rzezioo rzezioo
24
BLOG

Niesłychanie trudny spacer...

rzezioo rzezioo Polityka Obserwuj notkę 0
Toczy się debata... tfu, co ja mówię - awantura o głosowanie przez internet. Ta wydawałoby się błaha sprawa ma w istocie olbrzymie znaczenie dla kształtu polskiej demokracji. Jakie? Otóż głosowanie przez internet ułatwi udział w wyborach. Czy to aby na pewno dobrze? Zastanówmy się.

Codziennie rano budzimy się w bezpiecznym mieszkaniu. Bezpiecznym nie dlatego że otoczyliśmy je fosą i zatrudniliśmy straż lecz dlatego że chroni je prawo i resorty siłowe. Myjemy się w wodzie, która spełnia odpowiednie normy ustalane przez organy ustawodawcze. Podobnie jest z jedzeniem, które jemy na śniadanie. W ceny tego wszystkiego są wliczone różne cła, podatki również ustalane przez rząd i sejm. Słowem, od wyborów zależy większość naszych codziennych spraw. Idąc na wybory dbamy o swoje własne interesy, walczymy o swoją wizję kraju bądź regionu. Nie idąc, godzimy się na to by inni decydowali o nas. Powinno więc nam zależeć na udziale.

Głosowanie przez internet wymagałoby przynajmniej takiej infrastruktury jaką mają duże portale społecznościowe. Mowimy więc o kilku milionach złotych na same serwery... wróć - mówimy o kilku milionach na same serwery i o kolejnych kilkunastu w błoto. W końcu to zamówienie publiczne. System głosowania musiałby być świetnie zabezpieczony - przy zamówieniu publicznym jakoś nie chce mi się wierzyć że tak by było, należy się więc liczyć z możliwością powtórzenia wyborów bo jakiś młodziak chciał sobie pokazać, że potrafi. Ponadto system elektroniczny drastycznie ułatwia fałszowanie wyborów. Wyjście na wybory jest dzisiaj taką samą wyprawą jak pójscie po bułki czy po piwo. Wybory odbywają się w dni wolne od pracy. Wszystkie te nakłady zostałyby zatem poniesione po to, żeby zagłosowali ci, którzy mają ich wynik tak głęboko w nosie, że nie chce im się wyjść w wyborczą niedzielę na krótki spacer. Dlaczego zdanie takich osób miałoby nas interesować?

A tak w ogóle to czy należy do decydowania o losie nas wszystkich dopuszczać osoby, które poza tym krótkim spacerkiem na nic więcej nie są w stanie się zdobyć? Uważam, że nie. Prawo wyborcze powinno pozostać powszechne ale udział w konkretnych wyborach powinien być warunkowany wykonaniem pewnej symbolicznej ilości prac społecznych w okresie te wybory poprzedzającym. Robotnik mógłby pozamiatać przed blokiem, intelektualista dać bezpłatny wykład dla młodzieży itd. W wymiarze na przykład jednej czy dwóch godzin miesięcznie przez rok przed wyborami. Wziąć udział w decyzji nadal byłoby łatwiutko, a z gremium decyzyjnego pozbylibyśmy się kolejnych ludzi którym i tak wszystko jedno. Wtedy można by wreszcie zacząć podejmować rozsądne i przemyślane decyzje.
rzezioo
O mnie rzezioo

24 lata. Tradycjonalista i zwolennik wolnego rynku. Wolnego. Bez patologii.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka