Pan Paweł Paliwoda napisał ostatnio tekścik o darwinizmie: http://pawelpaliwoda.salon24.pl/73829,index.htmlZ przykrością muszę przyznać, że poziom dyskusji jaka się w związku z tym tekstem(poza całkiem rozsądnym tekstem Trystero) wywiązała każe mi mocno wątpić w to że jej uczestnicy zostali stworzeni przez istotę doskonałą. Temat wyzwala wiele emocji, prawie każdy dyskutant twierdzi że jego pogląd na temat jest tym jedynym w oczywisty sposób słusznym. O dziwo każdemu z nich umyka to co jest dla mnie oczywiste gdy patrze na temat dyskusji. Wyrażenie, które tak doskonale pamiętam z ćwiczeń z logiki: "Ale to się przecież nie typuje".
Właśnie - czy warto rozmawiać o tym czy orangutan jest lepszy od lodówki? albo czy zielone motorki są szybsze od czerwonych? raczej nie. Problem wyższości teorii kreacjonizmu nad darwinizmem lub odwrotnie jest podobny - zupełnie nie ma sensu. Prawdziwość jednej teorii jest zupełnie niezależna od prawdziwości drugiej. Przede wszystkim darwinizm jest teorią naukową. Nauka polega na badaniu otaczającego nas świata, toteż dla człowieka wierzącego nie jest niczym innym niż odczytywaniem znaków które Bóg zostawił dla nas w stworzonym przez siebie świecie. Ten sam Bóg, który nie zabija grzeszników piorunami, ten sam Bóg który nie chce żebyśmy wiedzieli że istnieje, chce żebyśmy wierzyli. Stąd też darwinizm nie może ani potwierdzić ani zaprzeczyć istnienia Boga. Teoria naukowa wyjaśnia nam jak coś się działo z naszego punktu widzenia. Kreacjonizm to z kolei pogląd, że świat został stworzony przez Boga. Nie ma to nic wspólnego z nauką. Nauka przedstawia nam takie a nie inne wyniki pewnych zbiegów okoliczności, pewnych zdarzeń losowych. Teoria kreacjonizmu próbuje odpowiedziec na pytanie co tą losowością sterowało. Jest odpowiedzią na pytanie "dlaczego?" podczas gdy darwinizm odpowiada na pytanie "jak?".
31
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (1)