Człowiek jest zwierzęciem stadnym. Podświadomie uważa, że wszyscy, z którymi ma styczność powinni być do niego jak najbardziej podobni. Stąd też historia państw wielonarodowych zawsze była historią asymilacji, mordów, wojen domowych i podziałów. Koegzystencja Żydów i Polaków w przedwojennej Polsce była pod tym względem ewenementem na skalę światową. Kultury się mieszały, ale oba narody zachowywały swoją tożsamość.
Niestety, jak w każdym narodzie, i w polskim nie brakowało zakompleksionego bydła, zachowanie którego wobec Żydów był pan Gross w swojej ksiązce łaskaw opisać. Nie rozumiem kompletnie tych, którzy oburzają się tym opisem. Jeśli teraz idąc przez gorszą dzielnicę można dostać za to "że się gapi" albo za długie włosy to oczywistą oczywistością jest, że jak przedwojenni "sportowcy" zobaczyli Żyda na ulicy to finał mógł być tylko jeden. Dlaczego? Bo taki Żyd, podobnie jak facet z piórami czy dziwnym spojrzeniem jest inny czym budzi agresję bydełka.
Cały problem w tym, że p. Gross pisząc tą książkę nie poszedł wiele bardziej skomplikowanym torem myślenia. I że taki tekst z jego strony budzi naturalną chęć obrony. I zaraz jakiś M.Giertych czy inny taki wyciągnie jakieś ataki Żydów na Polaków bo ide o zakład że żydowskie bydełko też Polaka ze wszystkimi zębami ze swojej dzielnicy nie wypuściło. I tak oto nasze narody będą się teraz gównem obrzucać niepotrzebnie. Dlatego bardzo pana proszę panie Gross - Następnym razem jak przyjdzie panu do głowy książkę pisać niech pan lepiej weźmie kilku żydowskich chłopców z trzema paskami i zrobi ustawkę z papcią Giertychem i Młodzieżą Wszechpolską.
59
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (2)