137 obserwujących
4972 notki
1965k odsłon
  24   0

Mistrz, Mistrz, Bartek, Mistrz! A ja? „Menedżer”!

Tak, mamy to! Bartosz Wielki Zmarzlik -jak napisałem na Twitterze- po raz trzeci indywidualnym mistrzem świata! Idź złoto do złota! I ten styl! Bartek nie ścibił punktów i nie miał w parku maszyn liczydła czy kalkulatora, pojechał po bandzie – w przenośni i dosłownie – i jak na mistrza przystało nie tylko wygrał SGP 2022, ale też triumfował, żeby nikt nie miał wątpliwości, w GP Szwecji. Skądinąd był to jego drugi triumf na ziemi Tony Rickardssona, którego chyba chce prześcignąć w liczbie tytułów mistrza świat(Szwed miał ich 10- indywidualnych 6 plus 3 w drużynie i 1 w parach)...
To paradoks, że w zeszłym roku Zmarzlik wygrał pięć turniejów GP, a nie został mistrzem świata, „tylko” wicemistrzem. W tym roku tyle nie wygra, w najlepszym razie jego licznik zwycięstw zatrzyma się na czterech, ale tytuł zdobywa bezapelacyjnie, czego świat speedwaya nie widział od lat, a dokładnie od czasu, gdy jeździec WTS Sparty Wrocław (Betardu też), Tai Woffinden miał tyle punktów przewagi przed ostatnim GP  nad innym  mistrzem świata z  WTS Sparty Wrocław Gregiem Hancockiem, że mógł świętować swoje złoto.
Tegoroczne SGP był dziwny cykl Grand Prix. Paradoksalnie w pewnym momencie największą liczbę zwycięstw turniejowych nie miał ani Zmarzlik, ani Madsen, tylko Daniel Bewley (z WTS Sparty Wrocław…). No, ale Bartek skontrował – i to jak.

Biało-czerwono było w kraju Wikingów, bo przecież Maciej Janowski był trzeci na podium, a Patryk Dudek wskoczył na trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej GP 2022. Oczy całej żużlowej planety były skierowane na Malillę – a ja opowiem o tym, co działo się przed GP Szwecji oraz w jego trakcie. Chodzi o świetną promocję żużla na pięknym stadionie Orła Łódź w postaci Meczu Narodów. Kibiców było więcej, o dziwo, niż na półfinale I  ligi Orzeł - Wilki Krosno (wtedy było 2000). Była to piąta edycja Meczu Narodów, po raz czwarty wygrała Australia, czyli „Kangury”, na drugim miejscu był zespół „Unii Europejskiej”, na trzecim reprezentacja Polski, na czwartym Ukraina. Miałem prawdziwy zaszczyt po raz pierwszy w życiu być menadżerem reprezentacji Polski. Prawdę mówiąc, była to funkcja honorowa, bo prawdziwymi menedżerami byli prawdziwi trenerzy żużlowi.

Takie turnieje, jak GP Szwecji nakręcają koniunkturę dla żużla w Polsce, bo dwóch Polaków jechało w finale i dwóch było na podium oraz Polak został mistrzem świata. Taki turniej jak w Łodzi jest promocją „czarnego sportu”, powiedziałbym „u podstaw” . Potrzebne jest jedno i drugie.

•    Tekst ukazał się na portalu interia.pl (19.09.2022)

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport