Rzecznik ZUS Rzecznik ZUS
122
BLOG

Hipokrates w grobie się przewraca

Rzecznik ZUS Rzecznik ZUS Gospodarka Obserwuj notkę 21

Lekarze domagają się od Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynagrodzenia za wypisywanie druków zwolnień lekarskich. Argumentują, że druki są skomplikowane, a ich wypełnianie trwa długo i zajmuje ich cenny czas i dlatego ZUS powinien im za to płacić.

Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy dowodzi, że wypisywanie druków nie jest de facto świadczeniem medycznym na rzecz pacjenta a pracą wykonywaną na zlecenie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Związek domaga się zatem 80 złotych za wypisanie jednego druczku ZLA, czyli łącznie około 1,6 mld złotych rocznie.

Odbiorcy tego komunikatu, ostatnio dość mocno nagłośnionego w mediach, mogą odnieść mylne wrażenie, że lekarze są w jakiś sposób krzywdzeni przez ZUS i należy im się za to zadośćuczynienie. Twierdzenie to jest dość bezczelne i dlatego zabieram głos, żeby dać mu odpór.

Pobieżna choćby analiza obowiązujących przepisów wykazuje, że nie ma żadnych podstaw prawnych dla żądania wynagrodzenia za wystawianie zaświadczeń ZLA (popularnych „L4” nie stosuje się od ponad dziesięciu lat). Zgodnie bowiem z ustawą o zawodach lekarza i lekarza dentysty orzekanie o stanie zdrowia, a tym samym wystawianie zaświadczeń o czasowej niezdolności do pracy, jest integralną częścią zawodu lekarza, a więc jego zawodowym obowiązkiem. Tak jak obowiązkiem konduktora jest kasowanie biletów, a nauczyciela sprawdzanie klasówek (a to dopiero zajmuje czas).

Z przepisów ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych wynika, że osoby ubezpieczone mają zagwarantowane prawo do uzyskiwania (nieodpłatnie) orzeczeń i zaświadczeń lekarskich, jeżeli są one związane m.in. z niezdolnością do pracy. Z kolei w myśl przepisów ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta zaświadczenie lekarskie o czasowej niezdolności do pracy jest jedną z form przekazywania przez lekarza informacji o stanie zdrowia pacjenta.

Twierdzenie zatem, że wystawianie zwolnień lekarskich jest zadaniem zleconym lekarzom przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych jest kompletnym nieporozumieniem. Lekarze chcą nam w ten sposób zasugerować, że ZUS żąda od nich wypisywania skomplikowanych druków wyłącznie po to by uprzykrzać im życie.

Nic bardziej mylnego. Zakład nie wykorzystuje przecież przesyłanych przez lekarzy druków do swoich potrzeb, ale traktuje je jako jeden z dowodów potwierdzających prawo chorego do wypłaty świadczeń. Zasiłek chorobowy przysługuje bowiem jedynie osobie faktycznie chorej. A jak ZUS miałby inaczej to stwierdzić jeśli nie na podstawie zaświadczenia lekarskiego…

Jest jeszcze kilka innych aspektów tej sprawy. Dlaczego właściwie lekarscy związkowcy domagają się opłat jedynie od ZUS-u, choć przecież nie tylko Zakład korzysta z wypełnianych przez nich druków? Świadczenia chorobowe wypłacają także inne instytucje (np. KRUS lub emerytalne biura policjantów i żołnierzy) oraz pracodawcy – też oczywiście na podstawie formularza ZLA. Dlaczego więc ich nie traktuje się jako zleceniodawców wypełniania kwitków i nie żąda zapłaty?

Zwracam też uwagę, że „urynkowienie” zwolnień lekarskich i obłożenie ich opłatą mogłoby spowodować pojawienie się objawów ubocznych czy wręcz patologii. Jeśli za wypełnienie druczka byłaby ustalona określona cena, to bez trudu można sobie wyobrazić, że lekarzom zależałoby na zwiększaniu liczby wypełnionych zaświadczeń i podnoszeniu w ten sposób swoich przychodów.

Ale mógłby się zdarzyć i efekt odwrotny. ZUS jako płatnik zmuszony do gry na rynku usług komercyjnych mógłby nie być zainteresowany kupowaniem takiego towaru. Chorzy nie dostawaliby wówczas od lekarzy zwolnień, a od ZUS-u żadnych świadczeń – bo nie byłoby podstawy. Czy tak właśnie dobro pacjenta rozumiał Hipokrates?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (21)

Inne tematy w dziale Gospodarka