190 obserwujących
2433 notki
5515k odsłon
  2399   2

Dobrze się stało, że Rafał Woś wkroczy na Salon24. Oj! Będzie zabawa! Będzie się działo!

Trzech buńczucznie niepokornych śmiałków ostrzących sobie zęby na odmianę strupieszałego wizerunku Salonu24, czyli „Tercet Egzotyczny Bajo Bongo i Git Majonez”. (Zastrzegam sobie prawa autorskie do nazwy rzeczonej reformatorskiej spec-grupy)
Trzech buńczucznie niepokornych śmiałków ostrzących sobie zęby na odmianę strupieszałego wizerunku Salonu24, czyli „Tercet Egzotyczny Bajo Bongo i Git Majonez”. (Zastrzegam sobie prawa autorskie do nazwy rzeczonej reformatorskiej spec-grupy)

Oprawa muzyczna: https://www.youtube.com/watch?v=Pqaxe5o2Apo 

Portal internetowy Salon24 – vide: https://www.salon24.pl/newsroom/1138205,rafal-wos-od-czerwca-wchodze-na-poklad-salonu24-dlaczego informuje:

Rafał Woś: Od czerwca wchodzę na pokład Salonu24. Dlaczego?

Powody są trzy.

Po pierwsze, mam już dosyć walenia głową w mur mediów tożsamościowych. Byłem, widziałem i dziękuję. Nie chcę więcej. Mam po dziurki w nosie bycia palonym na kolejnych stosach za mówienie o tym, że ziemia jest okrągła. I to przez środowiska, które uwielbiają szczycić się swoim wolnomyślicielstwem.

Po drugie, wydaje mi się, że media tożsamościowe dały się zepchnąć do roli służebnej wobec przeróżnych grup interesu. Mało tego, zadanie dostarczycieli amunicji dla wojen o władzę zaczęło im niestety wchodzić w krew. I nie chodzi tylko o władzę polityczną. To tylko wierzchołek prawdziwej gry o dominację. Trzeba szukać nowych własnych dróg. Salon24 ma potencjał, żeby taką drogę zaoferować. Mam nadzieję, że w krótkim czasie stanie się on najciekawszym miejscem w polskim internecie.

Po trzecie wreszcie, jestem publicystą, który bije się o parę prostych spraw. O godność, równość i dobrobyt. Dla wszystkich, a nie tylko dla najbardziej zamożnych w różnego typu kapitały. W tej walce jest wiele do zrobienia. To tematy, które chcę wprowadzać na Salon24. Bo ten salon może i powinien być dla ludzi. Tylko takie salony mają sens..."

Mój komentarz:

Dlaczego uważam, że dobrze się stało, że Rafał Woś wejdzie na Salon24?

Już wyjaśniam.

Już w czerwcu 2013 w opublikowanej na Salonie24 notce pt. „Politycy i blogerzy ” – vide: https://www.salon24.pl/u/salonowcy/513791,politycy-i-blogerzy pisałem między innymi:

„Ruch blogerski to wciąż u nas bagatelizowana wielka siła. Nie pamiętam już gdzie przeczytałem, że w trakcie kampanii prezydenckiej amerykańscy blogerzy mieli bardzo istotny wpływ na wybór Baracka Obamy.

Ja osobiście sens blogowania upatruję głównie w tym, że blogerzy oraz ich komentatorzy mogą bezpośrednio wymieniać miedzy sobą poglądy i opinie, niejako poza mediami, a także niezależnie od opinii polityków.

Ale jednocześnie uważam, że polityka i blogosfera mogą tworzyć ze sobą bardzo pożyteczną symbiozę. Bowiem bloger jest w sytuacji bardziej komfortowej niż polityk, gdyż może „głośno myśleć”. Powiem więcej, w przeciwieństwie do polityka, rutynowany bloger celem wysondowania rzeczywistych nastrojów i opinii może sobie pozwolić na eksperyment „prowokowania” komentatorów. Jest to ważne, gdyż tacy „sprowokowani” komentatorzy odkrywają swoje prawdziwe oblicze.

Moim zdaniem to, co jest komentowane w blogosferze powinno być przedmiotem wnikliwej analizy polityków. Oczywiście analizy odpowiednio selektywnej. Bowiem uważam, że doświadczona formacja polityczna powinna skłaniać swoich działaczy do uważnego studiowania nie tylko blogerskich notek, lecz także, a może nawet bardziej, - komentarzy takich „sprowokowanych” przez blogera internautów, bo według mnie są one kopalnią przebogatej wiedzy socjologicznej na temat rzeczywistych opinii, nastrojów i sympatii określonych grup społecznych. Dlatego moim zdaniem niektóre komentarze dodawane do notek mówią często więcej niż same notki.

Według mnie dobry bloger to taki, który „prowokuje” nie tylko komentatorów opcji, którą zwalcza, lecz także komentatorów sympatyzujących z formacją, którą faworyzuje. To jest właśnie ten komfort blogera, na który nie mogą sobie pozwolić politycy. Więcej, bloger sprzyjający określonej formacji politycznej może wywoływać niezręczne i niepopularne tematy, których politykowi poruszać nie wolno, bądź nie wypada.

Pójdę jeszcze dalej i powiem, że w przeciwieństwie do polityka, prowokujący bloger może, jak się to  mówi  „wziąć na klatę” huraganowe i często niewybredne ataki, łącznie z posądzeniem o zdradę i prowokatorstwo przez mniej wyrobionych internautów. 

Powiem jeszcze więcej, bloger, który tylko „kadzi”, lukruje i bezkrytycznie wychwala formację polityczną, z którą sympatyzuje wcale tej partii nie pomaga, gdyż mówienie do przekonanych tego, co oni chcą usłyszeć nic konstruktywnego nie wnosi do sprawy, a często usypia polityczną czujność.

Z pewnością zauważyliście Państwo, że po obu stronach polskiej podzielonej po połowie sceny politycznej działają blogerzy, grupujący na swoich blogach komentatorów, których ja nazywam wiecznie rozgadanym towarzystwem wzajemnego zachwytu nad samymi sobą. Takie blogi moim zdaniem, choć bardzo popularne są de facto kompletnie jałowe i bezproduktywne, gdyż jedynym, co produkują jest bita piana. Dlatego uważam, że nie wszystkie popularne blogi o charakterze politycznym są dobre, a także, że nie wszyscy dobrzy blogerzy muszą być lubiani przez wszystkich komentatorów…”, koniec cytatu z czerwca 2013.

Lubię to! Skomentuj147 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura