Ryszard Surmacz
Nie bądźmy naiwni.
4 obserwujących
59 notek
16k odsłon
3468 odsłon

Przekroczyliśmy Rubikon

Wykop Skomentuj89

Coś w Polsce zostało przełamane. Tego może jeszcze nie widać, ale czas zaczyna zmieniać swoje oblicze. Fakty wszyscy widzieliśmy, one minęły, ale wszystko co istotne jest przed nami. To proces, w którym musimy znaleźć swoje miejsce.

„America first”

Warszawa w 80. rocznicę wybuchu II wojny światowej stała się miejscem ważnych przemówień, a II wojna punktem ich odniesienia. Polska nie ma traktatu pokojowego z Niemcami, ale przemówienia prezydentów: Dudy i Steinmeiera można uznać za krok w dobrym kierunku. Jeżeli wypowiedziane słowa będą miały swoje konsekwencje, to nasz kraj może być rzeczywistym partnerem w europejskiej grze - drugoplanowym wprawdzie, ale partnerem. W taki sposób Polska weszła na płaszczyznę bezpardonowej gry i zaczyna mieć poważnych wrogów. Tych samych, ale już groźniejszych. Znalazła się więc w strefie, w której liczy się nie tylko siła gospodarki i wojska, ale również siła świadomości narodowej, solidarnej gotowości do obrony materialnego i duchowego stanu posiadania. A skoro tak, to ryzykiem jest przed faktem dokonanym, ustalać przeciętną pensję polskiego obywatela na poziomie 4000 zł, zwłaszcza, gdy dotyczy końca przyszłej kadencji. Przeciwko tej obietnicy i sobie obecny rząd może zorganizować nie tylko opozycję, ale również pół Europy. Czy wytrzymamy?

Przekroczyliśmy Rubikon i od tej pory nie mamy już wyjścia, musimy bronić się jak lwy, bo droga odwrotu wiąże się z nieuchronną dotkliwą klęską nas wszystkich. Ten, kto rozumie przyczyny wybuchu Powstań Narodowych i Powstania Warszawskiego, ten z łatwością także zrozumie dzisiejszą konieczność podjęcia nowego ryzyka. Trzeba dodać, że tego „ryzyka” my nie wybieramy, ono jak cień zawsze podąża za nami. Owszem, ryzyka możemy nie podjąć, ale wówczas, jak w systemie naczyń połączonych, zacznie odnosić sukcesy dotychczasowa wieloletnia propaganda, w której ludzie nieznający swojej przeszłości i nie szanujący własnej kultury, stają się bezimienni i nikomu nie potrzebni. Nie trzeba dodawać, że tacy ludzie i ich państwo, nawet jako niewolnicy, przeszkadzają każdemu i są przeznaczeni do likwidacji.

Nieobecność na obchodach trzeciego prezydenta Donalda Trumpa została szybko wyjaśniona: pieniądze na finansowanie wojskowych ośrodków w Europie Środkowej (lotnisko, magazyn amunicji, baza…) zostaną przeznaczone na budowę muru wzdłuż granicy amerykańsko-meksykańskiej. Trump uznał więc, że zagrożenie ze strony emigrantów latynoskich jest większe niż ze strony Rosji (i Chin). I na tym polega „America first”. Nie ma jednak co ukrywać, że jest to, miejmy nadzieję, chwilowe zwycięstwo Rosji i Niemiec na terenie całej Europy Środkowej.

Nieobecność prezydenta Stanów Zjednoczonych w Warszawie prawdopodobnie nie oznacza klęski inicjatywy Międzymorza, lecz oznacza otwarcie frontu niemiecko-rosyjskiego przeciwko Polsce, z Ameryką w tle. Dymisja Boltona niezbicie świadczy, że ostra gra się rozpoczęła.

„Poland first”

Prezydent Steinmeier poprosił Polaków o wybaczenie za zbrodnie II wojny; natomiast dodatkowa obecność kanclerz Merkel w Warszawie musi świadczyć o tym, że Polska ma jakiegoś „asa” w rękawie. Być może są to żądania reparacyjne, odpowiedzialność za dystrybucję gazu na Ukrainę lub inauguracja inicjatywy Międzymorza, która wynosi Polskę do poziomu partnerskiego? Zaczął się więc okres „łaskotania” Polaków i sprawdzania ich kompetencji w sprawach międzynarodowych.

Ale wizyta nawet wszystkich prezydentów świata nie zmieni tradycyjnego geopolitycznego położenia Polski. Nie zmieni go też fakt, że zawsze wymaga ono od nas wszystkich ogromnego wysiłku, na każdym polu, szerokiej wiedzy kulturowej, świadomości i gotowości do obrony swojego stanu posiadania. Jedynym burzycielem starej zmowy międzynarodowej, której duch tkwi jeszcze w Kongresie Wiedeńskim z 1815 r., są Chiny. Ale Chiny znalazły się po drugiej stronie dwuczłonowego podziału świata. Polska, ze względu na swoje położenie, stała się „języczkiem u wagi”, a więc tą przesieką, która blokuje połączenie sił Rosji, Niemiec i Chin przeciwko USA. Wydawałoby się, że strategiczne położenie Polska wyniesie ją do samodzielnej pozycji. Stało się inaczej, okazała się wyspą, która ma ogromne znaczenie, ale pozbawiona jest możliwości. I jak zawsze, jest to sytuacja bez wyjścia.

Z tej sytuacji bez wyjścia urzędujący rząd stara się znaleźć wyjście. Poddanie się Niemcom oznacza ostateczną wyprzedaż polskiego majątku narodowego i ogólną demoralizację. Hitler i budowana przez niego formacja tradycyjnie przeznaczała nas do roli przygłupów, którzy mieli pokornie pracować na niemiecki dobrobyt. Polityka ma to do siebie, że nie cofa się w czasie, lecz rozwija swoje możliwości, ale o tym innym razem. Poddanie się Rosjanom oznacza izolację i biedę. Na samodzielność nas nie stać ani ze względu na gospodarkę, ani ze względu na stan umysłu Polaków. Pozostają Amerykanie, którzy nie gwarantują niczego, prócz pilnowania swoich interesów. Na tym interesie zbudowaliśmy swój interes – przewodnictwo energetyczne. Co oczywiście nie oznacza, że Niemcy nie mogą zrezygnować z rosyjskiego gazu i zacząć przyjmować amerykański do własnych portów.

Wykop Skomentuj89
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka