Czasem, szczerze mówiąc, to nawet szkoda. Szkoda nawet, że nie ma Boga. Szkoda nawet, że jest to fantazja z czasów paleolitu, która ewolucyjnie transferowała się do Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego i do Kasi Lel, której kosmici ukradli tam zęby. Szkoda, że nie ma Boga, ani nie ma bogów. Niech mi Państwo uwierzą, że wszystko na tej ziemi byłoby o wiele ciekawsze. Mężowie wracający z podróży służbowych znajdowaliby w szafach nie menedżerów, lecz Zeusa, Mitrę czy Dionizosa. A na murze Kremla śmiertelne słowa mene, tekel, fares (lub ufarsin, jak tego chce cerkiewnosłowiańska wersja) dawno by płonęły. Ale mene, tekel, fares w panice zostałyby zamalowane przez podręcznych Hindusów mera Sobjanina. Te okropne dla Putina i Moskwy słowa po spaleniu farby pojawiałyby się raz po raz. (Aleksander Glebowicz Niewzorow)
102
BLOG
Zważono cię na wadze i okazałeś się zbyt lekki
— Stary Testament, Księga Daniela 5:27


Komentarze
Pokaż komentarze (2)