Tekst będzie traktował o polskich dużych miastach, które oficjalnie rejestrują spadek ludności, mimo, że np. przebywa w nich wiele osób niezameldowanych, np. studentów.
Oferma nr 1 - Łódź - notuje dramatyczny spadek ludnosci, ale ten spadek mógłby być mniej dramatyczny, gdyby tylko zmusić do zameldowania wałęsajacych się po mieście i mieszkajacych w akademikach i miejskich lokalach studentów. Ale Łódż, jego urzędnicy boją się skorzystania ze swoich uprawnień, a miasto nie prowadzi polityki ludnościowej. Dodajmy, ze najczęsciej 1/2 studentów, zarówno dziennych, jak i zaocznych ani nie pochodzi z miasta, w którym sie uczy,a nii tez nie dojeżdża codziennie czy co jakiś czas, bo mieszka np. dalej niz 30-40 km.
Oferma nr 2 - Wrocław - w połowie zeszłego roku notował wzrost ludności względem końcówki 2008 roku, ale cały 2009 zakończył na lekkim minusie. Gratuluję Dutkiewiczowi - w jaki sposób miasto ma stać się trzecim największym miastem Polski i wyprzedzić Łódź, skoro ani nie zachęca sie np. studentów, ani administracyjnie nie zmusza ani kontroluje stan przebywania ludzi niezameldowanych. Poza tym trzeba też zachęcać cudzoziemców do rejestracji ich pobytu - bo inaczej łatwiej odpłyną.
Oferma nr 3 - Bydgoszcz - miasto rejestruje dramatyczny spadek ludności na rzecz g. Osielsko i Białe Błota, a mogłoby porobić kontrolę i zmusić pobierających czynsz do rejestracji studentów i in. osób niezameldowanych.
Oferma nr 4 - Szczecin - te same wnioski, co w Bydgoszczy.
Oferma nr 5 - Katowice: patrz Łódź
Oferma nr 6 - Lublin - miasto sie zwija pod względem liczby mieszkańców i jest czarną owcą ściany wschodniej - nie tylko nie zarejestruje olbrzymi8ej liczby studentów, ale jako jedyne miast wojewódzkie wybiera jarka na prezydenta. Wniosek: brać przykład z Rzeszowa, Białegostoku, Olsztyna, których liczba mieszkańców rośnie stale (choć co prawda w Rzeszoweie jest to efekt powiększania miasta - ale niektore miasta mogłyby się powiększyć)
Oferma nr 7 -- Poznań - miasto skurczyło się z ponad 590 do 557 tys. oficjalnie, mnimo że zeruje w nim tysiące studentów z daleka. To, ze miasto nie potrafi zrobić "porzundku" i zarejestrować wszystkie osoby stale mieszkające w mieście, to dowód na odejście od zasady 'wielkopolskiej gospodarności".
Trudniejsza sprawa jest z Górnym Ślaskiem , bo wiekszosć miast ma tu charakter przemysłowy, a w niektórych studentów jest niewiele.
Tu oferma są - oferma nr 8 - Gliwice - świetnie rozwijające sie, podobnie jak Wrocław, ale też nie wyciagajace wniosków. Dość duża liczba studentów powinna być wreszcie zameldowana w mieście.
Oferma nr 9 - Kielce - dużo studentów z Świetokrzystkiego - stale mieszkających zameldoiwać!
Jeżeli GUS uznaje takie fikcyjne statystyki, które w niekorzystnym świetle ukazują te miasta, to te miasta powinny coś z tym zrobić i nie poddać się presji wątpliwej statystycznie demo0grafii tych miast.
P.S. Nie tknąłem miast, które mają niewielki wzrost liczby mieszkańców lub stabilną populację, bo im nie trzeba takiego demograficznego "sukcesu", jak niektórym innym miastom, które oficjalnie mają zmniejszającą sie populację. A inwestorzy zagraniczni na to patrzą, bo zawsze oceniaja wielkość rynku zbytu na podstawie oficjalnych statystyk.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)