Gdyby zrobić na płaszczyźnie kartezjańskiej wykres reprezentujący czas spędzony na oglądaniu telewizji w funkcji mojego wieku to okazałoby się, że dąży on silnie do zera. A mówiąc wprost im więcej lat mi przybywa tym rzadziej oglądam to co serwują nam media ogólnego ścieku. Zauważyłem, że człowiek który rezygnuje z oglądania tego idiotycznego wytworu dla ćwierćinteligentów staje się jakby spokojniejszy i mniej nerwowy. Aby bowiem oglądać te wszystkie filmy, programy publicystyczne, wydarzenia i fakty trzeba być człowiekiem wyważonym, spokojnym i bardzo cierpliwym. Ewentualnie należy być właśnie takim ćwierćinteligentem zobojętnionym na to co się dzieje i łykającym wszystko niczym pelikan. W każdym innym przypadku może się to skończyć wywaleniem telewizora na śmietnik.
Filmów w TV nie oglądam już od studiów. Ciężko bowiem się nie zdenerwować gdy super pasmo reklamowe czasami przerywane jest jakimś filmem rozpraszającym bezwolnego konsumenta. Programy informacyjne jak „cała prawda całą dobę” czy inne przeinaczone wydarzenia działają depresyjnie i osłabiająco. No bo kto normalny wytrzyma ciągłe wbijanie do głowy że polska codzienność to morderstwa, dzieciobójstwa, kataklizmy i szaleństwo pewnej partii i jej głupiego, zacofanego, kłamliwego, przebiegłego, podłego, złodziejskiego, szkodliwego, szalonego przywódcy. Ekran telewizora powinien być zabezpieczony grubym poliwęglanem z filtrem UV tak aby wytrzymał wszelkie próby zdemolowania tego mebla za pomocą kubka z herbatą czy innego przedmiotu pod ręką.
Programy publicystyczne wołają o pomstę do nieba. Zachowanie spokoju jest niezwykle trudne bo i jak tu wytrzymać skoro wydawałoby się normalne poglądy wyznawane przeze mnie, mojego ojca, dzidka, pradziadka i pozostałych przodków 1000 lat wstecz, nagle okazują się poglądami złymi, nagannymi wartymi wyśmiania. Jak zachować cierpliwość gdy zaproszony do takiego programu człowiek wyznający te same poglądy co ja jest bardzo zaciekle atakowany ze strony przeważającej liczby interlokutorów jako najgorszy wróg a może i idiota? Jak nie prasnąć czymś w ekran gdy do tego skrzekliwego chóru dołącza jeszcze zacieklej osoba prowadząca taki program? Jak nie wyrwać kabli i nie wywalić na śmietnik tego ogniska propagandy gdy osoby o paskudnych życiorysach stają się nagle moralizatorami i są nieustannie zapraszane do wygłaszania swoich kalekich poglądów?
Tymczasem pojawiło się coś nowego co przyjąłem z zainteresowaniem. Z satysfakcją, jak na razie, można oglądnąć tam dyskusje na nieco bardziej interesujące mnie tematy niż morderstwa, pobicia, eksplozje w USA, itp. Zamiast wypacykowanych, kłamliwych polityków partii rządzącej można np. posłuchać jakie rozwiązania problemu emerytur czy zadłużenia kraju proponują członkowie stowarzyszeń czy organizacji pozarządowych. I po wysłuchaniu takiej spokojnej dyskusji można spokojnie wyłączyć komputer, nie mając najmniejszej ochoty organizować zawodów w rzucaniu monitorem na odległość.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)