Zapadł wyrok sądu przyznający Robertowi Sobkowiczowi tymczasową rentę za utratę oka wskutek policyjnego postrzału. Komentując ten wyrok, Zenon Baranowski w materiale Ministerstwo ma płacić rentę napisał: „Warszawski sąd okręgowy przyznał wczoraj fotoreporterowi ‘Naszego Dziennika’ Robertowi Sobkowiczowi rentę ze strony MSWiA za utratę oka i trwałe kalectwo. Ma ona charakter zabezpieczenia roszczenia i będzie wypłacana do czasu zakończenia procesu. Przyznając czasową rentę naszemu fotoreporterowi, sąd uwzględnił wniosek reprezentującej go adwokat Krystyny Kosińskiej, która wnosiła o zabezpieczenie roszczenia o zadośćuczynienie za trwały uszczerbek na zdrowiu. Renta będzie wypłacana do czasu prawomocnego zakończenia procesu i ostatecznej decyzji sądu w kwestii przyznania odszkodowania. Mimo wielu obietnic kolejnych szefów MSWiA i policji organy te nadal odmawiają fotografowi prawa do zadośćuczynienia.”
Podkreśla on także, iż „Sędzia zwróciła uwagę, że policja ponosi winę za kontynuowanie ostrzału wobec demonstrantów, mimo że co bardziej agresywni z nich zaprzestali ataków. Za ‘karygodne zachowanie’ uznał sąd nieudzielenie pomocy poważnie rannemu fotoreporterowi.”
* * *
"Celujcie w niego“
Po strzałach policji gumowymi kulami w czasie demonstracji związkowców z radomskiego Łucznika w czerwcu 1999 roku, fotoreporter „Naszego Dziennika” Robert Sobkowicz stracił prawe oko. Wcześniej ktoś słyszał głos „Celujcie w niego“. Mimo, że policja miała swoją karetkę na miejscu — odmówiono mu pomocy i nie pozwolono na przejazd przez kordon wezwanej karetki pogotowia. W czasie demonstracji obrażenia odniosło także czterech robotników oraz 50 policjantów. Redakcja ‘Naszego Dziennika’ oraz fotoreporter złożyli w prokuraturze zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez policję. Śledzwo trwało 2.5 roku nie przynosząc żadnych rezultatów.
W 2000 roku, po dziewięciu miesiącach przebywania na zwolnieniu, utrata oka przez fotoreportera była uznana przez ZUS jako utrata 38% zdrowia. Sobkowiczowi przyznano 800 zł renty na jeden rok. W 2001 lekarze uznali, że „jednooczność nie jest kalectwem“ i jest on zdolny do pracy. Po odwołaniu do sądu, znów lekarze ocenili jego zdolność do pracy. Jeden ze specjalistów napisał nawet w opinii, że „postrzelony został strzałą z łuku” i „nie kwalifikuje się do pracy fotoreportera”. Zaproponowano mu rentę tylko na trzy lata.
Pozew przeciwko Komendzie Stołecznej Policji oraz MSWiA o 250 tys. zł. zadośćuczynienia i 3 tys. zł. renty wyrównawczej miesięcznie Sobkowicz złożył w 2001 r. Roszczeń nie uznała ani policja, ani MSWiA. Od 2002 roku sprawa przechodziła już kilka razy przez różne instancje sądowe. W 2004 roku, w piątą rocznicę incydentu, fotoreporterzy wystosowali do ministra sprawiedliwości petycję z apelem o jak najszybsze zakończenie postępowania sądowego. Protestując przeciw opieszałości sądów nosili też w Sejmie koszulki z rysunkiem krwawiącego oka oraz napisem "Mamy na was oko".
Po ośmiu latach procesów nadal nie ma ostatecznego roztrzygnięcia, bowiem wyrok sądu nie jest prawomocny i strona pozwana zapowiedziała złożenie apelacji. Czasowa renta będzie wypłacana fotoreporterowi jedynie do zakończenia procesu. Czy ktoś się zapytał MSWiA dlaczego nie chcą uznać winy policji oraz ile kosztowały dotychczasowe procesy. I czy nie jest przypadkiem dużo tańsze nie przeciąganie procesów, lecz doprowadzenie do szybiej ugody z poszkodowanymi przez policję?
Przypadków zabójstw — czasem nawet dokonanych przez pijanych policjantów — czy spowodowania ciężkiego kalectwa przez niepotrzebą, a czasem wręcz celową brutalność policjantów było znacznie więcej. W paru przypadkach policja wypłaciła poszkodowanym, lub ich rodzinom odszkodowania.
Dlaczego więc, w przypadku wykonującego swój zawód fotoreportera trafionego w oko gumową kulą wystrzeloną przez policjanta — MSWiA nie chce uznać winy policji?



Komentarze
Pokaż komentarze (3)