120 obserwujących
3510 notek
1668k odsłon
187 odsłon

Mądrość Heynena, mądrosć Kaczyńskiego

Wykop Skomentuj1

Polecam lekturę zapisu wywiadu radiowego, jakiego udzieliłem PR 1 (Program 1 Polskiego Radia) ze studia w Strasburgu. Rozmowę przeprowadził red. Ryszard Gromadzki. 

 Gościem Polskiego Radia w studio w Strasburgu jest Pan Ryszard Czarnecki, eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości, witam Pana serdecznie. 

- Witam Pana, witam Państwa, ze Strasburga właśnie. 

Panie Pośle, Pan czytuje „Politykę”? 

- No szczerze mówiąc, to nie czytuję, ale jakoś bez tego żyję. Całkiem chyba w dobrej formie psychicznej bez tego jestem. 

Pytam nie bez kozery, bo intrygujący tekst się ukazał w tym tygodniku autorstwa Pana kolegi - chociaż czy to właściwe określenie? – z europarlamentu, pana Radosław Sikorskiego, który stawia taką po trosze chyba spiskową tezę, teorię, wedle której premierem powinien być Jarosław Gowin , premierem oczywiście, po przejściu ze swoją frakcją na stronę opozycji. Argumentuje Sikorski, ze „Paryż wart mszy” i że jest jakaś chemia między Schetyną a Jarosławem Gowinem – a nawet tajny kanał komunikacji, takie stwierdzenie też padło. Taką teorię buduje. To jest absolutne „political fiction” ze strony Pana Sikorskiego, czy nie ? 

- Jestem bardzo długo w polityce i wiem, że tego typu rozmowy mają sens tylko wtedy, kiedy, Pan wybaczy, ale nie informuje się o tym dziennikarzy właśnie – w  związku z tym traktuję tekst pana ministra Sikorskiego jako próbę wywołania jakichś wątpliwości czy podejrzeń w Obozie Zjednoczonej Prawicy. Tak, ażebyśmy zaczęli mniej ufać naszemu wicepremierowi Jarosławowi Gowinowi. 

Czyli wyłom w murze próbuje zrobić Pan Sikorski .

- Ale ten mur jest solidny, zwycięski, ma naprawdę dobre fundamenty – w związku z  tym zero szans na to, żeby jakiekolwiek tego typu ruchy mogły zaistnieć. 

Rzeczywiście? Zjednoczona Prawica jest monolitem? Bo wsłuchując się w odgłosy medialne w ostatnich kilku dniach, po wyborach parlamentarnych można odnieść wrażenie, że targają nią silne, frakcyjne walki. 

- Nie, wie Pan, ja to porównuję do sportu. Dzisiaj każdy dobry zawodnik w dyscyplinach drużynowych, takich jak siatkówka na przykład, chce grać i walczy o swoją pozycję na boisku. To, że jest tak, że w gronie tej prawicowej koalicji, tego Obozu Zjednoczonej Prawicy poszczególne formacje chcą mieć więcej do powiedzenia to jest rzecz ,uważam , dość naturalna. I rzecz w tym, że wszystkie podmioty współpracujące z Prawem i Sprawiedliwością  mają poczucie, że ich przyszłość to jest właśnie koalicja pod szyldem PiS-u. I to jest jakby mówiąc powiedzeniem Premier Jej Królewskiej Mości, „Iron Lady”, Margaret Thatcher – „there is no alternative”. Dlatego też ja ze spokojem przyjmuję takie czy inne wypowiedzi. Nawet medialne, chociaż nie są konieczne, to mówią o tym, że poszczególne osoby czy formacje chcą brać większą odpowiedzialność za rządzenie krajem. Nie uważam tego za coś specjalnie zdrożnego. Natomiast tutaj nie ma mowy, żeby ktokolwiek chciał pójść pod rękę z opozycją. 

Odwołał się Pan Panie Pośle do języka siatkarskiego, to dziedzina też mi bliska, przyznam. Czyli posługując się tym schematem można powiedzieć, ze Jarosław Kaczyński niczym Vital Heynen takim składem dysponuje, że jest miejsce na boisku dla wszystkich – Michał Kubiak – Mateusz Morawiecki… Kto jest Wilfredo Leonem, a kto jest Bartoszem Kurkiem w tej układance? 

- Mądrość trenera Heynena polega na tym, że w Lidze Narodów grał 28, prawie 30 zawodnikami, żadna reprezentacja tego nie czyniła, a  więc ,uwaga, każdy miał poczucie, że jest wykorzystany i jest potrzebny, trener rotował. 

 Bez frustracji! 

- Tak i ci, którzy grali podnosili swoje umiejętności, bo wygrywali z drużynami, które grały w pierwszych składach. W tym sensie my możemy powiedzieć, że jako Polska jesteśmy beneficjentem tego sezonu – bo mamy 30 siatkarzy przygotowanych do walki o najwyższe cele, ręka im nie zadrży w  meczu z największymi potęgami. Zatem to jest plus, ale taką taktykę stosuje już od dawna Jarosław Kaczyński. 

Wczoraj w Strasburgu gościł Grzegorz Schetyna ze skargą na Polskę, chyba mogę tak powiedzieć. W wypowiedzi po rozmowach, które przeprowadził z przewodniczącą Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy i przewodniczącą Rady Europy pan Schetyna mówił, że jego rozmówcy zainteresowani byli stanem demokracji w Polsce po wyborach. Wizyta Schetyny wywołała jakieś większe reakcje w Strasburgu czy przeszła raczej bez większego echa? 

- Prawdę mówiąc to nie odbiła się żadnym echem w Parlamencie Europejskim. Ja o tym się dowiedziałem z  polskich mediów, które czatowały na szefa Platformy. Natomiast od razu tu mówię, że to nie jest tak, że  spowodowało to jakieś dyskusje – w europarlamencie naprawdę są poważniejsze tematy poczynając od Brexitu przez Katalonię, przez strajki farmerów w Holandii, przez demonstrację także w innych częściach Europy, więc akurat wizyta, przy całym szacunku dla lidera Platformy, nie była jakoś tutaj specjalnie komentowana. Natomiast Zachód jest pragmatyczny, jest realistyczny. Liczy się z faktami. A fakty są takie, że Prawo i Sprawiedliwość będzie rządzić drugą kadencję. A więc można się spotykać i rozmawiać i kiwać głową, ale ci partnerzy lidera Platformy wiedzą, że ta władza w Polsce ma bardzo silny demokratyczny mandat. Wiedza też, że frekwencja była niesłychanie wysoka. Tej frekwencji nam zazdroszczą. W wyborach europejskich w Polsce, frekwencja była wyższa niż w ojczyźnie pana Timmermansa, w  Holandii. To pokazuje, że te władze są lepiej akceptowane niż rządy poszczególnych krajów Unii Europejskiej -które wywołują często w społeczeństwie taki odruch tworzenia antyestablishmentu i też właśnie te formacje, które ten antyestablishment tworzą zarówno euroentuzjastyczne, jak we Francji Macrona, który powstał też w kontrze do antyestablishmentu, czy we Włoszech partie, które tworzyły też taki rząd eurosceptyczny -przejmują władze . Ale powstawały jako  partie ,ruchy sprzeciwu wobec władzy. W Polsce ta władza dostaje znakomite wyniki. Czyli ta histeria, którą rozpętała Platforma  po ogłoszeniu przez Prawo i Sprawiedliwość, że złoży protesty wyborcze, to jest taka forma politycznego teatru, a może próba odwrócenia uwagi od problemów pana Schetyny z własną partią. Przecież nie jest tajemnicą, że opozycja wewnętrzna w jego formacji nie próżnuje. Wie Pan ,to jest dosyć klasyczna taktyka, która jest opisana w podręcznikach politologii. Nie porównuję, absolutnie, tylko zwracam uwagę, że jak Rosja miała rożne problemy wewnętrzne – czy to Rosja „biała”, czy Rosja „czerwona” – to natychmiast starała się skierować uwagę rosyjskiej opinii publicznej na sprawy międzynarodowe, to mogła być wojna, pokazywanie zagrożenia ze strony Amerykanów albo Polaków kiedyś. A więc dzisiaj oczywiście lepiej, żeby wyborcy Platformy widzieli, że pan Schetyna jest przyjmowany na salonach europejskich, niż żeby słyszeli, że pana Schetynę chcą z salonu Platformy wyrzucić właśnie jego partyjni koledzy. 

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka