Putin czasem potrafi okazać wdzięczność i współczucie. Wtedy, kiedy naprawdę tego potrzebuje. Po weteranach spec-operacji, którzy w praktyce nie podlegają jurysdykcji, kolej teraz na popów z Rosyjskiej Prawosławnej Cerkwi uzyskać taką samą bezkarność. Odtąd popy będą naturalnie mieć możliwość uprawiania tego, co tak naprawdę kochają, bez niepotrzebnych ingerencji. My i tak wiemy, że cała historia Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej jest na wylot przesiąknięta dziką rozpustą, dziką pedofilią. W przeszłości popy musieli jeszcze chować się po kątach lub w jakiś sposób maskować swoją pasję. A teraz pierwszy precedens bezkarności dla popów stał się rzeczywiście dobrą nowiną dla tysięcy rosyjskich prawosławnych duchownych. To się właśnie wydarzyło w Samarze. Pomimo w pełni zebranych dowodów, kapłan Cerkwi Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny Władysław Łazar został całkowicie uniewinniony, a zarzut pedofilii i sprawa przeciwko niemu zostały umorzone. Sama wiarołomna ściema została wykonana według najlepszych tradycji. Tam wielodzietny i wielebny Łazar zaciągnął nieletnią parafiankę, tj. piętnastolatkę, prosto od spowiedzi w cerkwi do hotelu, gdzie dokonał, jak by to powiedzieć, defloracji. Przyznał się ze strachu, wszczęto śledztwo, wsadzono go do więzienia, po czym tajne mechanizmy patronatu Kremla nad Rosyjską Cerkwią Prawosławną poszły w ruch. Został zwolniony, a sprawa karna została zamknięta. Ponadto ma on prawo do zażądania odszkodowania za krzywdy wyrządzone w trakcie postępowania karnego. (Aleksander Glebowicz Niewzorow)
Inne tematy w dziale Polityka