Pytacie skąd ten tytuł?
To stare rybackie porzekadło.
Bo właśnie oglądam w TVN24 konferencję z upozowanym na bohatera filmu "BOGOWIE" nowym ministrem zdrowia prof. Zembalą, przy okazji tragedii z dopalaczami wychwalającym sukcesy rządu, Platformę Obywatelską i panującą nam miłościwie panią Premier.
No i co w tym złego? Ktoś zapewne spyta.
Więc wyjaśniam.
Bo profesor Religa prócz tego, że także był ministrem zdrowia i politykiem miał jeszcze do tego wyczucie politycznej przyzwoitości, poczucie obciachu, charyzmę, przyjazny ludziom sposób bycia i magnetyczną osobowość, która pozytywnie wpływała na innych, poprawiała im samopoczucie, poszerzała wyobraźnię, a co najważniejsze budziła ochotę do życia i działania. A poza tym prof. Religa miał jeszcze polot, wrodzony instynkt aktorski, odrobinę malarskiej fantazji i cały ocean dobroduszności. Ale to jeszcze nie wszystko. Profesor Religa umiał z ludźmi wypić, a także „bawić się” tym, co robi.
I to by było na tyle, jak zwykł mawiać profesor mniemanologii stosowanej Jan Tadeusz Stanisławski.
Krzysztof Pasierbiewicz (nauczyciel akademicki)
Post Scriptum
Nie napisałbym tej notki, gdyby pan Minister mówił o zagrożeniach, jakie niosą ze sobą dopaczacze i darował sobie bajdurzenie o sukcesie rządu, ciężkiej pracy premier Kopacz i zasługach Platformy. Bo są granice poczucia obciachu Panie Ministrze!


Komentarze
Pokaż komentarze (33)