45. rocznica powstania KOR. Macierewicz i Naimski w Sejmie o niepodległości i suwerenności

Członkowie KOR. na zdjęciu m.in.: Kazimierz Świtoń, Jacek Kuroń, Bronisław Wildstein, Jan Karandziej, Leszek Budrewicz, Lesław Maleszka i inni; fot. IPN
Członkowie KOR. na zdjęciu m.in.: Kazimierz Świtoń, Jacek Kuroń, Bronisław Wildstein, Jan Karandziej, Leszek Budrewicz, Lesław Maleszka i inni; fot. IPN
23 września 1976 r. powstał Komitet Obrony Robotników - jedno z najważniejszych ugrupowań opozycyjnych w PRL-u. Stał się on intelektualną i organizacyjną podstawą dla NSZZ "Solidarność", pierwszego za "żelazną kurtyną" niezależnego związku zawodowego.

7 maja 1977 r. w Krakowie znaleziono ciało studenta Stanisława Pyjasa. Jego śmierć wstrząsnęła środowiskiem opozycji – organizowano czarne procesje, msze żałobne, rozdawano ulotki. 15 maja powołano Studencki Komitet Solidarności, który miał zainicjować prace nad stworzeniem autentycznej i niezależnej reprezentacji studentów. SKS domagał się wyjaśnienia okoliczności śmierci Pyjasa. W następstwie wydarzeń krakowskich aresztowano także popierających studentów działaczy KOR-u, m.in. Kuronia, Michnika, Macierewicza (w sumie ponad 50 osób). Aresztowania trwały do 20 maja, kiedy w nocy zaczęto zwalniać uwięzionych. W więzieniu pozostawało jednak jeszcze dziewięciu najaktywniejszych działaczy KOR-u.

Działalność KOR - pomoc robotnikom

Zorganizowano wówczas głodówki – najsłynniejsza z nich rozpoczęła się 24 maja 1977 r. w kościele św. Marcina w Warszawie. Głodówkę podjęto jako apel o uwolnienie wszystkich ofiar wypadków czerwcowych i tych, którzy stanęli w ich obronie. Za pośrednictwem Tadeusza Mazowieckiego oświadczenie głodujących przekazano Radzie Państwa, episkopatowi i dziennikarzom. Ekipa Gierka przestraszyła się nacisków Zachodu i 19 lipca ogłoszono amnestię. Objęła ona pięciu więzionych jeszcze robotników oraz aresztowanych KOR-owców. Wszyscy wyszli na wolność 23 lipca 1977 r. Główny cel postawiony przez KOR został osiągnięty.

10 maja 1977 r. Komitet Obrony Robotników wydał oświadczenie o powołaniu Biura Interwencyjnego. W ciągu ponad czterech lat istnienia udokumentowało ono kilkaset przypadków naruszania praw człowieka przez funkcjonariuszy reżimu PRL. Powiadamiało o tych zdarzeniach opinię publiczną i organizowało pomoc dla poszkodowanych. Biurem kierowali Zofia i Zbigniew Romaszewscy. Po roku działalności oraz dyskusjach o celach dalszej działalności KOR zyskał nową nazwę i strukturę: Komitet Samoobrony Społecznej „KOR”. Zadaniem organizacji miała być obrona praw człowieka przed bezprawiem reżimu oraz wspieranie tworzącego się ruchu związkowego. Szczególną rolę odgrywały instrukcje walki o prawa pracownicze.

Macierewicz i Naimski w Sejmie

KOR formalnie działał do lata 1981 r., do I Zjazdu NSZZ „Solidarność”. Wówczas najstarszy członek Komitetu Edward Lipiński poinformował zebranych o rozwiązaniu formacji. Po wprowadzeniu stanu wojennego członkowie dawnego KOR-u zostali uznani za najbardziej niebezpiecznych spośród działaczy „S”.

W 45. rocznicę powołania KOR jego współzałożyciele Antoni Macierewicz i Piotr Naimski w Sejmie wyrazili wdzięczność m.in. robotnikom, harcerzom z "Czarnej Jedynki", studentom i adwokatom wspierającym ruch z Janem Olszewskim na czele.


- Dziękuje wszystkim, którzy wówczas zrozumieli, że najważniejsza jest solidarność, najważniejsze jest wsparcie walczących, najważniejsza jest możliwość odzyskania niepodległości poprzez odbudowę niezależnych instytucji społecznych, budowę mediów, szkolnictwa, partii politycznych, związków zawodowych - tego wszystkiego, co złożyło się na pracę KOR, a także wszystkich innych później powstałych struktur podziemnych, ale działających jawnie, bo to istota zmiany, jaką osiągnęliśmy dzięki pracy KOR - mówił Macierewicz.

Jak podkreślał, KOR "to była pierwsza od dziesiątków lat jawna, niepodległościowa struktura organizacyjna".

Droga do niepodległości 

Piotr Naimski przypomniał wydarzenia sprzed 45 lat. - Bunt robotników był buntem przeciwko arbitralnym decyzjom władzy komunistycznej i tym decyzjom, które były skierowane bezpośrednio w polski naród - podkreślał.

- Latem 1976 roku rozpoczęliśmy akcję pomocy dla ludzi więzionych i ich rodzin i był to - z jednej strony - zwykły, naturalny odruch solidarności płynący z moralnego zobowiązania, ale równocześnie mieliśmy w naszym środowisku przekonanie, że to, co się wtedy zaczęło dziać w Polsce, da szanse na rozpoczęcie praktycznie drogi do niepodległości - mówił Naimski. - Takiej drogi, która wtedy wydawała nam się bardzo długa. Trzeba było dużo wiary, żeby na nią wstępować - dodał.


Ówczesny opozycjonista przyznał, że wspomnienie tamtych czasów skłania do refleksji na temat czasów dzisiejszych. - Weszliśmy wtedy na drogę do niepodległości, niepodległości polskiego państwach - mówił Naimski. - Po 15 latach, 30 lat temu, ta niepodległość została wywalczona. Dzisiaj, 30 lat od tamtego czasu, 45 lat od 1976 roku zaciera się granica pomiędzy pojęciem niepodległości i suwerenności. Niepodległość jest niepodzielna - jest, albo jej nie ma, a suwerenność jest podzielna - można ją ograniczać. Jesteśmy w sytuacji, w której suwerenność jest na sztandarach, a jest ona poprzez różnego rodzaju instytucjonalne naciski ograniczana. Polska ma być niepodległym krajem i trzeba przy tym stać - podkreślał.

ja

Zobacz także:

Lubię to! Skomentuj20 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura