inskrypcje
W poszukiwaniu woli mocy...
4 obserwujących
83 notki
13k odsłon
60 odsłon

Sen o podmiotowości nas Polaków (38)

Wykop Skomentuj

Poza nielicznymi przejawami siły, mocy Polaków, w tym w czas gdy RP była bytem obojga narodów - w przeszłości bywało, a i obecnie zdarza się to jakby coraz częściej że współdziałanie w ramach RP dominowała rywalizacja, walka, agresja. Podbijano, mordowano lub sprzedawano członków innego plemienia, a gdy „pozyskanego zasobu” nie dało się sprzedać – eksploatowano ten „zasób ludzki”. Ba, bywało, że sprzedawano także członków rodzimego plemienia Stąd prawdopodobnie nazwa plemienia „Słowianie” – czasem handlujący niewolnikami, ale częściej sami popadali w niewolę. Inni natomiast twierdzą, że nazwa Słowianie pochodzi od wyrazu Słowo. Określani byli ludem mówiącym. 

Czy ten atawizm ma wpływ na obecne relacje między osobami mieszkającymi w RP? „Baronowie” władcy zza tronu na terytorium Rzeczpospolitej nie muszą obecnie udawać się po niewolników na obce terytoria. Dziś łupią autochtonów z czego się tylko da? W przeszłości wielkie osiągnięcia w handlu żywym towarem - Słowianami mieli Radanici (z wyboru ich wodza Izreaelici) zakładający swoje faktorie w miastach na szlaku wschód-zachód, ale i Chazarowie. (wiki – Żydowska Brama w Kijowie „…W roku 1018 istniały dwie osady żydowskie w Kijowie. Pierwsza miała należeć do Radanitów, druga zwana była chazarską.”). Radanici swoje „sukcesy” w tym handlu zawdzięczali m.in. Arabskim władcom Hiszpanii, którzy zapewniali im protekcję.

Dziś by eksploatować „zasoby ludzkie” nie trzeba prowadzić wojen, nie trzeba „zasobów ludzkich” wystawiać na rynek handlu żywym towarem, czy lokować w obozach koncentracyjnych. Wystarczy ludność autochtoniczną poddać presji obozów otwartych, w których zniewala zadłużenie, nieludzka reprywatyzacja wystawiająca ludzi na rynek, bez zapewnienie im koniecznych dochodów… Samo obserwowanie tych i innych problemów, których władza nie chce rozwiązywać skłania do wycofywania się, a to z roli rodzica, a to z roli aktywnego obywatela, a to… (proszę wpisać inne przykłady).

Czy osoba zniewolona na skutek ubóstwa, lęku, niezaspokojenia podstawowych potrzeb, w tym mieszkaniowych, czy autochton będący prekariuszem, etc. ma skłonność do troszczenia się o dobro wspólne, o Rzeczpospolitą Polską? Czy ma wolę zrzeszania się w sieci współpracy by to czynić?

Aliści nawet, gdy znajdzie w sobie wolę mocy czy będzie mógł troszczyć się o dobro wspólne? Gdy obserwuje się baronów, możnych i zarządców przez nich powoływanych dających przykład „szarakom” jak instrumentalnie traktować tzw. „dobro wspólne” – raczej nie, bowiem prawdopodobnie istnieje związek między posiadanym bogactwem, chęcią pomnażania go, choćby kosztem innych osób (chremastyka), a gotowością troszczenia się o dobro wspólne – im więcej prywatnego, tym mniej wspólnego. Prawdopodobnie większość osób zniewolonych biedą czyni co tylko można by wyrwać się z niewoli, wyrwać się z zależności, z sytuacji, w której czują, że zostali sprowadzeni do roli zasobu (emigracja?) i by jak czynią to baronowie innych w przyszłości móc łupić albo z nimi współdziałać ku wspólnemu pożytkowi. Jesteśmy przecież Słowianami… Dziś, gdy wierzyciele wywierają presję na władzach nie tylko w RP, by możliwie jak najefektywniej pomnażali ich bogactwo, także przez eksploatowanie obywateli realizując ich programy – coraz więcej osób popada w biedę i zależność… To nie rokuje najlepiej co się tyczy rozwoju społeczeństwo obywatelskiego stawiającego na samopomoc wzajemną, na odpowiedzialność za rozwój wspólnoty. Ta „kultura” daję przyzwolenia na nieefektywne instytucje, w tym na nieefektywną pomoc społeczną nierzadko bywa zarządzaną przez służbę możnych tego świata stosującą np. mobbing.

Dziś nie jest koniecznym dokonywanie przez możnych tego świata wypraw, najazdów łupieżczych, w trakcie których zabijano ludzi, a z tych, którzy mogli być wykorzystanymi czyniono niewolników mających pomnażać bogactwo możnych tego świata. Wystarczy dane państwo podporządkować „otwartej gospodarce”. Dobry opis konsekwencji stosowanie „wolnego handlu” zamieścił Internauta na stronie: http://next.gazeta.pl/next/7,151003,24007885,byla-wiceminister-finansow-pomoc-socjalna-w-polsce-staje-sie.html#s=BoxOpImg2

„Kolonializm:

Polak kupuje sadzonki

Polak sadzi ziemniaki

Polak je nawozi

Polak je zbiera

Polak przewozi je do punktu skupu

Polacy przepakowują je w worki

Polski kierowca wiezie je do sklepu

Polska ekspedientka sprzedaje ziemniaki sąsiadowi rolnika

Zarabia Niemiec

*Ps.

Polski rolnik ryzykując swoimi pieniędzmi, sprzedaje plon za cenę na granicy opłacalności.

Kierowca, pracownik magazynowy, ekspedientka harują za minimalną krajową.

Klient płaci w sklepie drożej niż w Niemczech

Towar jest gorszego gatunku, niezdrowy, niesmaczny, często zagraniczny a polskim ziemniakiem zajada się unia pierwszej prędkości.

Prawdziwy pieniądz zarabia niemiecki właściciel przetwórni i niemiecki właściciel sieci handlowej.

*patrz: mąka, soki, przetwory, cukier, słodycze, piwo itd..

(Aby odreagować, Polak może sobie za darmo (?) oglądnąć w zagranicznej telewizji perypetie Magdy Gessler, poczytać horoskop, dowiedzieć się kto zmienił ostatnio partnera, komu było widać bieliznę na ściance i że trzeba odsunąć PiS od władzy, a wszystko przerywane reklamami sklepów, gdzie sprzedają ziemniaki.)”

Co władze uczyniły, by ograniczyć ten proceder? Nic, bowiem pozbawione są możliwości troszczenia się o Rzeczpospolitą, która miast inwestować w upodmiotowienie obywateli w życiu publicznym ma realizować projekt międzymorza… A i sami Polacy - sądząc po poparciu obecnej władzy - chętniej widzą się w roli zarządzanego przez patrona zasobu ludzkiego. 


Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo