Przeczytałem krótki, dość ciekawy artykuł, traktujący o sposobie życia niektóych ludzi w Wielkiej Brytanii. Rezygnują oni nawet z pracy, po to, aby dostawać wysokie zasiłki związane z rodzeniem i wychowywaniem dzieci. Dla niektórych stało się to swoistym biznesem. Przypuszczalnie dlatego wskaźnik dzietności w Wielkiej Brytanii (1,96) jest bliski poziomu zastępowalności pokoleń (2,1). Obficie korzystają z tego rownież imigranci, licznie napływający na Wyspy.
Artykuł powyższy znajduje się na stronie: http://www.figa.pl/Moj-zawod-Rodzenie-dzieci-a393/2
Prawdopodobnie również wysokie zasiłki na dzieci są przyczyną wysokiej, jak na Europę, dzietnosci w takich krajach jak Francja, Szwecja, Norwegia. Zasiłki te są sposobem na życie dla wielu ludzi, tych którym nie udało się lub nie chce się wejść na rynek pracy, którzy wyczuli, ze nigdy by tyle nie zarobili.
Może to być okazja dla wielu Polaków pracujących w tych krajach, bo są one przeznaczone nie tylko dla ich obywateli, ale także do pracujących tam cudzoziemców (a tym samym dla ich rodzin). Żonę mozna zostawić w Polsce - mniej pieniedzy zużyje się na bieżące potrzeby np. w Anglii, a w tańszej Polsce bedzie łatwiej poczynić z tego oszczędności, nawet za bardzo nie planując wydatków.
Ale jest też przecież "polski sposób" na wyciagnięcie korzysci materialnych z urodzenia. Czy to becikowe? Eee, nie, to coś znacznie lepszego pod względem finansowym. Dobre dla kobiet przedsiębiorczych albo dla przedsiebiorczych meżczyzn, którzy pomogą swojej kobiecie w rejestracji ich firm, po to, aby wspólnie na tym zarobić.
Artykułów na ten temat dużo, np. : http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,7800383,Rodzisz__Zaloz_firme__dostaniesz_nawet_6_tys__zl.html
Kobieta nie musi oczywiście byc biznesmenką. Jeżeli się na tym nie zna, poprosi zawsze o czyjąś pomoc, od męża począwszy, na koleżankach skończywszy. W zasadzie, to mąż czy inny jej mężczyzna może wszystko organizować, a kobieta tylko dać odpowiednie podpisy we właściwym miejscu. Za 6 tysięcy i mężczyzna może podpisać np. umowę-zlecenie z firmą oficjalnie zarejestrowaną na kobietę i osiagnąć także zysk: za pomoc we wszelkich formalnościach, pomoc w stworzeniu dziecka, a później w jego wychowaniu, pomoc w zapewnieniu kobiecie stałego i dość wysokiego źródła dochodu, co da też mężczyźnie mozliwość satysfakcji, bo może on zrobić tyle dzieci, ile chce (czyli zgodnie z prawami natury, jak najwięcej), a nie tyle, ile musi. I korzysta i on na tym, i jego partnerka.
Taki zasiłek cementuje też związki. Nikt nie jest szybki i skory do rozwodu, bo to powoduje straty finansowe dla niego i utratę braku poczucia stabilności. Zysk bywa wspólny. Tylko nie należy zapominać o płaceniu składki na ubezpieczenie chorobowe. A firmę można też rozwijać z części dochodów pochodzących z macierzyńskiego (np. kobieta opiekuje się dziećmi, mężczyzna za to część dochodów z tego wpakowuje w rozwój firmy, by przyniosła przyajmniej jakieś zyski pomiędzy kolejnymi ciążami - oczywiście rozwojem firmy może zajmować się też kobieta, a to mąż, kiedy kobieta nie jest w ciąży - może sprawować większosć opieki nad dzieckiem).
Trudne do realizacji? Chyba nie. Da się z tego żyć. Szansa zwłąszcza dla osób po studiach, które nie zdołają znaleźć sobie pracy.



Komentarze
Pokaż komentarze