178 obserwujących
2320 notek
5331k odsłon
  590   0

Hamletowskie pytanie. Szczepionka Pfizera, - czy Balsam Kapucyński?

Nieziemski cymes przywracający wątpiącym pewność, iż życie potrafi czasami być piękne
Nieziemski cymes przywracający wątpiącym pewność, iż życie potrafi czasami być piękne

Motto pierwsze: Czas trochę pożartować, bo w przeciwnym razie wszyscy wylądujemy u czubków (echo24)

Motto drugie: Bar... wzięty! Błogo mi jest, bo prawdę rzekłszy, po miodzie i węgrzynie nie masz jak słońce na stare kości (Zagłoba. Ogniem i mieczem)

Oprawa muzyczna: https://www.youtube.com/watch?v=fuMHHk27CEw

Ilustracja filmowa: https://www.youtube.com/watch?v=BspNoMHH3-c

A teraz do rzeczy.

Portal internetowy Salon24 news - https://www.salon24.pl/newsroom/1107720,ruszyly-zapisy-na-szczepienie-przeciwko-covid-19-dla-osob-70-plus-i-juz-nie-ma-terminow poinformował właśnie, że, cytuję:

„Ruszyły zapisy na szczepienie przeciwko COVID-19 dla osób 70 plus i już nie ma terminów. W piątek o 6 rano ruszyły zapisy na szczepienie przeciwko COVID-19 dla osób od 70. roku życia. Infolinia momentalnie się zapchała z powodu ogromnej liczby połączeń, a przed punktami szczepień potworzyły się ogromne kolejki. Już wiadomo, że dla wszystkich chętnych szczepionek nie wystarczy…”

Mój komentarz:

Słowem, już po raz nie wiem, który raz z rzędu, wbrew temu, co zapowiadali premier Morawiecki i minister zdrowia Niedzielski, choć już witaliśmy się z gąską, to znów nam się nie udało „wyprzedzić o krok Europy , - a seniorzy 70 Plus  zostali na lodzie z palcem w..., przez grzeczność powiem "nosie".

Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

Bowiem mniej więcej w środku pandemii koronawirusa spotkałem przypadkowo na krakowskim Rynku moją starą znajomą, która jest członkinią Wspólnoty Różańcowej przy jednym z kościołów krakowskich, i zwierzyłem się jej, że chyba od komputerowej myszki dostałem swędzącej wysypki na kciuku, -i dwóch dermatologów nie potrafiło jej wyleczyć. A ta przyjazna ludziom kobieta, bez namysłu sprzedała mi za friko bezcenną informację, która mi uświadomiła, iż firma Pfizer Inc. będąca jedną z największych korporacji farmaceutycznych na świecie I zajmująca 64 miejsce pośród pięciuset największych korporacji amerykańskich na liście „2020 Fortune 500” i mająca dochód 51.75 miliardów dolarów, - ma w Krakowie bardzo poważną konkurencję. 

Mówicie Państwo, że się upiłem?

Spoko! Zaraz wszystko wyjaśnię.

Otóż, owa życzliwa kobieta poradziła mi, żebym się udał do krakowskiego Klasztoru Braci Mniejszych Kapucynów przy ulicy Loretańskiej i wszedł na podworzec, gdzie po lewej ręce od figurki Ojca Pio jest sklepik, gdzie można nabyć „Balsam Kapucyński”, który leczy wszystko.

Udałem się tedy pod wskazany adres, gdzie pod sklepikiem utworzyła się spora kolejka, gdyż obostrzenia epidemiczne zezwalały na wejście tylko trzech osób jednocześnie.Dochodzący do kolejki klienci przed figurką Ojca Pio zdejmowali maseczki, i całowali go w rękę wypolerowaną prawie do kości od tych pocałunków. 

Przede mną stała nad wyraz dorodna i obfita w kształty dziewoja, wypisz wymaluj Jagienka z Krzyżaków Sienkiewicza. Zagadnąłem ją tedy nieśmiało, czy ten Balsam Kapucyński faktycznie leczy, a ona z zapartym tchem wypaliła. Proszę pana, nie ma lepszego lekarstwa na świecie. U nas we wsi wszyscy się tylko tym balsamem leczą. To jest cudowny lek, który pomaga na wszystko. Na żołądek, na kiszki, na odciski, na ból głowy, na grypę, ja sobie wyleczyłam nim pryszcze, a tata się dzięki temu balsamowi z paradentozy wykaraskał. Niech mi pan wierzy nie ma lepszego lekarstwa. U nas wszyscy go mają i nikt nie zachorował dotąd na tego koronawirusa.

W końcu przyszła moja kolej i wszedłem do klasztornego sklepu, gdzie doznałem jednocześnie olśnienia i szoku, bowiem widziałem wiele różnych barowych półek w Polsce i na świecie, ale tak smakowitego i wzbudzającego apetyt garnituru trunków nigdy dotąd nie widziałem w moim długim życiu i zapewne do śmierci nie zobaczę – patrz zdjęcie tytułowe.

Przemiła panienka zza lady objaśniła mi, że Balsam Kapucyński to naturalny preparat sporządzony z ziół i żywic na bazie 55% alkoholu, a krakowscy Kapucyni, duchowi synowie św. Franciszka z Asyżu od niemal dwóch wieków trudnią się wytwarzaniem tego cudownego leku, zaś tradycja wytwarzania tego specyfiku jest pilnie strzeżona przez podwawelskich zakonników, którzy założyli „Manufakturę Kapucynów Sp. z o.o.” zajmującą się produkcją i dystrybucją worldwide tego eliksiru przywracającego wątpiącym pewność, iż życie potrafi być piękne.

I wiedziało dziewczę, co mówi.

Bo jak się okazało Balsam Kapucyński można u Kapucynów nabyć we flaszeczkach o pojemności 50, 100, 200 oraz 500 ml, a jak mi wytłumaczyło rzeczone dziewczątko, ów balsam można stosować zewnętrznie do smarowania chorych miejsc, ale można też go przyjmować doustnie łyżeczką, na cukrze. Powiem więcej, w Manufakturze Kapucyńskiej można także kupić mydełko kapucyńskie za 14 złotych sztuka,  kapucyński płyn do mycia naczyń, kapucyńską sól do kąpieli, kapucyński krem dla pań na zmarszczki, - długo by było opisywać asortyment życiodajnych produktów kapucyńskich.

Wszakże, oczarowany wdziękiem chabrowych oczu przeuroczej ekspedientki zakupiłem na rybkę dwieście mililitrową małpkę do pokosztowania w domowych pieleszach. A wychodząc ze sklepu co prawda nie pocałowałem Ojca Pio w rękę, ale pożegnałem się z Nim stukając się łokieć w łokieć.

Przed snem, na łyżkę stołową wziąłem trochę cukru, zalałem czarodziejskim balsamem i wprowadziłem do ust minimalną dozę smakowitej substancji pozwalając jej spływać wolniutko w kierunku przełyku czując jak jego ścianki z rozkoszą wchłaniają każdą cząstkę jego 55-cio procentowej mocy, - jak to genialnie odegrał Janusz Gajos w filmie pt. „Żółty szalik” – vide: https://www.youtube.com/watch?v=BspNoMHH3-c

I raptem poczułem jak z nieba spływa na mnie moc łaski uświęcającej św. Franciszka z Asyżu, zaś następnego dnia rano świąd kciuka całkowicie ustąpił.

Nazajutrz zaszedłem tedy znów do błogosławionych Ojców Kapucynów, gdzie zamiast mojego ulubionego „Jasia Wędrowniczka”, zakupiłem połówkę magicznego napoju, - i po trzech dniowej kuracji poczułem w sobie jasną stronę mocy utwierdzającą mnie w świętym przekonaniu, że ten przeklęty koronawirus może mi ewentualnie skoczyć na pedał.

A teraz na już na serio.

To, co nam zafundowała władza w obliczu pandemii Covida musimy traktować z przymrużeniem oka, bo w przeciwnym razie skończymy jak bohater filmu pt. "Lot nad kukułczym gniazdem" - vide: https://www.youtube.com/watch?v=3NSVJlBeGBA

Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki oraz niezależny bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla naszego państwa)

Zobacz galerię zdjęć:

Lubię to! Skomentuj38 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości