Niewierzący!
W naszej historii były chwile dobre i złe, ale w Polsce niezbyt udane. Jest wiele przyczyn tego faktu,ale nie należy nad nimi rozpaczać i czas rozpocząć umacnianie naszego ruchu - ruchu wprawdzie niezorganizowanego formalnie,ale zorganizowanego na wielu portalach ogólnych czy też związanych z naszymi działaniami (np. Racjonalista).
Otóż niewierzący czy ateiści byli zawsze grupą ludzi, która nie bała sie odważnie myśleć. Wielokrotnie ją prześladowano za wyrazistość i racjonalność przekonań. Czas obecnie na zwycięstwo. Oprócz działań podejmowanych jak zwykle - to znaczy dotyczących przekonywania wierzących, że jednak sie mylą co do istoty rzeczywistości i pojmowania w nim Boga, trzeba podjąć inne ruchy.
W sytuacji niskiego przyrostu naturalnego, który dotyczy dzisiaj katolików europejskich i który szybciej dotyczył już ateistów ( z racji produkowania wiekszej ilości myśli niż dzieci), należy katolików przegonić w liczbie posiadanych dzieci, bo z pomysłami i tak jesteśmy już daleko do przodu.
Nie wystarcza tylko przekonywanie wierzących, bo liczba niewierzących jest wciąż w Polsce niska. Dlatego oprócz naturalnego wyjaśniania i przekonywania musimy zwiększyć ilość dzieci, które mamy bądź będziemy mieć. To pomoże nam szybciej osiągnąć cel jakim jest wywieranie istotnego wpływu na społeczeństwo i media. W końcu krzyże uda się zdjąć ze sal szkolnych.
Każdy z nas musi wiedzieć, ze bycie racjonalistą obliguje nas do racjonalnych zachowań społecznych,a nie tylko racjonalnych zachowań indywidualnych. Racjonalność społeczna jest wyższego rzędu racjonalnością niż racjonalność indywidualna, bo przyczynia sie do lepszych spolecznie rozwiązań. Jeśli będziemy starali się mieć więcej niż dwójkę dzieci, to wkrótce będziemy bardziej widoczni na arenie ideowej Polski - pomożemy sobie, bo będzie nas więcej i wiekszy nasz wpływ, i pomożemy Polsce - bo nie będzie już Ciemnogrodem i zwiększy się w sumie ogólna dzietność.
Pozdrawiam


Komentarze
Pokaż komentarze (5)