Tymczasem Rosja, po tym jak Amerykanie tak pięknie podwędzili Madurę, próbuje zebrać do kupy swój kontyngent specnazu, który rozproszył się po Wenezueli. Właśnie próbują odnaleźć generała Makarewicza, tego skurczybyka, który wybitnie wyróżnił się na wojnie w Ukrainie, albowiem całkowicie bezsensownie zmarnował 40 tysięcy orków. A Putin, który uwielbia swoich hycli i katów, nie ukarał go, lecz wysłał na opalanie i kąpiele do Wenezueli. A teraz jednak ten generał zniknął. Co prawda, ostatnia wiadomość jest taka, jak się dowiadujemy, iż przypadła mu się fucha nieboszczyka w trakcie święta Día de los Muertos, czyli Święta Zmarłych. Występuje tam szczególna kategoria osób, które są udekorowane, stylizowane i bogato obsypane wszelkiego rodzaju kwiatami. To bardzo dochodowe zajęcie. Nie da się całkiem wykluczyć, że generał Makarewicz wybrał akurat tę ścieżkę kariery. (Aleksander Glebowicz Niewzorow)
Inne tematy w dziale Polityka