Polskie prawo podatkowe nie podoba mi się kompletnie. Nie widać w nim nawet krzty pomyślunku a znajdą się też w nim prawdziwe skandale takie jak de facto regresywny podatek od firm, dzięki któremu założenie firmy żeby sobie dorobić nie jest niestety opłacalne(realna stawka podatku spada poniżej 100% dopiero przy zyskach przekraczających 600 zł miesięcznie). No i w ogóle co to znaczy podatek od firm? Dlaczego praca zlecona jednoosobowej firmie ma być inaczej opodatkowana od pracy pracownika? Dlaczego sposób opodatkowania pieniędzy ma być zależny od podsposobu ich uzyskania? Podsposobu - bo legalny sposób uzyskania pieniędzy jest tylko jeden - wykonać płatną usługę. Ktoś zaraz krzyknie: "Ale można też sprzedać towar" - sprzedaż towaru jest również wykonaniem usługi - przetworzenia dóbr naturalnych w produkt, półprodukt bądź surowiec gotowy do wykorzystania.
W debacie publicznej dominują dwie idee: podatku liniowego i progresywnego. Za każdą z nich stoi całkiem rozsądne wnioskowanie ze wspólnego punktu startowego: każdy powinien ponieść jednakowe poświęcenie dla funkcjonowania państwa. Zwolennicy podatku liniowego argumentują,że jednakowe poświęcenie = jednakowy procent dochodów. Panowie to weźmy prezesa dużego banku i kasjerkę z biedronki. Jeśli obaj zapłacą liniowy to ten pierwszy nie kupi sobie nowego rolexa a ta druga nie kupi dzieciom cukierków bo nie będzie jej stać - rzeczywiście poświęcenie jest identyczne. Entuzjaści podatku progresywnego argumentują natomiast, że wraz ze wzrostem zarobków maleje użyteczność krańcowa pieniądza zatem podatek progresywny gwarantuje jednakowe poświęcenie. Jeśli więc mamy wielką fabrykę cukierków i drugą znacznie mniejszą to ta pierwsza zapłaci wyższy procent podatku ergo jej produkt będzie droższy. Państwo walczy zatem z firmą, na którą konsumenci już zagłosowali swoimi pieniędzmi pozwalając się jej rozwinąć do obecnego rozmiaru. Gorsi górą - kolejny idiotyzm. Tak wiem, mój wybór przykładów był bardzo tendencyjny. Pokazuje on jednak dosyć dobrze ukryte założenia, z których korzystają zwolennicy obu tez. Adwokaci podatku progresywnego zakładają, że dochód zostanie przeznaczony na konsumpcje, zwolennicy liniowego - że na działalność gospodarczą. Po dodaniu tych założeń trudno jednym i drugim odmówić racji. Rzeczywiście to samo poświęcenie zostanie poniesione w przypadku konsumpcji jeśli zostanie oddany nie ten sam procent dochodów, a ten sam procent użyteczności dzięki tym dochodom uzyskanej. Podatek liniowy od pieniędzy wydawanych na działalność gospodarczą jest również sprawiedliwy - nie pogłębia ani nie niweluje korzyści skali.
Powinniśmy zatem stosować różne kryteria opodatkowania zależnie od sposobu wydania przychodu a nie jego uzyskania. Pieniądze przeznaczane na konsumpcję powinny, jak wyżej napisałem, być opodatkowane podatkiem progresywnym. Ilość progów podatkowych należy jednak drastycznie zwiększyć, a same stopy przemyśleć jeszcze raz(bo 40 czy 50% to mi sie jakoś dziwnie wysoko wydaje ale nie mając badań mogę się oczywiście mylić). Pieniądze wydane na przedsiębiorczość obarczyć należy podatkiem liniowym. Warto byłoby też wyrzucić stałe stawki podatku, znieść ZUS dla najmniejszych przedsiębiorców,a przede wszystkim darować sobie szkodliwe normy dotyczące miejsca pracy. Dwie firmy, do których trafia obecnie grosik lub jakaś jego część z każdej wydanej przez nas złotówki - Microsoft i Google, zaczynały w garażach. Z normalnymi domowymi sprzętami, a nie tymi atestowanymi. Bez zatrudniania księgowego razem z piątym pracownikiem. Bez zapewnienia lokalu i opłacenia pracy działacza związkowego i działalności jego biura. No prawie jak na galerach innym słowem.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)