Sensacją miał być Oresznik, rakieta Oresznik. Oresznik bowiem okazał się nie tylko obciachem, ale Oresznik to taki gowniesznik i na dodatek gowniesznik w wersji przestarzałej. A ten budzący grozę pocisk, który przyleciał do Lwowa, jak się okazuje, jest skompletowany ze starych sowieckiej proweniencji wihajstrów. Na zewnątrz znaleziono nawet lampy i zapyziałe sowieckie żyroskopy. Nikt tego nie produkuje od czterdziestu lat. Oczywiście zdołał Oresznik spalić zbiory dzieł Lenina liczące 55 tomów w klubie na przedmieściu. Za to licząca 30 tomów twórczość Marksa i Engelsa może odetchnąć z ulgą, bo nic jej nie zagraża. Wszystko, z czego wykonuje się ten rzekomo nowiuteńki Oresznik, to artefakty i antykwariat sowieckich czasów, które z grubsza i praktycznie rzecz biorąc nigdzie i dla nikogo już nie istnieją. (Aleksander Glebowicz Niewzorow)
96
BLOG
Stary kawał:
W dobrych i słusznie minionych latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku w Związku Sowieckim odpowiednia instancja Komitetu Centralnego kompartii postanowiła reaktywować domy publiczne w celu uzupełnienia rezerw twardowalutowych. Po wypracowaniu odpowiednich wytycznych cały projekt przedstawiono Leonidowi Iliczowi do zatwierdzenia. Ten oczywiście pochwalił inicjatywę, ale najkategoryczniej przykazał, że w takich przedsiębiorstwach powinny wyłącznie pracować wypróbowane towarzyszki, które znały Włodzimierza Ilicza osobiście.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)