światem zarządzają ''ofiary" - tworzą one społeczeństwo składające się z ofiar.
Dzieje się tak jak poniżej ;
- niektóre osoby idą za przykładem innych, którzy nie czują się odpowiedzialni za swoją społeczność.
- inni mają zbyt niską samoocenę, a przez to zbyt łatwo dają za wygraną, nie mają bowiem wystarczającej siły, aby postawić się w obronie danej decyzji.
- są jeszcze takie osoby, które nie mają wystarczających argumentów na poparcie swojej decyzji, a w dzisiejszych czasach żeby zwyciężyć i dojść swoich racji trzeba mieć solidne uzasadnienie.
Wielki wpływ mają również media, które wszystko wyolbrzymiają lub działają zupełnie odwrotnie - minimalizują, cenzurują, uogólniają, czyniąc z ludzi społeczeństwo nie mające własnych poglądów. Jednak największy wpływ na życie społeczeństw wywiera religia. Poszukiwanie prawdy na jej temat... wcale nie musi wpływać niszcząco na wiarę, a każdy mój wysiłek jaki wkładałam aby poznać i zachować prawdę wzmacniał moje podstawy wiary...
To, do czego dochodzi człowiek sam - ma to dla niego największą wartość, gdyż wynika to z jego głębokiego przekonania. Ludzie o głębokich własnych przekonaniach należą do grupy "wymierającego gatunku". O nich możemy poczytać w podręcznikach historii. Ich przekonania należą do tych, które najtrudniej jest wykorzenić. Myślę, że znajdują się one pod szczególną ochroną sumienia.
I kiedy dochodzi do zapłacenia wysokiego kosztu - tym trudniej jest rozstrzygnąć kwestie sumienia (tym którzy są nie ukorzenieni), dokonać moralnego osądu i zdobyć się na poniesienie konsekwencji. Warto w tym miejscu przytoczyć ostatnie słowa mowy obrończej Marcina Lutra na Sejmie w Wormacji, w Niemczech;
"Jeśli nie zostanę przekonany na podstawie Pisma Świętego i zdrowego rozsądku - nie przyjmuję autorytetu papieży i soborów, bowiem oni często się mylili i przeczyli sobie wzajemnie - jestem związany Słowem Bożym, które cytowałem, a moje sumienie jest niewolnikiem Słowa Bożego; nie mogę niczego odwołać i niczego nie odwołuję, bowiem postępować przeciwko sumieniu nie jest ani bezpieczne, ani słuszne. Tak oto stoję i inaczej nie mogę. Tak mi dopomóż Bóg. Amen"
Na długo przed wypowiedzią Lutra - takie samo stanowisko zajęli apostołowie Jan i Piotr. Kiedy stanęli przed trybunałem złożonym z najbardziej szanowanych przedstawicieli swej religii do której należeli całe życie - wówczas stwierdzili ;
"Rozsądźcie, czy słusznie jest w oczach Bożych bardziej słuchać was niż Boga ? Bo my nie możemy mówić tego, cośmy widzieli i słyszeli" (1)
Ten niepokój sumienia znany jest ludziom różnych wyznań. Chodzi o walkę, jaką trzeba stoczyć, aby pozostać wiernym głosowi sumienia w obliczu nacisków ze strony oficjalnych autorytetów religijnych. To, co dzieje się w organizacjach religijnych stanowi dobry materiał do nadzwyczajnego, a zarazem skłaniającego do myślenia studium natury ludzkiej. Szczególnie w przypadkach kiedy wiara w mit - pęka i wszystko zacząć należy od nowa.
Rozmyślam czasem nad dziwnym zjawiskiem naszych czasów a mianowicie, że najbardziej drastyczne ograniczenia wolności sumienia jednostki - wywodzą się z kręgów tych grup religijnych, które niegdyś znane były ze swoich działań na rzecz obrony tej wolności.
W miejscu Jezusa - stawia się ciało przewodnie - żyjące na ziemi. Oczywiście to ciało zowie się niewolnikiem Boga - i co ono czyni ? Z ludzi wolnych - niewolników własnych doktryn, dogmatów, jakich podważać nie wolno.
Ludziom z głębokimi przekonaniami trudno jest zaakceptować siebie samego, jako ofiarę - ofiary, która bezmyślnie powtarza mantry własnych przywódców.
Żadna religia nie doprowadza do wiary w nauki Jezusa ... gdyby to uczyniła - musiała by się rozpaść i dać wolność własnym członkom w ich własnych doświadczeniach z Bogiem.
Zatem 'pasożyty" trzymają się dobrze - żerując na lenistwie człowieka, a to lenistwo pozwala nie dopuścić na sprawdzenie własnej wiary w osobistym doświadczeniu ... Religia to sidło i oszustwo. Biblia wyjaśnia dlaczego tak jest. Tylko proszę czytać ją osobiście ... i nie pozwólić z siebie zrobić ofiary - szpecom, którzy wybiórczo wskażą wersety z niej.
Do doświadczania wiary w Boga potrzebna nam jest druga osoba. Wystarczą zaledwie dwie, aby Duch Chrystusa mógł być pomiędzy nimi ... Czyż nie tego naucza Nowy Testament ?

Przypisy;
1. Dzieje Apostolskie rozdz 4
Z cyklu ; Ocalić od zapomnienia
T. Rembielińska