120 obserwujących
3511 notek
1668k odsłon
171 odsłon

Polski węgiel solą w oku Timmermansa? To jego ból głowy

Wykop Skomentuj

Dziś ostatni dzień przed ciszą wyborczą. Dlatego już przedwczoraj zamiast tradycyjnego jednego bloga opublikowałem dwa (oba: wywiady). Tak samo wczoraj. Dziś rekordowa liczba: proponuję lekturę z 5-6 materiałów. Oto trzeci z nich. Polecam lekturę zapisu mojego radiowego wywiadu dla rozgłośni katolickich „Siódma-Dziewiąta”. Rozmowa z  redaktor Anną Czytowską poświęcona była problematyce międzynarodowej.  

Gościem Poranka „Siódma- Dziewiąta” jest europoseł Prawa i Sprawiedliwości Ryszard Czarnecki, 

- Witam Panią, witam Państwa, ukłony z Brukseli. 

Rozmawiał Pan wczoraj z Januszem Wojciechowskim po wysłuchaniu  w Parlamencie Europejskim? 

- Tak, rozmawiałem z polskim kandydatem na komisarza, gratulując mu merytorycznego, spokojnego wystąpienia na posiedzeniu połączonych Komisji Rolnictwa i Ochrony Środowiska. Wystąpienia, które jednocześnie pokazało, że polski kandydat do Komisji Europejskiej nie zmienia zdania w zależności od okoliczności i podtrzymuje tam fundamentalną zresztą dla polskiego rolnictwa tezę o tym, że lepiej dla polskiego rolnictwa by było więcej gospodarstw mniejszych, rodzinnych niż mniej, za to latyfundiów. Uważam, ze  w ten sposób wpisuje się w obronę gospodarstw rodzinnych w Unii Europejskiej. 

To dlaczego nie dostał, Panie Pośle, zielonego światła? 

- Taką strukturę rolnictwa mamy w Polsce. Polski kandydat bronił polskich interesów  w obszarze rolnictwa. Powiedziałem: wypowiedzi miał bardzo merytoryczne, a względy polityczne zadecydowały o tym, że nie uzyskał, uwaga, większości 2/3 głosów – bo taka była wymagana, aby w pierwszym podejściu uzyskać akceptację. 2/3 głosów koordynatorów, a więc osób odpowiedzialnych w poszczególnych frakcjach politycznych, które są w europarlamencie. Głosów ich nie uzyskał, zadecydowały względy polityczne, natomiast będzie jeszcze posiedzenie Komisji Rolnictwa  i ono się zakończy głosowaniem i wówczas potrzeba zwykłej większości. 

A zarzut był taki, że zbyt ogólnie odpowiadał na te pytania. 

- Ja nie mam takiego wrażenia. Tym bardziej, że być może, w przeciwieństwie do niektórych uczestników tego posiedzenia, ja byłem wcześniej na innych przesłuchaniach komisarzy desygnowanych. Wczoraj na przykład byłem jako członek Komisji Rozwoju europarlamentu, na spotkaniu z byłą minister finansów Finlandii - Juttą Urpilainen, która na przykład zapytana o sprawę ważną - jaki będzie wpływ Brexitu  na współpracę międzynarodową UE – a więc pytanie konkretne – i ona odpowiedziała, że nie jest desygnowana, by na nie odpowiadać. Pytanie było dobre. Na tym tle trudno mówić, że Janusz Wojciechowski odpowiadał ogólnikowo, bo Janusz Wojciechowski starał się odpowiadać na zadane pytania. 

Czyli macie w UE tak złą prasę, że polski kandydat nie dostaje zielonego światła, skoro jest tak maglowany? Bardziej niż inni… 

- Ja nie powiedziałem, że bardziej niż inni i zwracam uwagę, że w  zeszłym tygodniu Komisja Prawna europarlamentu odrzuciła kandydatury z Rumunii i Węgier do Komisji Europejskiej. Rumuńskiej socjalistki i węgierskiego przedstawiciela z FIDESZ-u. A Janusz Wojciechowski akceptację tej komisji uzyskał. Także jeśli ktoś może powiedzieć, że ma złą prasę, to Bukareszt i Budapeszt. 

 A jak Pan sobie wyobraża współpracę z tą eurokomisją? Będzie lepsza niż z tą poprzednią? 

- Na pewno tak-ze względów politycznych. Po pierwsze dlatego, że pani przewodnicząca Ursula Gertrud von der Leyen została przewodniczącą Komisji Europejskiej dzięki głosom posłów PiS i w sytuacji ataków na nią ze strony lewicy, postkomunistycznej lewicy, zielonych, liberałów – to europosłowie z Niemiec :z SPD- koalicjanci CDU; z Partii Zielonych, z tej lewicy postkomunistycznej głosowali przeciwko niej. I w tej sytuacji jest ona uzależniona od posłów  z PiS. W związku z tym trudno, żeby zwalczała własnego sojusznika. Uważam, że to był dobry manewr prezesa PiS, żeby europosłowie PiS zagłosowali na panią von der Leyen. Pan Timmermans będzie zajmował się już klimatem, a  nie praworządnością – i pewnie dla klimatu to gorzej, ale dla relacji Unii z Polską to lepiej. 

Ale też może tutaj Polskę podszczypywać w kwestiach klimatu? 

- Jeżeli mówi o dekarbonizacji, to ja to tłumaczę na ludzki język, że polskie kopalnie są mu solą  w oku, ale to już jego ból głowy. My na pewno będziemy walczyli o to, aby transformacja energetyczna, która czeka UE, jeżeli  ma się to odbywać w Polsce, to za istotne unijne środki  - tak, żeby podatnik polski za to nie płacił. A polskie kopalnie, czy też  firmy pracujące na rzecz kopalni, tysiące osób  w nich zatrudnianych też muszą mieć pracę. 

Niektórzy europosłowie zapowiadali przed wysłuchaniem kandydata pytania o praworządność i przestrzeganie europejskich wartości  - eurodeputowany z Polski między innymi o to pytał. Czy zatem polski rząd jest dalej w ten sposób traktowany, że nie przestrzega tych europejskich wartości? 

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka