164 obserwujących
1859 notek
4467k odsłon
1667 odsłon

Jak trzeba żyć, żeby się przedwcześnie nie zestarzeć?

Wykop Skomentuj139

Motto muzyczne I:  https://www.youtube.com/watch?v=rrM7IC_rKp4 

Motto muzyczne II: https://www.youtube.com/watch?v=obvizJRnezA

Oczywiście, na ten temat napisano tysiące poradników oraz książek naukowych i wszystko zdaje się wskazywać, że w tej sprawie już nic nowego nie można powiedzieć.

A jednak coś Państwu opowiem.

Kiedyś wybrałem się na krakowski Cmentarz Rakowicki żeby oporządzić rodzinny grób. Kilka metrów dalej krzątały się przy swojej rodzinnej mogile dwie starsze Panie. A, że dzień był cichy i bezwietrzny dokładnie słyszałem, o czym rozmawiają. Z ich rozmowy wynikało, że to matka z córką i ku mojemu ogromnemu zdziwieniu okazało się, że matka ma 85 lat. Dlaczego piszę o zdziwieniu? Ano z tej przyczyny, że obie panie wyglądały jakby były równolatkami.

Gorzej, byle jak ubrana córka ani raz się nie uśmiechnęła, miała ascetyczne oblicze, zaciśnięte usta, nieprzyjazne spojrzenie, drażniąco mentorski ton i była nieznośnie zgorzkniała i złośliwa, - matka zaś, odziana z wykwintnym smakiem przez cały czas była czarująco uśmiechnięta, miła i pogodna, zaś z jej twarzy promieniowała jakaś magnetyczna osobowość pozytywnie wpływająca na innych, poprawiająca im samopoczucie i budząca ochotę do życia i działania, - a jeszcze do tego czuło się, iż w duszy tej mimo upływu lat wciąż pięknej kobiety jest cały ocean niezwyczajnej w dzisiejszych czasach dobroduszności.

Nie wytrzymałem tedy i podszedłem do pani matki, przeprosiłem za śmiałość, wytłumaczyłem się, że podsłuchałem niechcący rozmowę i zapytałem ją, czy to prawda, że ma 85 lat, bo na moje oko wygląda na osobę, co najmniej o 25 lat młodszą.

A, gdy lekko się rumieniąc potwierdziła swój wiek, spytałem ją, czy może mi zdradzić, jak żyła, że tak fascynująco wygląda i wciąż zachowuje młodzieńczą pogodę ducha kompletnie odbiegającą od polskich standardów wieku sędziwego?

Zaskoczona i trochę zmieszana przez chwilę się zastanowiła, - po czym powiedziała krótko:

Wie Pan, żyłam w zasadzie tak samo jak inni, ale przez całe życie, jak od ognia stroniłam od nieprzyjaznych innym ludziom osób smutnych i toksycznie nienawistnych

------------------

Nie muszę chyba pisać, pod czyją rozwagę pragnę poddać powyższą opowieść.

Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki i niezależny bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa)

Post Scriptum

Bloger piszący pod nickiem @ŻYWICA [ŻYWICA 24 listopada 2019, 10:37] napisał mi w komentarzu, cytuję: "powinien Pan trzymać się zasady pomijania milczeniem wpisów ludzi złych i złośliwych zarazem. Nie są bowiem warci nawet komentarza: "Następny proszę", gdyż to ich jeszcze bardziej rozzuchwala. Zniechęcą się wtedy i przestaną Panu dokuczać...", koniec cytatu.

Więc tak mu odpowiedziałem:
Co do zasady, ma Pan oczywiście rację. Ale mnie nie chodzi o to, żeby rzeczenie przestali mi dokuczać, gdyż mnie to kompletnie nie strzyka. Natomiast chodzi mi o to, żeby ludzie mogli przeczytać jakie nienawistne niedorzeczności rodzą się w głowach zwolenników partii Jarosława Kaczyńskiego, która to partia zaczyna być coraz bardziej destrukcyjna i szkodliwa dla Polski. Dlatego uważam, że bloger jest w sytuacji bardziej komfortowej niż polityk, gdyż może „głośno myśleć”. Powiem więcej, w przeciwieństwie do polityka, rutynowany bloger celem obnażenia rzeczywistych nastrojów społecznych może sobie pozwolić na eksperyment „prowokowania” komentatorów. Jest to ważne, gdyż tacy „sprowokowani” komentatorzy odkrywają swoje prawdziwe oblicze. Moim zdaniem to, co jest komentowane w blogosferze powinno być przedmiotem wnikliwej analizy polityków wszystkich opcji politycznych. Oczywiście analizy odpowiednio selektywnej. Uważam bowiem, że każda doświadczona partia polityczna powinna skłaniać swoich działaczy do uważnego studiowania nie tylko blogerskich notek, lecz także, a może nawet bardziej komentarzy takich „sprowokowanych” internautów, bo według mnie są one kopalnią przebogatej wiedzy socjologicznej na temat rzeczywistych opinii, nastrojów i sympatii określonych grup społecznych. Dlatego moim zdaniem niektóre komentarze dodawane do notek mówią często więcej niż same notki. Według mnie dobry bloger to taki, który od czasu do czasu z premedytacją potrafi pobudzić internautów do spontanicznych i emocjonalnych wypowiedzi, gdyż tylko takie komentarze pokazują jak jest naprawdę. To jest właśnie ten komfort blogera, na który nie mogą sobie pozwolić politycy.  Więcej, może wywoływać niezręczne i niepopularne tematy, których poruszać politykowi nie wypada. Pójdę jeszcze dalej i powiem, że w przeciwieństwie do polityka, prowokujący bloger może jak się to  mówi „wziąć na klatę” huraganowe i często niewybredne ataki komentatorów, łącznie z posądzeniem o zdradę i prowokatorstwo przez Internautów mniej wyrobionych politycznie.
Na tym moim zdaniem polega współpraca dobrego blogera ze światem polityki. Powiem jeszcze więcej.  Z pewnością Pan zauważył, że po obu stronach polskiej sceny politycznej działają blogerzy, grupujący na swoich blogach komentatorów, których ja nazywam wiecznie rozgadanym towarzystwem wzajemnego zachwytu nad samymi sobą. Takie blogi moim zdaniem, choć bardzo popularne są de facto kompletnie jałowe i bezproduktywne, gdyż jedynym, co produkują jest bita piana. Dlatego uważam, że nie wszystkie popularne blogi są dobre, a także, że nie wszyscy dobrzy blogerzy muszą być lubiani przez wszystkich komentatorów. W tym między innymi widzę sens działalności blogerskiej.
I mam sukcesy na tym polu, bo wiem, że politycy czytają mój blog, gdyż jakiś czas temu jeden z prominentnych polskich senatorów Parlamentu Europejskiego, którego przypadkowo spotkałem na frankfurckim lotnisku, - pogratulował mi działalności blogerskiej dodając, iż nawet sobie sprawy nie zdaję jak często i przez jakich polityków są czytane i komentowane moje blogerskie notki.



Zobacz galerię zdjęć:

Wykop Skomentuj139
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości