Gorące tematy:

121 obserwujących
3476 notek
1656k odsłon
277 odsłon

O związkach ze Ś. P. Kornelem - moim i Przemka - i politycznym „harakiri” Wałęsy

Wykop Skomentuj1

Gorąco polecam lekturę zapisu mojego radiowego wywiadu, jakiego udzieliłem dla autorskiego programu red. Jerzego Jachowicza „Przekładaniec” . Rozmowa miała miejsce w PR 24 w ostatnich dniach.  

 

Dzień dobry Państwu, zajmiemy się dziś polityką, moim gościem jest dziś pan europoseł Ryszard Czarnecki. Wczoraj spotkaliśmy się Panie Pośle w kościele, na cmentarzu, w związku z uroczystościami pogrzebowymi Ś.P. Kornela Morawieckiego, prawda? 

- Tak, witam Pana, witam Państwa. Smutny dzień, ale też dzień chwały, bo miał szczęście Kornel Morawiecki, że mógł tyle dla Polski zrobić, ale też miał szczęście – mówię to z pewną goryczą -  że zmarł w roku 2019, a nie na przykład pięć lat temu. Umarł w 2019 roku i wcześniej, w 2015 został Marszałkiem-Seniorem, a także dzięki nowej sytuacji politycznej w kraju zaczęto, także dzięki temu, że jego syn został premierem, najpierw był w rządzie wicepremierem, potem premierem, zaczęto mówić o tym najbardziej niezłomnym, najbardziej antykomunistycznym nurcie polskiej opozycji demokratycznej i o samym Kornelu Morawieckim - bo mam wrażenie graniczące  z pewnością, Panie Redaktorze, nie wiem co Pan na taką tezę, że Kornel Morawiecki, podobnie jak Anna Walentynowicz, jak Andrzej Gwiazda, jak Krzysztof Wyszkowski - to byli ludzie skazani na przemilczenie albo na wyszydzanie, wykpiwanie, śmiano się z nich. Teraz Ci ludzie wracają, jak zapomniana Anna Walentynowicz, mówię o tych nieżyjących już ,świętej pamięci Walentynowicz zginęła pod Smoleńskiem, czy właśnie zmarły przed paroma dniami Kornel Morawiecki. Oni wracają do tego zbiorowego myślenia Polaków.   

A zarazem do Panteonu najbardziej zasłużonych 

- Tak, do Panteonu. Na pewno są to punkty odniesienia. Z całą pewnością. I to jest taki kawałek prawdziwej historii Polski. Ja miałem przyjemność, zaszczyt znać Kornela, współpracować z nim, nawet mocno zabiegalem , żeby kandydował w 2011 roku do Senatu z poparciem Prawa i Sprawiedliwości. Wtedy te wybory we Wrocławiu przegrał, ale wtedy bardzo mocno ja i mój syn, Przemysław Czarnecki, współpracowaliśmy z nim. Przemek ,który kandydował do Sejmu miał nawet wspólna z nim kampanie senacko-sejmowa. Ale wcześniej pamiętam, jak odbierałem go z lotniska Heatrow w Londynie, kiedy go deportowano z Polski. I to był człowiek niezłomny, ale też człowiek, który nie tylko mówił – my politycy lubimy często mówić – a on też słuchał. Być może dlatego był taki inny. I być może dlatego był taki wielki. 

Trudno nie zgodzić się z Pana tezą, że przez całe ćwierćwiecze był pomijany w polskiej polityce, skazany na margines, a zdarzało się, że był także wyszydzany. Ale oto mamy szósty października 2019 roku i okazuje się, ze na antypodach postaci Kornela Morawieckiego są inni – którzy robią to samo, co robiono w trakcie tego ćwierćwiecza. Czy oglądał Pan może wystąpienia Pana Lecha Wałęsy na dzisiejszej konwencji Koalicji Obywatelskiej? 

- (...)Mam takie wrażenie, że Lech Wałęsa jest człowiekiem, który sam siebie niszczy. Ja pamiętam, jak w stanie wojennym ja i wielu Polaków, Pan pewnie też – myśmy uważali wtedy, że tacy ludzie jak Lech Wałęsa czy Władysław Frasyniuk są jak Robin Hood. Przecież Robin Hooda nie można zabić. Nie przewidzieliśmy jednej rzeczy, że Robin Hood może popełnić samobójstwo i właśnie to spektakularnie robi Lech Wałęsa, dzień po dniu. Jak czytam jego tweety czasami, to dzień po dniu popełnia takie samobójstwo, takie harakiri, mordując własną legendę. Szkoda. 

Ja może przypomnę tylko słuchaczom, co dziś powiedział, a właściwie powtórzył to, co miał odwagę i czelność powiedzieć w dniu śmierci Kornela Morawieckiego. Mianowicie użył słowa „zdrada”… Że był zdrajcą. Zdrajcą „Solidarności”, nie tylko dlatego, że podzielił - ale to nie on podzielił, tylko „Solidarność” podzieliła się czy została podzielona między innymi przez Lecha Wałęsę. Ale że utworzył „Solidarność Walczącą”...To jeszcze byłby zarzut, nad którym można by teoretycznie dyskutować – ale on powiedział, użył słowa „zdrady” właśnie w takim kontekście, że Kornel Morawiecki pisał ulotki pod dyktando gen. Czesława Kiszczaka. 

- Ja myślę, że kto jak to, ale Lech Wałęsa powinien bardzo starannie unikać wszelkich słów takich  „zdrada”, bo bardzo łatwo jest mu przypomnieć te najbardziej niechlubne momenty - ale bardzo ważne - które wpłynęły na jego życiorys i ocenę jego osoby, momenty z jego historii. To współpraca ze Służą Bezpieczeństwa, to wypożyczenie teczek do Pałacu Prezydenckiego, to tajemniczy wybuch gazu w jednym z domów w Gdańsku. Jednym słowem to próba fałszowania historii z tym związanej. Myślę, że naprawdę Lech Wałęsa, czego jak czego, ale słowa „zdrada” używać nie powinien, bo to mu się po prostu nie opłaca. 

Panie Pośle, Lech Wałęsa zachowuje się często w sposób niezrozumiały, ale jednocześnie zasmucający wielu Polaków. To o czym Pan wstępnie mówił, to że był pewnym symbolem „Solidarności” – ruchu, który wyzwolił, przyczynił się do wyzwolenia Polski, całej Europy Wschodniej, to niezależnie od tych negatywnych ocen samego Lecha Wałęsy, zdawałoby się, że politycy powinni jednak mieć w pamięci to, kim on teraz jest. Tymczasem, zadziwiające było to, że te słowa podczas spotkania, podczas konwencji Koalicji Obywatelskiej zostały przyjęte z ogromnym aplauzem, z wielkimi brawami, tak jak gdyby to partia akceptowała ten punkt widzenia na Kornela Morawieckiego. 

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka