ja nie usprawiedliwiam, ja opisuję sytuację.

Wspomniałem o tej Komisji, o wizycie tej Komisji w Warszawie była ta Komisja Budżetu Parlamentu Europejskiego, przyjechała, żeby tutaj zbadać, jak Polska wydaje unijne fundusze. Przewodnicząca tej Komisji pani Monika Hohlmeier, córka żołnierza Wehrmachtu spotkała się z Rafałem Trzaskowskim, generalnie opowiadała te wszystkie bzdury, które cały czas opowiada totalna opozycja. Jaki będzie dla nas skutek tej wizyty?

– To córka jednego z najważniejszych...

Franza Józefa Straussa, tak.

– Premiera Bawarii przez wiele lat, kandydata na kanclerza ze strony CDU–CSU, kanclerzem nigdy nie został -Franz Josef Strauss. No cóż, ja powiem i przypomnę tą sceną pożegnania Donalda Tuska, kiedy odchodził przedwcześnie z funkcji, przed końcem kadencji, z funkcji szefa Europejskiej Partii Ludowej, kiedy go żegnała pani Ursula von der Leyen, urzędująca przewodnicząca Komisji Europejskiej, ale też minister z nominacji z ramienia CDU w trzech z czterech gabinetów Angeli Merkel. Ta solidarność partii w ramach Europejskiej Partii Ludowej jest faktem, stąd trudno się dziwić, że formacje wspierają opozycję ,a konkretnie PO i PSL, bo one są w tej samej rodzinie politycznej. Tyle , że ja się nie dziwię, raczej się dziwię tym, którzy się dziwią, ale też jedna uwaga, proszę nie traktować, na miłość Boską ani Parlamentu Europejskiego, który jest bardzo polityczny, ani Komisji Europejskiej, która jest bardzo polityczna, jako takiego „metr Sevres” obiektywizmu. Nie, bo to są struktury i ciała i organy bardzo polityczne i grają swoje, często brudne i polityczne , gry. Tutaj jest ewidentnie promowanie, za wszelką cenę, swojej rodziny politycznej, konkretnie Europejskiej Partii Ludowej .  Oczywiście ja znam przebieg różnych rozmów w ramach tej komisji, od ludzi, którzy tam byli, od pracowników administracji i opinia publiczna tylko część rzeczy wie. Muszę powiedzieć, że przedstawiciele niektórych NGO, czy też ruchów opozycyjnych wobec władzy w Polsce naprawdę przechodzili sami siebie...

A czego opinia publiczna nie wie, co jest przed nami ukrywane, na czym polega to, że oni przychodzili samych siebie? Pewnie szkalowali Polskę, ale w jaki sposób?

– Tutaj tak naprawdę nie chodzi o kwestie praworządności, tylko chodzi o to, żeby atakować rząd -i tutaj łuski spadły -  rząd, ludzi z rządu, ludzi z formacji rządzącej, to jest oczywiste, to jest brudna gra, a ci po stronie polskiej, z opozycji, którzy się w to angażują, pełnią rolę tak naprawdę mówiąc słowami Lenina „pożytecznych idiotów”, bo są elementem pewnej gry antypolskiej, gry różnych środowisk politycznych, czy państw Europy Zachodniej. Polska nie przystaje do tego mainstream’u unijnego, a oprócz tego, co myślę, że jest ważniejsze, tu nie chodzi o kwestię ideowe, tylko Polska rośnie w sensie gospodarczym, jest coraz bardziej konkurencyjna i dlatego trzeba jej dać sufit.dla jej aspiracji.

Rozumiem, że jest to wiedza niejawna i że nie może Pan konkretnie powiedzieć z tak zwanej ostrożności procesowej, co oni tam opowiadali  tej córce żołnierza Wehrmachtu.

– ... że tak powiem, przyjdzie na to czas. Chcę powiedzieć, że niektórzy z tych państwa myśląc, że to nie będzie zarejestrowane, czy też nie będzie, że tak powiem przekazane na zewnątrz, przechodzą samych siebie i naprawdę nie chodzi mi o jakieś takie wartości typu praworządność, chociaż mają w tej praworządności pełną gębę.

To Polska powinna usłyszeć, bo na to zasługujemy. Na koniec pytanie o te fundusze europejskie. „Komisja Europejska mrówczym tempem będzie zmierzać do procesu wypłaty Polsce środków na Krajowy Plan Odbudowy, nie ma wyjścia, te środki muszą być wypłacone” - tak dzisiaj zapewniał minister rozwoju i technologii Waldemar Buda. Czy Pan podziela tę opinię? Ja nie będę Panu, przepraszam najmocniej, ułatwiał życia przed urlopem. Powtarzam, minister rozwoju i technologii Waldemar Buda, czwartek, w studio Polskiej Agencji Prasowej, zapewnił, że środki na Krajowy Plan Odbudowy zostaną Polsce wypłacone przez Komisję Europejską. Jacek Saryusz-Wolski mówi, że nie ma co na to liczyć, że te pieniądze zostaną wypłacone. A co Pan sądzi?

– Jeżeli my gramy w szachy, to jeżeli ja wygram, to Panu pogratuluję i odwrotnie. Rzecz w tym, że jak ktoś gra w szachy, a ta druga strona szachownicę wywraca i mówi - a teraz gramy w „dupniaka”  -za przeproszeniem, przepraszam - tutaj nie ma reguł, to znaczy nam się to należy, jak psu zupa, tych pieniędzy by nie było dla Unii, gdyby nie to, że Polska, a był obowiązek jednomyślności, żyrowała tę pożyczkę, zresztą na niski procent, a mimo to... Moja opinia jest taka :  są trzy plany. Plan minimum: maksymalnie opóźnić przekazanie Polsce pieniędzy. Plan maksimum polega na tym, żeby w ogóle tych pieniędzy nie dać. Uważam, że będzie zrealizowany plan pośredni, czyli dostaniemy część pieniędzy, ale dużej części nie dostaniemy i oczywiście będzie to w roku wyborczym  po to, żeby zwiększyć szanse opozycji na przejęcie władzy.

Bardzo dziękuję, że Pan znalazł dla nas czas przed urlopem. Miłego wypoczynku, kłaniam się, dziękuję za spotkanie.

– Bardzo dziękuję za zaproszenie, dziękuję za rozmowę, kłaniam się.

Lubię to! Skomentuj18 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka