Coraz więcej osób z Niemiec, Irlandii, Holandii i Brytanii wraca do Polski. Z obserwacji wynika, że wróciła już 1/3 tych, którzy wyjechali w latach 2004-2007. Spośród moich znajomych z Sanoka oraz z Gorlic i okolic przyjechało nawet 3/5osób. Większość z nich nie zamierza szukać pracy w urzędach pracy. Wprawdzie jeden pracuje w piekarni, ale dwie osoby pozakładały własne firmy (murarka i malowanie). Inni z kolei kupują ziemię i zamierzają wyrwać jak najwięcej unijnych dopłat. Sąsiad zamierza częściowo sadzić modyfikowaną kukurydzę, a częściowo prowadzić ekologiczne gospodarstwo. Jego szwagier zaś sprowadza kotły z Niemiec do spalania biomasy - a więc m.in. słomy z tej kukurydzy, by ogrzewać mieszkania. Niektórzy zaś wracają do swoich dawnych miejsc pracy i już umówili się, że za granicę do pracy będą jeździć dalej - ale tylko sezonowo. Dwie osoby pojechały do Wrocławia - zaproponowano im pracę i pomoc w znalezieniu mieszkania. Co ciekawe, trzeba zauważyć, Polacy nauczyli się za granicą korzystać z polityki prorodzinnej i już nie narzekają na to polskie becikowe i je biorą. Dwie znajome, z którymi ostatnio rozmawiałem powiedziały, że urodzą dziecko nawet dla tego tysiaca złotych, bo pieniądz to pieniądz,a na szczęście bezrobocie jest dwa razy niższe niż 7-8 lat temu. Jedna z nich jest w Polsce od półtora roku - a już urodziła dwójkę dzieci. Na wszystkim da się zarobić - powiedziała.
P.S. - Niedawno przyjechał też inny sąsiad - wszystkie pieniądze, które zarobił w Brytanii stracił tam na alkohol i został deportowany do Polski za zakłócanie porządku publicznego. Obecnie zyje z pomocy społecznej.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)