Blog
Silna Polska w Europie Narodów
Ryszard Czarnecki
Ryszard Czarnecki Eurodeputowany. Polityk PiS.
106 obserwujących 2679 notek 1301524 odsłony
Ryszard Czarnecki, 17 kwietnia 2017 r.

Putin beneficjentem kryzysu imigracyjnego w Europie

450 9 0 A A A


Joanna Jaszczuk, Fronda.pl: Zamach terrorystyczny w Sztokholmie, eksplozje w Dortmundzie, wszystko to w przeciągu zaledwie kilku dni… Bezradność europejskich polityków wobec islamu zaczyna już wzbudzać śmiech, tymczasem za każdym razem giną niewinni ludzie, zaś europejscy politycy reagują płaczem lub marszami milczenia, inni znów naciskają na pozostałe kraje w kwestii przyjmowania imigrantów. Skąd bierze się ta bezradność europejskich polityków i urzędników?

Ryszard Czarnecki, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego: Myślę, że ta bezradność wynika nie tylko z braku stanowiska Europy w kwestii zagrożenia ze strony islamu, ale również z próby zatuszowania swoich poważnych błędów. Warto bowiem zauważyć, że dużą część przywódców krajów członkowskich Unii stanowią ludzie, którzy jeszcze niedawno zapraszali islamskich imigrantów do swoich krajów oraz tłumili słowa realistycznej, pragmatycznej krytyki ze strony tych, którzy obawiali się społecznych, kulturowych, cywilizacyjnych oraz ekonomicznych efektów istotnego zwiększenia obecności muzułmańskiej w chrześcijańskiej Europie. Ci przedstawiciele europejskiego establishmentu nie chcą dziś przyznać się do błędów, gdyż doskonale zdają sobie sprawę, że byłby to koniec ich kariery. Uderzenie się w pierś, przyznanie: „Nie mieliśmy racji, mieli ją ci, których oskarżaliśmy o skrajnie prawicowe tendencje i populizm”, byłoby dla nich katastrofą polityczną. W ostatnich dwunastu latach ci ludzie pełnili rolę „strażników politycznej poprawności”, która właściwie nie dopuszczała do tego, by mówić o jakichkolwiek problemach z islamskimi imigrantami. Jeżeli już, to ta muzułmańska fala była malowana wyłącznie w pozytywnych, różowych barwach, bez żadnych światłocieni, bez odrobiny krytycznej refleksji. Jeżeli więc mówimy dziś, że klasa polityczna UE ośmiesza się brakiem wizji, jest to jak najbardziej uzasadnione. A geneza takiego postępowania wynika wyłącznie ze strachu tych ludzi o własne stanowiska, ponieważ przyznanie się przez nich do poważnych błędów w polityce imigracyjnej ich krajów oraz całej Unii mogłoby pogrzebać ich eksponowane miejsca w polityce.

Wydaje się, że nie byłoby dziś problemu z imigrantami, gdyby nie konflikt w Syrii. Wielu komentatorów określa sytuację w Syrii jako „jeden wielki kocioł”. Oprócz reżimu al-Asada i sił opozycyjnych, w Syrii „ścierają się też Rosja i USA. Kiedy w ubiegłym tygodniu Stany Zjednoczone zaatakowały bazę lotniczą wojsk Asada w odpowiedzi na użycie przez reżim broni chemicznej wobec cywilów, rzecznik Kremla powiedział w imieniu Władimira Putina, że USA zaatakowały suwerenne państwo. Z kolei wielu komentatorów uważa, że konflikt w Syrii eskaluje właśnie Rosja, zaś uchodźców czy imigrantów przybywających do Europy „produkuje” w istocie Putin do spółki z Asadem

Wszystko to należy rozpatrywać w znacznie głębszym i szerszym kontekście. Problemy z ofensywnym islamem, który wdziera się w rzeczywistość polityczno-społeczno-kulturową zaczęły się bowiem znacznie przed tą wielusettysięczną falą uchodźców. Już wcześniej poszczególne kraje członkowskie UE prowadziły politykę „otwartych drzwi”, w praktyce zachęcając – czy to zasiłkami społecznymi, czy to obfitymi programami pomocowymi – muzułmańskich imigrantów do przyjazdu do ich państw, a także ściągania rodzin. To było już dekady temu, ale pogłębiło się od wojny w Iraku, od Arabskiej Wiosny, a obecna sytuacja to tylko zwiększenie tego exodusu. Nie da się natomiast zaprzeczyć, że politycznym beneficjentem kryzysu migracyjnego w Europie jest Putin. Ten kryzys osłabia Europę i dzieli ją na tych, którzy- kierując się pragmatyzmem, podchodząc do sprawy realistycznie, nie chcą migrantów, wiedząc, jaki może to być w przyszłości „ból głowy”; i tych, którzy migrantów już przyjęli, a dziś rozpaczliwie szukają formuły, by podzielić się kłopotem, zwłaszcza z krajami „nowej Unii”. A Putin z kolei gra na tych nastrojach. Skłóca, dzieli i destabilizuje.

Co jednak z tymi, którzy uważają, że Putin nie jest problemem, a jego rozwiązaniem, że USA powinny „dogadać się” z Rosją i wspólnie walczyć z reżimem al-Asada? Dlaczego takie rozumowanie jest niebezpieczne?

Rosja, zwiększając swoją aktywność w Syrii, w relacjach z Iranem, czy też szerzej – na Bliskim Wschodzie i w Zatoce Perskiej – tak naprawdę lewaruje swoją pozycję w innych regionach. To takie „mruganie okiem” do Amerykanów i Zachodu: „Ok, wycofamy się z Syrii, oddamy Assada, trudno. Ale wówczas Wy, Zachodzie, na zasadzie coś za coś, ustąpicie np. w kwestii Europy Wschodniej”…

Donald Trump od trzech miesięcy jest prezydentem Stanów Zjednoczonych. Czy relacje między Rosją i USA to jeszcze wzajemne sprawdzanie, „testowanie” przez Putina nowego prezydenta bez doświadczenia politycznego, czy też wchodzą na nowy poziom?

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

historyk, dziennikarz, działacz sportowy, poseł na Sejm I i III kadencji, deputowany do Parlamentu Europejskiego VI, VII i VIII kadencji, były wiceminister kultury, były przewodniczący Komitetu Integracji Europejskiej i minister – członek Rady Ministrów; wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego.

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @OBSERWATOR24 Dziękuję, niedługo wydam książkę z takimi właśnie reportażami.
  • @TEODOR49 Dziękuję za dobre słowa.
  • @MAREK.W Dziękuję za miłe słowa. Co do Rosji: niestety, znacznie dłużej niż rok...

Tematy w dziale Polityka