197 obserwujących
2542 notki
5679k odsłon
  1163   1

Niebojący się jutra, szczęśliwi chwilą

Notkę tę napisałem w nocy, gdy salon24 już spał, więc dopiero dziś ją publikuję.
…………………
Kończy się sierpniowa niedziela, jest w pół do dziesiątej wieczorem. Zapowiadają, że nad ranem znów będzie deszcz w Krakowie, więc się wybrałem na krakowski Rynek.

Podjechałem ulicą Karmelicką dwa przystanki tramwajem wypełnionym tłumem młodych ludzi ze wszystkich stron świata. Mieszały się ze sobą języki: angielski, francuski, hiszpański, niemiecki z jakimiś dziwacznymi językami, które pierwszy raz w życiu słyszałem. Wszyscy wyluzowani, radośni, uśmiechnięci, rozszczebiotani i przyjaźni sobie. Ubrani na sportowo, bez pretensjonalnego szpanu, w podkoszulkach, krótkich spodenkach, kolorowych tenisówkach, z plecaczkami na ramionach.

Wysiedliśmy pod Teatrem Rozmaitości i niesiony wartkim nurtem tych ciekawych świata współczesnych „pięknych dwudziestoletnich” dopłynąłem ulicą Szewską na rynek Królewskiego Miasta.

Był cudowny, ciepły wieczór zupełnie jak w Prowansji, - i tylko cykad brakowało.

Boże! W jak przepięknym mieście mieszkam – pomyślałem.

Przycupnąłem na chwilę przy statuetce Piotra Skrzyneckiego u wejścia do ażurowo przeszklonej kawiarenki Vis a Vis. Zamówiłem koniaczek i z zapartym tchem patrzyłem na tętniący życiem rynek.

Na pierwszym planie stał na baczność krakowski Ratusz, gdzie przed laty, już śmiertelnie chora cudowna Artystka Piwnicy pod Baranami Halina Wyrodek śpiewała przez łzy napisany do słów Tadeusza Śliwiaka i muzyki Zygmunta Koniecznego hymn Piwnicy pod Baranami „Ta nasza młodość”, - z kości i krwi, ta nasza młodość co z czasu kpi, co nie ustoi w miejscu zbyt długo, co pierwszą jest potem drugą,  ta naszą młodość ten szczęsny czas, ta para skrzydeł zwiniętych w nas..." – posłuchajcie proszę: https://www.youtube.com/watch?v=WkdAvj4M66I .

Z drugiego planu uśmiechały się do mnie pięknie oświetlone Sukiennice z niezauważalnymi na co dzień maszkarami, które też się do mnie uśmiechały.   

Wtenczas na trzecim planie, za Sukiennicami, zoczyłem sięgające nieba dwie strzeliste wieże Bazyliki Mariackiej, pięknej jak krakowskie szopki z celofanu i srebrno złotych bibułek.  

Ratuszowy zegar wybił godzinę dziesiątą i przez zgiełk rozbawionych ludzi przebijały się strzępy mariackiego hejnału – posłuchajcie, proszę: https://www.youtube.com/watch?v=v032N8DDECY .

Wsłuchany w bicie serca Królewskiego Miasta, w którym przeżyłem lat siedemdziesiąt ze sporym okładem uświadomiłem sobie, że świat jest tak piękny i radosny, a my, tu na Salonie24, daliśmy się wciągnąć w paranoicznie toksyczną nawalankę dwu nienawidzących się wzajemnie polskich plemion.

Zaczęło się chmurzyć, więc ruszyłem z wolna w stronę domu.

Idąc do tramwaju patrzyłem z zazdrością na tłum rozbawionych młodych ludzi ze wszystkich stron świata. I choć było już grubo po północy ulica Szewska tętniła życiem. Wszyscy byli rozbawieni i radośni. Jedni siedzieli w kawiarnianych ogródkach, inni na krawężnikach, bądź na jezdni ulicy zamkniętej dla ruchu. Jakiś Hindus wiózł na hulajnodze przepiękną dziewczynę odzianą w kolorowe sari. Kilka kroków dalej jakiś Ukrainiec przygrywając sobie na harmonii śpiewał romantyczne dumki zapatrzonej w niego egzotycznie odzianej  czarnoskórej dziewczynie. A na Plantach przytulały się do siebie na skrytych w cieniu ławkach zakochane pary.

Zaś do tramwaju, którym wracałem do domu wsiadali rozradowani młodzi ludzie, niektórzy z rowerami i nikt się na nikogo nie złościł, wszyscy się do siebie uśmiechali, jakby byli najbliższymi przyjaciółmi. A wiecie Państwo dlaczego? Bo w trój- wagonowym tramwaju oprócz mnie nie było ani jednej starszej osoby.

I wtedy sobie uświadomiłem, że te wszystkie problemy, które nas tu na Salonie24 nurtują, pasjonują, a nie rzadko ze sobą skłócają z powodów ideologiczno politycznej natury, - tych szczęśliwych chwilą i niebojących się jutra młodych ludzi kompletnie nie obchodzą, - że oni żyją w jakiejś innej galaktyce niż my tu na Salonie24.

Powiem więcej, pomyślałem sobie, że być może oni są od nas mądrzejsi, bo szkoda im życia na te wszystkie przepraszam za wyrażenie pierdoły, którymi pasjonują się piszący i komentujący na Salonie. Iż być może to oni mają rację, że ich polityka kompletnie nie obchodzi i nie przejmują się pandemią, bo doszli do wniosku, że światem rządzą okopane od lat „rady starców”, na których decyzje oni i tak nie mają najmniejszego wpływu?

Powiem jeszcze więcej. Zrozumiałem, że młodzi ludzie omijają Salon24 szerokim łukiem, bo choć nowi właściciele ożywili Salon swymi autorskimi notkami, to jednak młodzi intuicyjnie wyczuwają, że na tym portalu piszą i komentują prawie wyłącznie w ich opinii przynudzający i nieczujący bluesa „dziadersi”, - jak nas nazywają.

I tak sobie myślę, że celem przyjaznej reaktywacji naszego portalu trzeba by przyciągnąć do Salonu24 więcej ludzi młodych, - ale nie mam pojęcia, jak to zrobić.

Może Państwo macie jakiś pomysł?

Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki oraz niezależny bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla naszego państwa)

Lubię to! Skomentuj150 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura