inskrypcje
W poszukiwaniu woli mocy...
10 obserwujących
293 notki
34k odsłony
  24   0

(219) Poszukiwanie szans dla osób najsłabszych

Aby możliwym było choć w części zapewnienie osobom zagrożonym ubóstwem i wykluczeniem społecznym wsparcia w formie świadczeń profilaktycznych, ale i ratujących te osoby przed negatywnymi skutkami ubóstwa i wykluczenia koniecznym wydaje się zobowiązanie gmin do organizowania i finansowania różnych form oparcia socjalnego pełniącego funkcję substytucji, a to rodziny (gdy jej nie ma lub jest niewydolna), a to rynku, etc. Problem w tym, że walka z ubóstwem i wykluczeniem społecznym nigdy nie była i prawdopodobnie nie będzie priorytetem władza lokalnych. Poza tym prawdopodobnie większość gmin nie dysponuje koniecznym potencjałem kulturowym i instytucjonalnym by odpowiedzialnie zająć się tą kwestią.

Priorytetem tego rządu nie jest nie tylko zapewnienie osobom ubogim, które własnym staraniem nie są w stanie zapewnić sobie elementarnych środków utrzymania minimalnego dochodu gwarantowanego, ale także nie jest wzmacnianie ani samorządu gminnego, ani podmiotów i ruchów samopomocy, by wespół z administracją rządową tkać sieć oparcia socjalnego dla tych, którzy bez uzyskania koniecznej im pomocy sczezną.

Polski ład nie zajmuje się tą kwestią, a tak jak dziś na Polskę napiera fala migrantów, jutro to czas, w którym dynamicznie rosnąć będzie liczba osób zależnych od wsparcia. Także dlatego uważam, że władze w Polsce są coraz mniej odpowiedzialne za politykę społeczną mającą rozwiązywać, czy znacząco ograniczać skalę problemów społecznych.

Krzepi, że są osoby buntujące się przeciw sprowadzaniu Rzeczpospolitej do wymiary przedmiotu, którym bawią się politycy. Postmoderna to czas, w którym dyktatorzy nie widzą swojego interesu w rozmowie z suwerenem, w dialogu, porozumiewaniu się w kwestii konieczność dbania o dobro wspólne, w tym o skuteczne instytucje zabezpieczenia społecznego. Obce im jest poszukiwanie konsensus wszystkich podmiotów mających interes w tej, czy innej kwestii. Władza dba głównie a o swobodną, niczym nieskrępowaną własną narrację tworzoną w ramach języka, którego słowa są definiowane tak, by służyło to mówiącemu - narratorowi, a nie koniecznie słuchaczowi narratora. Postmoderna to czas, w którym narratorzy, opowiadacze swoich bajek przejęli środki masowej komunikacji, by mamić, manipulować tymi, którzy mają ich słuchać i być im posłusznymi. Od wieków w Polsce narratorami byli panowie, wójtowie i plebani. Dziś jest jak było, z tą różnicą, że narratorzy nim zaczną komunikować swoje bajki muszą wiedzieć, że siedzą w kieszeniach progenitury dawnych karczmarzy. Suweren coraz wyraźniej uświadamia sobie, że bez buntu przeciw autorytarnym narratorom będzie przez władze w Polsce sprowadzony do roli trzody mającej dawać zysk polskiemu triumwiratowi i jego mocodawcom.

Kto w czas pogarszającego się bezpieczeństwa i tego safety i tego security zainteresowanym będzie w poprawie losu osób najsłabszych?


Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale