Dobrze pamiętam, jak antypolskie media atakowały prezydenta RP Andrzeja Dudę za jego polityczne podróże do Afryki. W owych napaściach podkreślano, że to turystyka , nie polityka. Była to debilna propaganda, której założeniem było , że Polska nie powinna wysuwać nosa poza najbliższych sąsiadów. Na zasadzie "skoro to robią Francuzi, Brytyjczycy, Holendrzy, Belgowie Niemcy itd. - to po co mają to robić Polacy?". Kopiuj - wklej słów Rafała Trzaskowskiego "po co nam port w Warszawie,skoro jest w Berlinie?". Jego słowa
świetnie oddają myślenie o Polsce małej, zakompleksionej, będącej klientem innych państw : większych i możniejszych.
W myśl tej idiotycznej zasady należałoby całą polską politykę zagraniczną, która ośmiela się spoglądać poza polskie rogatki wyrzucić do kosza na śmieci. Oczywiście najlepiej produkcji niemieckiej...
Pamiętam jak lewicowo-liberalne media oraz NGO-sy atakowały śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego za jego dobre kontakty z prezydentem Kazachstanu Nursułtanem Nazarbajewem oraz bardzo dobre z prezydentem Azerbejdżanu Ilhane. Alijewem. Były one geopolitycznie i gospodarczo absolutnie uzasadnione, a w przypadku Południowego Kaukazu dochodził przecież jeszcze kontekst energetyczny. Jako pretekst podawano nie przestrzeganie praw człowieka w tych postsowieckich krajach. Owi krytycy naszej Głowy Państwa byli wtedy głusi na fakt, iż z obydwoma tymi długowiecznymi ( w sensie politycznym), a więc gwarantującymi stabilność swoim narodom i instytucjom państwowym, przywódcami spotykali się regularnie prezydenci największych państw Europy Zachodniej. I oczywiście robili przy okazji świetne, dla swoich krajów, interesy. AKAPIT. Teraz mamy powtórkę z tej kiepskiej rozrywki. Jestem atakowany za to, że spotykałem się, najpierw w New Delh,i a potem w Brukseli z przedstawicielami partii premiera Narendry Modiego BJP . Ilustracją tego, jak bardzo okropny jestem były zdjęcia szefa rządu Indii i prezydenta Rosji. To intelektualnie kompromitujące, bo przecież nie pokazano zdjęć rządzącego tym państwem- subkontynentem już od 12 lat (sic!) premiera Modiego z kanclerzem Niemiec Friedrichem Merzem ani też z jego rodaczką, przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą Gertrud von der Leyen. Nie poinformowano też o zbliżającym się spotkaniu premiera Indii z prezydentem Francji.
Wniosek z tego taki: „co wolno Niemcom czy Francuzom czy Unii Europejskiej nie wolno wam, Polaczki” ! Doprawdy, nie dajmy sobie zrobić wody z mózgu wyznawcom małej, zahukanej Polski...
*Artykuł ukazał się na portalu "Wpolityce.pl"


Komentarze
Pokaż komentarze (2)