Stan, kiedy ludzie dochodzą do wniosku, że wszystko jest do dupy, jest często nazywany „pieskim życiem”.
A to, gówno prawda, - jak zwykł był mawiać nieodżałowany śp. Ks. Józef Tischner.
Co mnie uprawnia do postawienia takiej tezy?
Patrz fotka, którą zilustrowałem notkę.
Krzysztof Pasierbiewicz (Echo24)
Post Scriptum
UWAGA! Niezwyczajnie mała ilość komentarzy to świadectwo, że pisowcy raczej nie kochają psiaków
Powiem więcej.
Wygląda na to, że dyżurujący Admin też nie lubi piesków, skoro zamiótł pod dywan tę notkę.
No, cóż. jaki Pan, taki kram, - czytaj:
Najtrafniejszy komentarz:
@skamander [26 kwietnia 2022, 11:01]
Mondo cane – pieskie życie, to określenie czegoś smutnego, dotyczącego życia ludzi, którzy cierpią i to z różnych powodów. Mogą też cierpieć z powodu nierówności społecznych i na dodatek ciągłemu wmawianiu im, że świat jest piękny, a ich życie coraz bardziej wspaniałe. Coś takiego doprowadza wprost do szału pewne grupy ludzi, którzy z zazdrością patrzą na to, jak garstka ludzi żyje jak pączki w maśle. Za PRL-u tylko niektórzy korzystali, i to po cichu, z tzw. sklepów za żółtymi firankami, by dzisiaj jawnie brać i to dużo większe bonusy tylko z tego powodu, że należą do grupy trzymającej władzę. Rządzący chwalą się ochłapami rzuconymi w kierunku najuboższych emerytów i rencistów, którym nawet 100 zł dodatkowo miesięcznie to duża pomoc, gdy sobie rządzący podwyższyli wynagrodzenia liczone w tysiącach złotych miesięcznie. Pan Glapiński otrzymał około miliona złotych za rok pracy, którą wielu ekonomistów krytykuje, ale to nie przeszkodziło, by ten pan otrzymał 600 tys. premii. To w jakim kraju my żyjemy? W spółkach Skarbu Państwa wynagrodzenie miesięczne może grubo przekraczać roczny dochód przeciętnie zarabiającego Polaka i to ma być sprawiedliwe? W niektórych miastach wstrzymano kolejki do mieszkań komunalnych, bo teraz najważniejsze jest danie mieszkań uchodźcom z Ukrainy. Ale przecież Polki i Polacy też chyba w naszym Kraju coś znaczą i im też należą się mieszkania, by w końcu opuścili zagrzybione nory bez kanalizacji i jakichkolwiek wygód. Nie mam nic przeciwko uchodźcom z Ukrainy, ale jeśli Państwo może sobie pozwolić na wydanie dziesiątek miliardów na uchodźców, to dlaczego z taką determinacją nie pomagało naszym najbiedniejszym obywatelom, którzy musieli EMIGROWAĆ z Polski? Nikt nie starał się, by pieskie życie nie uderzało w ogromną część naszego społeczeństwa. Jeśli dowiaduję się, że około 80% Polek i Polaków nie ma faktycznie zdolności kredytowej, to jak można takim ludziom nie pomóc? Ale w naszym Kraju tylko polityka się liczy i obietnice związane z wyborami zastępują zwykłą, ludzką empatię i zrozumienie innych, którzy zwyczajnie tylko egzystują. Czy nie jest to czynnik kryminogenny i czy o tym nie wiedzą rządzący? To pytanie chyba należy do retorycznych.



Komentarze
Pokaż komentarze (12)