18 obserwujących
50 notek
98k odsłon
  1497   5

110 portów w pięć i pół miesiąca

Hong Kong (10/823) 4 marca 2010

Już ledwo żyję, ale żyję i trzyma mnie przy życiu tylko to, że coraz mniej zostało do załatwienia.

Żarcie dostarczyli, bonded stores kupione (za 2000 USD) , 3 oficer wymieniony na nowego, wyładunek w trakcie, jutro 500 ton paliwa, w Shekou sludge i audit, potem Xiamen i dwa dni spokojnej żeglugi do Tokyo.

Cosik mi się zdaje, że za parę lat już nie będzie europejczyków na statkach. Wszyscy armatorzy łącznie z Rickmersem przechodzą na załogi azjatyckie. I tak się kończą polskie marzenia o morskiej potędze. I zrealizowano wszystko. A potem zlikwidowano PLO, rybaków, stocznie, teraz pójdą szkoły morskie i wydziały budowy okrętów obu politechnik. I Polacy będą do nagonki.

Właśnie dostałem mail z International Shipping Chamber, że mają informacje, że w cieśninie singapurskiej i Malacca terroryści planują atak i wysadzenie w powietrze jakiegoś statku, w celu sparaliżowania światowego handlu. Wszędzie gdzie jestem musi się coś dziać, taki już mój pech.

Shekou (11/824) 6 marca

Dobrnąłem do Shekou, cała noc przerąbana, bo co chwilę zmieniali pilot boarding time. A teraz egzaminuje nas Singapurczyk, czyli Chińczyk kapitan z ISM/ISPS.

Dowala się do wszystkiego, bo chce pokazać jaki jest użyteczny na lądzie.

I wyspany.

Po Hong Kongu (12/825) 7 marca 2010

Zasuwam do Xiamen (kurde jak to wymówić?) Miałem być o 1900, ale się nagle rozdmuchało z NNE i już mi wychodzi w najlepszym wypadku 2000.

Na tym statku mamy eletroniczną mapę. Praca nawigatora coraz bardziej przypomina grę komputerową, z tym że skutki tej gry są śmiertelnie poważne.

W tym Xiamen nigdy nie byłem. Wchodzi się do takiego fiordu między mieliznami z metrem wody pod kilem. Na dokładkę agent mi złą pozycję i chińską nazwę centralnej latarni morskiej. Według niego nazywa się Zhenhaijiadao i ma pozycje N 24 16,14 E118 09.9, a wedłu mapy admiralicji brytyjskiej szerokość geograficzna się zgadza, natomiast długość E118 05.9. I bądź tu mądry.

Przed chwilą dostałem mail od charteru, że port zamykają o 2000, bo jakiś wielki tankowiec będzie wchodził. Dołożyłem speedu, ale eta wychodzi na 1930 w najlepszym wypadku.

Po Xiamen(13/826) 8 marca 2010

Podejście paskudne, 20 mil wąskim kanałem do pilota, ale większość boi świeciło. Miasto nawet po nocy imponujące - tylko 2 miliony, ale wieżowce w City pięknie oświetlone - kanty domów zarysowane różnokolorowymi neonami, wygląda jak w bajce. Port ogromny, w ogóle nie ma co porównywać z Polską.


image

   A tu Jacky Rickmers w Hong Kongu-typowy w Hong Kongu dźwig pływający


Tokio (14/827) 11 marca 2010

8 godzin na mostku, w tym 3 z pilotem i zacumowałem w końcu w Tokio. Pogoda piękna, ale zimno, jak powinno być w marcu.

Yokohama (15/828) 12 marca 2010

Marynarz zwiedza Japonię


W Tokio cumuję

I coś tak czuję

Zaraz pognamy

Do Jokohamy


Nim się oswoi

My już w Nagoi

Potem na raka

Kobe-Osaka


Nic się nie przyśni

Z Kwitnącej wiśni

To zwykłe jaja

Są z samuraja


Tokio 11 marca 2010

I tak skomentowałem moją Japonię. Wiem o niej tyle co wiedziałem w Polsce, a byłem tu tyle razy!

Zważywszy, że pamiętniki i dzienniki się pisuje, żeby kiedyś wspominać to dużo w moim ostatnim dzienniku (PDO-Prywatny Dziennik Okrętowy) wspomnień z sprzed 41 lat, kiedy startowałem do szkoły morskiej. Właściwie nie tyle wspomnień, bo opisałem w książeczce „Opowieści z knajpy Zejman”, co zdjęć, które niedawno znalazłem i przeskanowałem do komputera. Powinny się znaleźć razem. Właściwie minimalny nakład mojej książeczki się wyczerpał i można by wznowić, co nieco poprawić i dodać zdjęcia.

Nagoya (16/829) 13 marca 2010

No to jestem w Nagoi. Tym razem wyspany, bo rzuciliśmy rano kotwicę i podnieśliśmy ją o 1436.

Jeszcze Osaka i Kobe i już przelot do Keelungu na Tajwan, tym razem bez Busan.

Po Osaka (17/830) 14 marca 2010 oraz Kobe (18/831)

Jadę do Keelung.

Keelung (19/832) 17 marca 2010

Rano zacumowałem - wychodzimy o 16, może wyjdę do miasta? To zrobię

parę zdjęć. I kupię coś ciekawego?

Nic nie kupiłem, dzielnica portowa składa się z samych barów i ogromnej ilości sklepów ze sprzętem wędkarskim (nie wiem dlaczego akurat takich).

Taichung (20/833)18 marca 2010

O pogańskiej godzinie 0230 zacumowałem w Taichung. A teraz 0830 POB (Pilot On Board) i jadę do Hong Kongu.

Hong Kong (21/834) 19 marca 2010

Zacumowałem na kei 10 HIT (Hong Kong International Terminal).Pilot opowiadał, że z przodu będę miał 25 metrów clerance, a z tyłu 35 metrów do dziobu następnego statku. Okazało się, że z tyłu miałem 5 metrów, co przy statku długości 198 metrów jest trochę ryzykowne, ale nic się na szczęście nie stało.

Teraz z HIT wypchnęli mnie na MID (working Anchorage) i będę tu się dyndał do rana. Przeładunek około 600 kontenerów przy pomocy dźwigów pływających.

Jestem dalej w Hong Kongu, ale na kotwicowisku. Pływające dźwigi, a właściwie baumy o średnicy 1 m i długości 40 m obskoczyły mnie jak szczeniaki sukę i grzebią mi w ładowniach. Wyjście miało być rano, ale zanosi się na popołudnie.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości