2 obserwujących
14 notek
12k odsłon
2628 odsłon

MUNDIAL A SPRAWA POLSKA (cz. 4 Czy Lewy jest lewy?)

Wykop Skomentuj58

Miałem na dziś przygotowaną inną notkę (inną część mundialowej „opowieści”), ale… będzie o Robercie Lewandowskim. I od razu zapowiadam, że będę go bronił…


To Lewandowskiego trzeba bronić?


Jurgen Klopp:  "On ma wszystkie umiejętności, jakich oczekujesz od napastnika, szczególnie siłę fizyczną i świetne wykończenie, ale ma też technikę utalentowanego pomocnika, kiedy dostaje piłkę na środku boiska i rozdziela ją na skrzydło, to jest jak oglądanie rozgrywającego, piłka jest jego przyjacielem".


Guardiola: „On ma wszystko. Jest fantastycznym piłkarzem”. „Jest najbardziej profesjonalnym graczem, jakiego kiedykolwiek poznałem”.


Jurgen Kohler: „Ma wszystko”.


FAZ: „Patrząc na jego grę (…) nie można uciekać od porównania go z Messim i Ronaldo”.


Brytyjskie media nazywają Lewego często „Goal Machine”, a The Guardian w 2015 roku umieścił na piątym miejscu wśród najlepszych piłkarzy globu!


To tylko kilka ocen, a było takich bez liku.


Co prawda zaliczył kiedyś spadek formy za Guardioli i usiadł nawet przez chwilę na ławie. W pewnym momencie przestał strzelać dla reprezentacji i zaliczył słabszą końcówkę minionego sezonu oraz – niestety – występ na MŚ… ale to od lat TOP TEN na świecie! Gra w czołowym europejskim klubie (nie schodzącym poniżej ćwierćfinału LM). Lewy to 6-cio krotny mistrz Bundesligi (!) oraz nieprzerwanie od 2011 roku lider strzelców (3-krotny król strzelców oraz 3-krotny wicekról), król strzelców ostatnich eliminacji do ME i MŚ (pokonał m.in. Christiano Ronaldo), lider reprezentacji Polski, która po raz pierwszy pokonała reprezentację Niemiec i dotarła do ćwierćfinału ME etc. etc. etc.


Taak! Ale właśnie „okazuje się”, że to drewno, które może podawać co najwyżej buty Ronaldo. ???  Cóż – „taki mamy klimat” oraz „kamieni kupę” zamiast kraju… Żyjemy w takich, a nie innych realiach i trudno, nie ma co płakać – do pracy.
Tak naprawdę nie jestem więc oczywiście zaskoczony falą hejtu i dezinformacji na temat Roberta. Świadczy to tylko o tym jaką markę sobie wyrobił w świecie (nie tylko zresztą piłkarskim). Martwi mnie natomiast jak wielu moich rodaków daje się tej fali ponieść.


 Oczywiście rozumiem skąd się to bierze – hejterzy znają swój fach i wiedzą dobrze kiedy uderzyć. Roberta przez długi czas było trudno „ugryźć”. Musieli czekać całymi latami. Ich cierpliwość została jednak w końcu „wynagrodzona” – zasłużyli  . Starają się wykorzystać naturalne rozgoryczenie kibiców porażką naszej reprezentacji. Okazja idealna, więc – jak to się  mawia – cisną na maxa!


Ale Drodzy Rodacy nie dokarmiajmy ich i nie zachęcajmy. Bez sensu! Czas ochłonąć i nie dać się zwariować.


Robert Lewandowski wyrobił sobie znakomitą markę w świecie i co może  z pewnego punktu widzenia nawet ważniejsze - w Niemczech… bo ta sztuka nie udała się chyba żadnemu Polakowi na taką skalę. Wielu mówi „to tylko piłka”. Każdy zdrowo myślący wie jednak jaką rolę odgrywa dziś sport zawodowy - w tym właśnie ten najpopularniejszy - co najmniej wśród tzw. zwykłych ludzi. Jakieś wątpliwości? To proszę spojrzeć jakie znaczenie do sukcesów w futbolu przywiązują np. Niemcy. Dlaczego tak promują swoją piłkę i swoich graczy? Generalnie Polakom, dzięki naszym specyficznym stosunkom sąsiedzkim nie jest tam łatwo. Tym cenniejsze to, co zrobił Robert (i może w mniejszym stopniu, ale także m.in. Kuba czy Łukasz Piszczek). Robert przez całe lata świetnie reprezentował nasz kraj i nas samych. Teraz szybciutko o tym zapomnimy?


Zapomnimy jak został jako pierwszy Polak królem strzelców Bundesligi? Jak On i cała nasza „Polonia Dortmund” zadziwiła piłkarski świat detronizując Bayern, a następnie docierając do finału LM? Jak Robert upokorzył Real niemal w pojedynkę – jak nikt wcześniej. Byliśmy z niego (i całej trójki) dumni? Nie fajnie było słuchać w każdym zakątku świata: „Aaa, Polska? Lewandowsky!!!”? Ja nie zapomnę i jak sądzę, nie jestem sam, prawda?


Zadowoleni nie myśleliśmy wtedy o tym, że równolegle rodzi to naturalną złość naszych wrogów. Od zwykłej zazdrości i nienawiści począwszy, po działania „systemowe”.


Już po tamtym pamiętnym meczu BVB z Realem zwróciłem uwagę na wypowiedź Matsa Hummelsa, który pytany czy to Robert pokonał Real, zmarszczył się nieprzyjemnie i odciął: „wygrała cała drużyna!”. Tak – szczególnie on. Oczywiście gra i wygrywa cały zespół, ale zdarzają się wyjątki – tak jak wtedy. Cały świat pisał „Lewandowski 4 – Real 1”. Pan Hummels natomiast nie chciał zauważyć, że Robert wygrał dla BVB ten mecz, mimo jego wysiłków, aby stało się inaczej. To przecież on popełnił (nie pierwszy i nie ostatni w jego karierze) głupi błąd, po którym Ronaldo wyrównał na 1:1. Miał szczęście dupek, bo po jego stronie grał Lewy i spowodował, że to nie on został „gwiazdą” mediów po tym meczu. Dlatego „wyraziłem się” – przepraszam… ale czy Pan Hummels nie powinien być wdzięczny i w podzięce wiązać na przykład Lewemu buty na treningach?

Wykop Skomentuj58
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Sport