Ryszard Czarnecki Ryszard Czarnecki
36
BLOG

PRAWDZIWY SPORT - I SZTUCZNY BLICHTR

Ryszard Czarnecki Ryszard Czarnecki Sport Obserwuj notkę 0

Jesteśmy tuż po kolejnych plebiscytach kolejnych redakcji, które - także dla swojej promocji (autoreklama dźwignią handlu ! ) wybierają najlepszego / najlepszych sportowców Polski. Stop. Powinno być : najbardziej popularnych, bo jakże porównać sukcesy, tytuły, medale, zwycięstwa w kompletnie różnych dyscyplinach, mniej lub bardziej nośnych, mniej lub bardziej medialnych. Czasem tytuł mistrza świata w sporcie niszowym znaczy więcej niż medal mistrzostw Starego Kontynentu w sporcie bardzo medialnym- ale czasem jednak mniej. Tak na serio: po prostu nie sposób tego porownywac. AKAPIT. Zatem wybierani są sportowcy „po uważaniu” , ale nie łudźmy się, że tylko głosami czytelników czy telewidzów. Media pchają w górę takich plebiscytów „swoich” kandydatów. To nie mit. To fakt. Pamiętam, jak pewna telewizja, która dużo „daje” sportu dosłownie w ostatnich godzinach "załatwiła" dodatkowe głosy dla przedstawiciela dyscypliny, która- nie ma przypadków ! - była jej oczkiem w głowie. Owa TV miała w praktyce wyłączność na mecze reprezentacji Polski kobiet i mężczyzn w tym sporcie : była bowiem właścicielem praw medialnych doy

 transmisji mistrzostw świata, mistrzostw Europy, europejskich pucharów oraz wszelkich rozgrywek międzynarodowych z udziałem reprezentacji narodowych. W jej interesie więc było, aby przedstawiciel tej dyscypliny wygrał plebiscyt- i tak się stało. Żeby było jasne : ów sportowiec był wspaniały dla owej dyscypliny (skądinąd drużynowej) i w ogóle dla polskiego sportu zrobił bardzo wiele . Zasłużył z całą pewnością na najwyższe laury. Nie zmienia to faktu, że owe medium „pomogło” mu wygrać, bo leżało to w interesie tejże stacji. W interesie finansowym, a jakże. 

Co roku przy okazji takich plebiscytów mówi się o sukcesach Biało- Czerwonych -i świetnie. Docenia się zawodników i trenerów- i to też super. Przypomina się o sporcie ludzi niepełnosprawnych- i to na to on również zasługuje. Co jednak mnie co roku w styczniu drażni to ten przerost formy nad treścią. To puszenie się tych, którzy sukcesów nie osiągnęli , ale chcą się ogrzać w blasku polskiej sportowej chwały. Czasem mam wrażenie, że to już zaczyna być sztuka dla sztuki, a autentyczne gwiazdy sportu stają się tłem dla osób, które nie startują, nie trenują, nie organizują szkolenia czy zawodów. Bywa to żenujące, a czasem przekracza granice elementarnego smaku.

Zatem w tych plebiscytowych dniach i godzinach wolę obejrzeć sobie, choćby w intrenecie zapisy naszych sukcesów, wiktorii ,ale czasem też porażek i bólu, bo to przecież także nieodłączna część sportowego życia. Doprawdy niekiedy wolę popatrzeć na sportowców- amatorów czy dzieciaki, młodzików, juniorów, którzy zjeżdżają na nartach, gonią za hokejowym krążkiem, ścigają się na lodzie czy próbują skakać na nartach . Nie ma tam blichtru medialnego- za to jest autentyzm.

*Artykuł ukazał się w tygodniku "Gazeta Olsztyńska"

historyk, dziennikarz, działacz sportowy, poseł na Sejm I i III kadencji, deputowany do Parlamentu Europejskiego VI, VII, VIII i IX kadencji, były wiceminister kultury, były przewodniczący Komitetu Integracji Europejskiej i minister - członek Rady Ministrów, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Sport