Polscy stoczniowcy po raz kolejny protestowali we wtorek w Brukseli. Los polskiego przemysłu stoczniowego i tysięcy polskich rodzin zależy od złej lub dobrej woli unijnej komisarz ds. konkurencji. I choć szukanie winnych tej sytuacji trwa od kilku miesięcy to mało kto zwraca uwagę, na wydarzenia z 2002 roku. A gdyby wówczas ktoś dołożył starań to dziś nie byłoby żadnego problemu.
W 2002 roku Polska pod rządami premiera Leszka Millera kończyła negocjacje akcesyjne z Unią Europejską. Największy sukces związany z tym procesem, za który odpowiadał rząd i główny negocjator Jan Truszczyński miał miejsce w grudniu 2002 roku w Kopenhadze. Wtedy na unijnym szczycie Unia miała ponoć spełnić wszystkie postulaty polskiego rządu i wielu grup społecznych, rolników i pielęgniarek nie wyłączając. Jednak na fali ogólnej euforii wobec unijnej integracji, która udzieliła się i SLD, i Platformie, i nawet PiSowi mało kto pamiętał o problemach stoczni. Wystarczyło natomiast wyłączyć w zapisach traktatu akcesyjnego polskie stocznie z unijnych zasad konkurencji i dziś nie byłoby żadnego problemu. Unia raczej by się zgodziła, bo sama obecnie nie do końca przestrzega zakazów o pomocy publicznej – szczególnie gdy dotyczy ona większych krajów członkowskich, a stoczniowcy mogliby spać dziś spokojnie. O takich derogacjach zapisanych już dawno temu w unijnych traktatach dla pomocy publicznej na terenach byłej NRD pamiętał natomiast rząd niemiecki.
Dziś jedni politycy obciążają drugich, w kraju trwa licytacja o to, kto najlepiej broni w Brukseli interesu narodowego, a były główny negocjator i duża część jego zespołu od kilku lat pracuje już nie dla rządu w Warszawie, ale paneuropejskiej władzy w Brukseli. Złośliwi mogliby powiedzieć, że to być może nagroda za miękką postawę negocjacyjną.
W sytuacji gdy wiele unijnych rządów ratuje przed upadkiem banki i strategiczne gałęzie gospodarki, doprowadzenie przez Brukselę do bankructwa polskich stoczni byłoby po prostu skandalem. Niestety ta perspektywa wydaje się obecnie całkiem realna.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)