Polacy nie wrócą z emigracji, jeśli Polska będzie nadal krajem jednolitym etnicznie, do którego mało kto będzie napływać.
Dopiero gdy z czasem napłyną do nas imigranci (najlepiej z płodnych i dzietnych krajów, tak aby wskaźnik nam podskoczył), dopiero wtedy nasi emigranci z Wysp czy innych krajów Zachodu wrócą, bo będzie podobnie do tamtejszych warunków.
Założą wtedy firmy i będą zatrudniać Azjatów i Afrykanów, a może też Latynosów i niektórych wschodnich Europejczyków.
Wtedy były emigrant, który wróci do Polski, będzie mógł się czuć dobrze, bo nie będzie popychany tak jak na zagranicznym folwarku (co prawda za dość dużą kasę) lub na rodzimym gruncie (za mniejsze stawki).
Były emigrant poczuje się wtedy Panem losu, a nie popychadłem. Przecież po to jechał za granicę, choć i za granicą musiał pracować jako popychadło (choć na lepszych warunkach niż w Polsce).
Gdy już ma pieniadze, to może wracać do Polski i jak jest kogo zatrudniać (Chińczyków, a nie droższych miejscowych), to zostaje na stałe i już nie narzeka tak na biurokracje, bo klimat jest mieszany (np.polsko-chiński, a nie tylko polski, co wydaje się niektórym zagranicznym rodakom "zaduszny").
Gdy Polska nie pozwoli mocniej usadowić się imigrantom, to nie ma na co liczyć ani na powrót emigracji, ani na jej zanik.
Imigracja jest kołem zamachowym gospodarki.
Im więcej imigrantów, tym większa liczba ludności.
Im większa liczba ludności, tym więcej trzeba urzędników.
Im więcej urzędników, tym więcej studentów ma pracę.
Im więcej studentów ma pracę, tym mniej jest ich na zmywakach w Anglii czy gdzie indziej.
Im więcej imigrantów, tym więcej trzeba mieszkań.
Im więcej mieszkań, tym mniej polskich budowlańców w Norwegii.
Zrozumiałe?
Nie dla wszystkich chyba, ale...
ale czas już sprowadzać imigrantów, po żeby ktoś pracował wreszcie na Polaków, bo Polacy to chłopami pańszczyźnianymi czy robotnikami na folwarku angielskiego farmera czy niemieckiego bauera są już stanowczo za długo,
czego przede wszystkim polskim emigrantom życzę...



Komentarze
Pokaż komentarze (19)