191 obserwujących
2756 notek
6012k odsłon
  1706   2

Jak to naprawdę jest z tą wojną w Ukrainie 2022?

Czy te oczy mogą kłamać?
Czy te oczy mogą kłamać?
Szokująca relacja naocznego świadka!

Motto: Na tej wojnie prawda umarła na długo przed oddaniem pierwszego strzału (Marcin Wyrwał)

Oprawa muzyczna: https://www.youtube.com/watch?v=tZBipNvbkhM  (zalecam dźwięk na full i wersję pełnoekranową) (niewtajemniczonym wyjaśniam, że idylliczna piosenka "Souliko" koiła do snu niejakiego Józefa Stalina)

I jeszcze jeden okolicznościowy protest song wykonany przez krakowską aktorkę Marię Peszek po ukraińskim Majdanie, - vide: https://www.youtube.com/watch?v=c8mxfrsUpKA

A teraz do rzeczy.

Portal internetowy „Onet WIADOMOŚCI ”, - vide: https://wiadomosci.onet.pl/opinie/wyrwal-stan-na-dzis-ukraina-przegrywa-te-wojne/gjr1306?utm_medium=pushpushgo&utm_source=browser&utm_campaign=allonet_00d_&utm_site=onetsg&utm_push_id=628e26685a3e39bd2a6243b8 opublikował dziś  artykuł pt. „Stan na dziś. Ukraina przegrywa tę wojnę ”, - autorstwa Dziennikarza i reportera wideo Onetu Marcina Wyrwała.

Mój komentarz:

Zacznę od tego, że do napisania tej jednej z najważniejszych, jeśli nie najważniejszej notki jaką do tej pory napisałem na Salonie24 skłoniła mnie uczciwość i rzetelność brokerska nakazująca mi zwrócenie uwagi czytelników mojego blogu na ten szokujący artykuł, którego fragmenty teraz Państwu zacytuję:

Za każdym razem, kiedy wracam z Ukrainy do Polski, rozjeżdżają mi się rzeczywistości. Jedna rzeczywistość to za z mediów, która każe mi wierzyć, że zwycięstwo Ukrainy w wojnie z Rosją jest kwestią czasu. Druga to ta, którą widzę na własne oczy w Donbasie. Wyjaśnię wam, dlaczego ta druga ma więcej wspólnego z prawdą.

Wojnę w Ukrainie relacjonuję od chwili jej wybuchu w 2014 r. Jej najgorętszą fazę zacząłem pokazywać i opisywać od jej pierwszego dnia, a w zasadzie jeszcze wcześniej. Do Kijowa przyjechałem dwa tygodnie przed nocą 24 lutego, kiedy Rosjanie przypuścili zmasowany atak. Dzień po dniu opowiadałem o narastającym napięciu, ale też narastającej wojnie informacyjnej pomiędzy oboma krajami, w której nie wiadomo było, co jest prawdą, a co kłamstwem.

Na tej wojnie prawda umarła na długo przed oddaniem pierwszego strzału. Nie dziwię się żadnej ze stron, że ubiła ją już na samym początku. Rosja od zawsze używała kłamstwa jako strategii porozumiewania się ze światem zewnętrznym, a od 1917 r. bolszewicy zaczęli stosować propagandę jako formę komunikacji ze społeczeństwem. Ukraińcy musieli po prostu dotrzymać im kroku, a że kraj od wieków lat znajdował się pod silnym wpływem Rosji, w sztuce kłamstwa okazali się uczniami, którzy w tej wojnie chwilami nawet przerastają profesorów (…)

Skąd tyle artylerii? Rosjanie nie są głupi. Szybko pojęli, że zaplanowany na kilka dni blitzkrieg nie ma szans powodzenia. Dlatego po fiasku pod Kijowem postawili na sprawdzone metody. Dowodzenie przejął gen. Aleksandr Dwornikow i zaczął robić dokładnie to, czym kilka lat wcześniej wygrał w Syrii – bez żadnych finezyjnych manewrów, niespodziewanych oskrzydleń i błyskawicznych wypadów zaczął po prostu mielić pozycje przeciwnika zmasowanym ogniem artyleryjskim z dodatkiem lotnictwa.

Widziałem skutki jego działań w syryjskich Homs i Aleppo. Olbrzymie połacie tych miast były po prostu do szczętu wyburzone. Czułem się tam, jakbym znalazł się Warszawie po powstaniu 1944 r. W Ukrainie nie widziałem jeszcze niczego podobnego, ale przecież Dwornikow dopiero zaczął.

Na takie „zmiękczone” artylerią pozycje rzuca się piechotę. Trzy kroki w przód, dwa w tył – to daje jeden do przodu. Wolno, bo wolno, ale Rosjanom się nie spieszy. Mają czas.

Skutek? Może Rosjanom nie udała się przeprawa przez Doniec w celu okrążenia Sewerodoniecka od północy, ale za to idą od południa od strony Popasnej. Owszem, za cenę sporych strat, ale Ukraińcy też się wykrwawiają. Nie muszę mówić, gdzie jest więcej ludzi i który kraj wciąż posiada ogromne możliwości rekrutacyjne wśród buriatów, kałmuków, tuwińców, jakutów i mieszkańców wielu innych pogrążonych w biedzie republik, którzy bilet do wojska kojarzą głównie z możliwością znacznej poprawy swojej sytuacji bytowej. Nie muszę też mówić, gdzie ludzkie życie nie znaczy nic w porównaniu z osiąganymi celami wojennymi.

Z dnia na dzień jestem zatrzymywany na tej samej drodze i informowany, że już nią nie przejadę, bo stoją tam Rosjanie. Z dnia na dzień widzę kolejne autokary z ludźmi wywożonymi ze wsi w rejonie Iziumu, Limania, Barwinkowa. Z dnia na dzień widzę kolejne elementy zniszczonej przez rosyjskie ostrzały infrastruktury oraz zakładów produkcyjnych (...)

A potem wracam do Polski.

Kiedy byłem tu poprzednio, niedługo po wycofaniu się Rosjan spod Kijowa, media zachwycały się faktem, że wycofanych z północy żołnierzy przerzucono prosto na wschód, co znaczy, że od dwóch miesięcy bez wytchnienia znajdują się w walce. Tak jak gdyby Ukraińcy pojechali w tym czasie na wakacje. A ja znam chłopaków, którzy walczą nieprzerwanie od pierwszego dnia rosyjskiej ofensywy.

Lubię to! Skomentuj29 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale