0 obserwujących
181 notek
94k odsłony
  758   0

Wartość dodana, wartość odjęta

Wartością dodaną wniesioną przez wicepremiera Morawieckiego do łaknącego nowych pieniędzy rządu okazało się doprowadzenie do wykorzystywania na wielką skalę pieniędzy należących do podatników. Politycy rządzący państwem po prostu wprowadził takie procedury, których skutkiem jest odkładanie w czasie zwrotu podatku VAT.

Przedsiębiorcy objęci obowiązkiem płacenia podatku od wartości dodanej (VAT) powinni być, zgodnie z ideą takiego podatku, obciążani podatkiem od wniesionej przez nich wartości dodanej. Tak jest wtedy, kiedy rząd w miarę sprawnie rozlicza się z podatnikami. Podatnicy wpłacają podatek należny i bez zbędnej zwłoki dostają podatek naliczony. Jeśli rząd wymyśla różne przeszkody w zwracaniu podatku naliczonego, zyskuje okazję do dysponowania przez pewien okres tymi pieniędzmi. Z taką właśnie sytuacją mamy do czynienia.

W sprawozdaniach z wykonania budżetu w pozycji "dochody, z tego a) dochody podatkowe, w tym - podatki pośrednie", pokazywana jest różnica pomiędzy napływającymi od podatników pieniędzmi a kwotami im zwróconymi. Jeśli te drugie są odkładane o kilka miesięcy, to "dochody" rządu z podatku VAT rosną w imponującym tempie. Kosztem tracących płynność podatników.

Rząd potrzebuje dużo pieniędzy. Pozyskuje je w sposób jawny poprzez podatki, dywidendy od własnych przedsiębiorstw oraz zaciąganie zobowiązań (kredyty i obligacje). Nowa ekipa pod dowództwem wicepremiera Morawieckiego dodała sposób niejawny - manipulację w rozliczeniach podatku od wartości dodanej.

Coś przerażającego dzieje się w budownictwie: "Do końca 2016 r. podwykonawcy budowlani wystawiali generalnym wykonawcom faktury za usługi z VAT, ale równocześnie w rozliczeniu potrącali podatek, który zapłacili w cenie użytych materiałów budowlanych. Od stycznia 2017 r. wprowadzono jednak odwrócony VAT. Podwykonawcy wystawiają fakturę za usługę bez podatku, a o zwrot daniny od materiałów muszą prosić fiskusa. Na oddanie podatku ma on 60 dni. Rafał Sebastian Bałdys, wiceprezes PZPB, podkreśla jednak, że często zwrot jest poprzedzony kontrolą urzędników, więc faktycznie przedsiębiorcy czekają na pieniądze znacznie dłużej, co powoduje zmniejszenie albo nawet utratę płynności. (...) „Zachodzi realna obawa, że (…) dojdzie do pogorszenia sytuacji podwykonawców, setek bankructw i w konsekwencji do zatrzymania wielu inwestycji, w tym również publicznych. Konsekwencją będzie także utrata tysięcy miejsc pracy, demobilizacja zasobów i zerwanie łańcuchów dostaw oraz usług. Temu wszystkiemu będzie towarzyszyła bardzo trudna sytuacja formalno — prawna, której rozwiązanie będzie wyzwaniem dla polskiego sądownictwa” — przestrzega PZPB."     źródło: https://www.pb.pl/budowlanka-na-wojnie-z-fiskusem-867022

Przetrzymywane na kontach rządowych pieniądze podatników poprawiają stan budżetu, za to pogarszają sytuację finansową przedsiębiorców. Jeśli sprzedają coś z zyskiem, to z powodu nieetycznych zagrań rządu okazuje się, że przynajmniej przez pewien czas mają z tego stratę. Jak można od nich oczekiwać, że opracują plany rozszerzenia działalności, plany inwestycji, jeśli mają mieć z tego stratę? Nawet tymczasową, z zyskiem odłożonym o parę miesięcy?

To dlatego wykres pokazujący stopę inwestycji odniesioną do PKB zanurkował!

image

(źródło: mBank Research,https://pbs.twimg.com/media/DFuqpHxXYAAaLsq.jpg:large)

Osoby stosujące analizę techniczną zauważą wybicie z formacji podwójnego szczytu, czyli układ zapowiadający głębokie spadki. Na nic zdadzą się propagandowe występy wicepremiera Morawieckiego za granicą, mające zachęcić do inwestowania w Polsce. Panie Morawiecki, niech Pan zachęci do inwestowania polskich przedsiębiorców - traktując ich jak partnerów a nie jak przestępców. Niech rządzący uproszczą prawo i obniżą podatki. Te 17440 stron nowych przepisów uchwalone przez parlament w pierwszej połowie br. na pewno nie pomogą.


Lubię to! Skomentuj15 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka