Życie potrafi jednak pisać przedziwne i szokujące scenariusze.
W listopadzie 2012 w auli Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w krakowskich Łagiewnikach wysłuchałem proroczego wystąpienia kardynała profesora Stanisława Nagy, które na własny użytek nazwałem „Manifestem Rewolucyjnym Nagy’ego” – vide: http://salonowcy.salon24.pl/513283,manifest-rewolucyjny-nagy-ego , cytuję fragmenty za kardynałem:
„Na manifestację z 29 września 2012r. nie można patrzeć w sposób wyizolowany. To jest zwieńczenie pewnego procesu, który od jakiegoś czasu w Polsce się toczy, ale którego dotychczas nie dostrzegaliśmy w całej jego sile i wielkości. Może nawet niektórzy z nas nie chcieli go zauważać, choć jest procesem zupełnie wyjątkowym (…)
Manifestacje w obronie katolickiej telewizji przeobraziły się w cały ruch społeczny, będący wyrazem nowej narodowej solidarności. Mamy prawo to tak nazywać, są ku temu przesłanki. Po pierwsze marsz „Obudź się Polsko” był pokojowym pochodem już w dużo szerszej sprawie niż sama katolicka telewizja. Po drugie – przybyli ludzie z całej Polski, nie tylko z jednego miasta, przybyła ich olbrzymia rzesza, blisko pół miliona osób. Po trzecie manifestowali ludzie w różnym wieku. Po czwarte, Marsz odbył się pod okiem policji, która w wielu przypadkach pomagała, choćby organizacyjnie, żeby wszystko odbyło się poprawnie. Nie musiała ingerować – nie było potrzeby. Wszystko odbywało się spokojnie, sprawnie, z powagą (...)
To nie są kwestie przypadkowe. Może ten ruch przeobrazi się z czasem w jeszcze coś innego. Może jest początkiem czegoś wielkiego? (…)
Wydarzenia z 29 września 2012 r. bardzo mocno ocierają się o rewolucję. Nie chodzi tu jednak o rewolucję pospolitą, złą i destrukcyjną, tylko o rewolucję perswazyjną, taką w której naród coraz głośniej zaczyna wołać: „To nie tak się rządzi, to nie tak kieruje się narodem!”. Rząd bowiem musi pamiętać, że jest na usługach narodu. Tymczasem w tej chwili tak nie jest. Dlatego też naród przypomina rządowi, co powinien robić (…)
Z tego też względu podobny marsz w przyszłości może zgromadzić przede wszystkim ogromną rzeszę młodych ludzi, którzy boją się o Polskę swojej przyszłości. Bo ona niszczeje, możemy palcem pokazać gdzie – gospodarczo, prawnie, kulturalnie, oświatowo… Coraz częściej mówi się, że przekupstwo staje się zasadą, że różnego rodzaju typy robią ciemne interesy kosztem całego społeczeństwa, że społeczeństwo rozwarstwia się na skrajnie biednych i skrajnie bogatych…”, koniec cytatu.
Zajęci walką między sobą politycy zarówno post-komunistycznej partii rządzącej, jak i post-komunistycznej w sposobie myślenia opozycji prawicowej zignorowali ten wizjonerski manifest kardynała. Dlaczego? Bo mentalność prominentnych działaczy tych obydwu partii została ukształtowana jeszcze za komuny, co skutkuje patogennie okaleczoną wyobraźnią i anachronicznym przeświadczeniem, że w Polsce wspomniane formacje już do końca świata będą sobie przemiennie przekazywać władzę.
Brak wyobraźni oraz totalny deficyt fantazji nie pozwoliły im spostrzec, że czas coraz szybciej płynie, a w Polsce właśnie rozpoczyna się całkowicie nowa era, jak niegdyś po katastroficznym wymarciu dinozaurów na przełomie Kredy i Paleogenu. Bowiem w międzyczasie wyrosło zupełnie nowe i inne od swych protoplastów pokolenie młodych Polaków, którym głęboko zwisa wojna między PIS-em a Platformą, a jednym czego chcą, to urządzić sobie nową Polskę po swojemu i żyć w kraju, który nie upokarza. Dotychczasowy model partyjnego zarządzania państwem przeżył się bezpowrotnie i nadaje się już tylko na śmietnik.
I myślę, że przypadek sprawił, iż Paweł Kukiz, choć sobie z tego prawdopodobnie sam sprawy nie zdaje, wstrzelił się w moment wymierania polskich dinozaurów i niechcący stał się wykonawcą „Manifestu Rewolucyjnego” dalekowzrocznego kardynała Stanisława Nagy.
Bo właśnie w Polsce wolno krocząca „rewolucja perswazyjna” zmienia się na naszych oczach w spontaniczny bunt przeciwko wszystkiemu, co mentalnie zmurszałe i nieprzystające do bezprecedensowych zmian cywilizacyjnych, jakie nastąpiły w dwu ostatnich dekadach.
Dlaczego właśnie Kukizowi się udało?
Otóż dlatego, że Kukiz jest artystą i widzi to, czego inni nie widzą. Że, jak już kiedyś pisałem ten nienabzdyczony i wreszcie normalnie się zachowujący rockman odnalazł kod porozumiewania się z młodym pokoleniem i w sposób "rewolucyjny", albo lepiej "ewolucyjny" trafił w gusta młodej generacji, która porozumiewa się w języku dla zgredów niezrozumiałym. I w przeciwieństwie do ciasno myślących polityków starszego pokolenia, ten obdarowany artystyczną wyobraźnią człowiek dostrzegł, iż ludzie chcą, żeby wreszcie było bezpretensjonalnie, krótko, zwięźle i na temat..., a przekaz był zgodny z formami komunikacji jakie oni preferują. A Kukiz wyraża swoje myśli i cele w takim właśnie opakowaniu. Nareszcie ktoś bez trucia, pouczania i moralizowania pokazuje, że zawiłe polityczne nudziarstwo należy zastąpić działaniem prostym, szybkim, migawkowym i konkretnym, a jak trzeba to należy z grubej rury przywalić. No i rzecz najważniejsza. W przeciwieństwie do naszych polityków Kukiz lubi ludzi i ludzie to czują.
Zaś, choć się to w umysłach polityków starej generacji nijak nie chce zmieścić, w Polsce właśnie nastał czas, że życie pokazało, iż wcale nie jest powiedziane, że dobrym i skutecznym przywódcą musi być polityk. Że to nieprawda, że sprawny przywódca musi mieć polityczne doświadczenie i partyjne struktury, żeby ludzie poszli za nim. Bo najważniejsze by miał charyzmę, przyjazny ludziom sposób bycia i magnetyczną osobowość, która pozytywnie wpływa na innych, poprawia im samopoczucie, poszerza wyobraźnię, a co najważniejsze budzi ochotę do życia. A poza tym musi mieć jeszcze polot, wrodzony instynkt aktorski, odrobinę malarskiej fantazji i cały ocean dobroduszności. Ale to jeszcze nie wszystko. Godny zaufania przywódca musi się jeszcze umieć bawić tym, co robi.
I dlatego się nie zdziwię, że to nie PIS, czy Platforma, lecz młodzi Polacy, którzy poszli za Kukizem okażą się największymi wygranymi jesiennych wyborów.
Krzysztof Pasierbiewicz (nauczyciel akademicki)
Post Scriptum
I jeszcze słowo do sympatyków partii Jarosława Kaczyńskiego.
Młodzi ludzie są przekorni, więc wojna z Kukizem – vide list pani za przeproszeniem profesor Pawłowicz napisany w tydzień po tym, jak kukizowcy swoimi głosami wygrali PIS-owi prezydenturę Andrzeja Dudy może się dla partii Jarosława Kaczyńskiego okazać dramatycznie przeciw-skutecznym.


Komentarze
Pokaż komentarze (54)