Po ostatnim kryzysie w odwrocie jest dominująca od przełomu lat 70. i 80. na świecie gospodarcza ideologia neoliberalna. Skończyła sie tak, jak się zaczęła, mimo, że w latach 90. odnosiła nawet sukcesy. Neoliberalizm konsekwentny był polityką nastawioną na promowanie w biedniejszych krajach elastyczności rynku. Jak w praktyce wyglądała ta elastyczność: Chile Pinocheta: 1975-1981 boom, 1982-1983 katastrofa gospodarcza, 1984-1989 ponowny boom, Argentyna lata 80. zwalczanie inflacji (nieskuteczne) połączone z katastrofą gospodarczą, 1991-1994 boom, 1995 kryzys i 18 procent bezrobocia,1996-1998 krótki boom, 1999-2002 ostry zjazd w dół; kraje bałtyckie - wyjście z ostrej recesji transformacyjnej ok. 1995, 1996-1998 krótki boom, 1999- kryzys rosyjski, 2000-2007 ostry podjazd do przodu i przxegrzanie,2008-2009 spadek PKB o 20 procent. Oto przykłady rażacej konsekwencji i stosownia dogmatu,szczególnie kraje bałtyckie nie nauczyły się nic po wieloletniej narzuconej dogmatycznie gospodarce socjalistycznej. Tym razem sami narzucili sobie dogmat i płacą za to cenę. Cenę za prawie doskonałą elastyczność rynkową (która nagradza szybkim wzrostem, ale daje się też boleśnie odczuć w czasie kryzysu) oraz prawie całkowity brak elastyczności w polityce gospodarczej (każdy interwencjonizm jest tam uważany za zły, chyba że ma chronić przed Rosją).
W tym kontekście polska droga (także znacznie neoliberalna), ale niekonsekwentna przynosi teraz owoce w postaci jedynie spowolnienia, a nie kryzysu.
W USA neoliberalizm pojmowany był swoiście: kiedy amerykańscy doradcy kazali różnym krajom zaciskać pasa, to sami pozwalali swojemu krajowi na olbrzymie zadłużenie, a odsetki zostały wykorzystane za granicą do produkcji spekulacyjnych baniek, które pękały. Takie są konsekwencje elastyczności - nieograniczone, nieokiełznane ekscesy międzynarodowej finansjery w rodzaju JP Morgan czy Morga Sachs,którzy też dmuchali w Polsce bańkę ze złotówką i która oczywiście pękła, co nieuchronnie zwiększyło polski dług zagraniczny w złotówkach. Na szczęście wróciło myślenie interwencjonistyczne: rząd Polski dokonuje interwencji wtedy, gdy złotówka za bardzo się osłabia, poprzez wymianę środków unijnych z euro na złote. Na świecie rządy zastanawiają się wprowadzaniem podatków na przepływy międzynarodowe czy transakcje walutowe.
Pamiętamy podatek Belki. Jest to podatek, który ma złe zastosowanie, bo jest on nałożony na oszczędności. Najlepiej byłoby, gdyby go zniesiono, a podobny podatek wprowadzono na transakcje walutowe czy niektóre transakcje nieruchomościowe. Część uzyskanych wpływów poszłaby na zmniejszenie dziury budżetowej, część mogłaby służyć zwiększeniu oprocentowania oszczędności ( na przykład pod warunkiem, że dana osoba przez jakiś czas nie naruszy swojego wkładu na lokacie).
W Polsce popularnościa cieszy się program Rodzina na swoim, zwiększają się też dodatki na dzieci. Pamiętajmy, że jeśli będziemy społeczeństwem dziadków, to liberalizm w tym kraju nie będzie polityką stosowaną. Liberalizm przetrwa tylko wtedy, gdy wielu będzie ludzi młodych: tolerancyjnych, przedsiębiorczych, bardziej przywiązanych do idei wolności niż starzyki. Dlatego często trzeba używać interwencjonistycznych środków, aby uzyskiwać liberalne cele (jak pisał Keynes w ostatnim rozdziale Ogólnej teorii - notabene członek Liberal Party).



Komentarze
Pokaż komentarze (1)