7 obserwujących
244 notki
415k odsłon
  1840   0

Przemoc i mobbing w Szkole Filmowej w Łodzi. Rektorka przeprasza studentki i studentów

Pałac Oskara kona, m.in. w którym znajduje się siedziba Szkoły Filmowej, fot. Wikipedia.
Pałac Oskara kona, m.in. w którym znajduje się siedziba Szkoły Filmowej, fot. Wikipedia.

Absolwentka Szkoły Filmowej w Łodzi aktorka Anna Paliga ujawniła, jak pedagodzy uczelni, w tym jej były rektor, traktowali studentów. Wykładowcy podczas zajęć mieli dopuszczać się aktów przemocy psychicznej i fizycznej. Obecna rektorka uczelni dr hab. Milenia Fiedler w oświadczeniu przeprasza studentki i studentów.

Oskarżenia o nadużycia i przemoc stosowaną wobec studentów Anna Paliga przedstawiła we wtorek na tzw. małej radzie programowej. Swoje wystąpienie opublikowała także w mediach społecznościowych. Zarzuciła w nim uczelni, że nie zapewnia studentom poczucia bezpieczeństwa i zasad etyki. "Absolwenci nie wiedzą, jakie są ich prawa jako aktorów, jak można bronić się przed mobbingiem, wykorzystaniem seksualnym na planie, a przemocowe przekraczanie swoich granic psychicznych i fizycznych uważają za niezbywalną część zawodu" - podkreśliła.

"Na wydziale aktorskim panuje absurdalne i niszczące przekonanie, że młodych należy "łamać" i "przyzwyczajać do zaciskania zębów", a także, że doświadczanie przemocy pomoże im w zostaniu lepszymi aktorami. Studenci, wychodząc do świata profesjonalnych planów filmowych, nie są przygotowani na stawianie oporu manipulacjom i zastraszaniu. To prowadzi do kontuzji, frustracji, zaburzeń odżywiania, załamań nerwowych" - napisała absolwentka łódzkiej Szkoły Filmowej.

Paliga przytoczyła szereg przykładów nadużyć, które - w jej opinii - z pewnością dotarły do władz wydziału bądź uczelni i z premedytacją zostały "zamiecione pod dywan".


Wykładowca przedmiotu "elementarne zadania aktorskie" na I roku, niezadowolony z pracy jednego ze studentów, miał podczas zajęć rzucić w całą grupę krzesłem, które wybiło dziurę w suficie. Później wielokrotnie deprecjonował pracę tego studenta, wmawiając mu, że do niczego się nie nadaje i nigdy nie zostanie aktorem.

Z kolei podczas zajęć na III roku inny wykładowca uderzył studentkę w twarz tak mocno, że z nosa trysnęła jej krew. Miał to zrobić po to, by pokazać jej partnerowi, że "tak powinien to zagrać". Paliga opisała także profesora, który pogryzł studentkę na oczach całej grupy, "po to żeby pokazać drugiemu studentowi, jak gra się pożądanie" oraz wykładowczynię, która zmusiła studentkę do rozebrania się w trakcie egzaminu.

Wśród oskarżanych o niewłaściwe zachowania znalazł się również b. rektor łódzkiej Szkoły Filmowej Mariusz Grzegorzek, pod którego kierunkiem Paliga pracowała nad spektaklem dyplomowym. Młoda aktorka wspomina, że miał niemalże codziennie przez okres trwania prób wpadać w furię i nazywać ją "pierdoloną szmatą, k..."; miał poniżać także innych studentów i pracowników technicznych.

Gdy studentka poskarżyła się na zachowania reżysera prorektorowi Michałowi Staszczakowi, ten miał nakazać jej zaciśnięcie zębów i orzec, że "jest zbyt miękka na ten zawód", co dla młodej aktorki zakończyło się załamaniem nerwowym i koniecznością poddania się leczeniu.

"Nieograniczona władza, którą profesorowie mają nad nami – wybrańcami, którzy długo przygotowywali się, by dostać się do Szkoły Marzeń i którzy w każdym momencie mogą zostać z niej wydaleni za sprawą kaprysu wykładowcy – ta władza powoduje, że przemoc nie jest zgłaszana, a sprawcy nie zostają ukarani. Od pierwszych dni na uczelni wyższe lata opowiadają o takich zachowaniach jak o normie, z którą należy się pogodzić, bo "tak było, tak będzie. I tak kiedyś było jeszcze gorzej". To sprawia, że przemocowi wykładowcy są bezkarni" - zaznaczyła Paliga.

Na ten wstrząsający wpis zareagowały osoby ze środowiska filmowego, w tym aktorka Maria Dębska, córka reżyserki Kingi Dębskiej, która także jest absolwentką łódzkiej filmówki. "Jesteś turbo odważna. Dużo odważniejsza niż ja" - napisała do Paligi. Jak dodała, w dwóch opisanych przez Paligę sytuacjach uczestniczyła osobiście. "Wtedy myślałam, że zaciskanie zębów to jedna z podstawowych umiejętności aktora" - napisała. Przyznała, że sama po studiach w Łodzi musiała przejść przez terapię. 


Do zarzutów wysuniętych przez aktorkę odniósł się w mediach lokalnych b. rektor Szkoły Filmowej. Grzegorzek powiedział, że o całej sprawie dowiedział się z mediów i jest nią zaszokowany. Zdecydowanie zaprzeczył, by używał wulgarnych określeń w stosunku do swoich studentek i studentów. Jego zdaniem opisana sytuacja nie miała miejsca, aczkolwiek przyznał, że bywa osobą "intensywną w wyrazie, konfrontacyjną" i zdarza mu się wywoływać czasem "emocjonalną niewygodę", której celem jest "twórcze uruchomienie".

Obecna rektor łódzkiej Szkoły Filmowej dr hab. Milenia Fiedler wystosowała oświadczenie, w którym zapewniła, że w Szkole Filmowej w Łodzi niedopuszczalne są zachowania, które noszą znamiona molestowania czy przemocowego traktowania studentów i studentek - i nie będą one tolerowane.

Lubię to! Skomentuj57 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura