o czasach kiedy jeszcze mężczyźni lubiący mężczyzn, nie wymyślali strojów, które miałyby obrzydzić kobietę...
Jedna z najsmutniejszych książek jakie czytałem. Ciągle nie wiem, czy to była postać tragiczna, czy komiczna, na pewno autentyczna (w tym co robił), geniusz literacki i aktorski, pozer, wieczny outsajder zachłyśnięty ideami komunizmu, który został wykreowany na pisarza opozycjonistę (negował system i ludzi a nie idee), magnetyczna i neurotyczna osobowość, szalenie dowcipny, wieczne dziecko, do tego katolik, który prowadził rozmowy z Bogiem.
Nie potrafił poradzić sobie ze swoją seksualnością, kochał kobiety i był kochany przez mężczyzn (Mach, Andrzejewski, Iwaszkiewicz, Stryjkowski, Bereza, Łoś). Pusto brzmiące propagandowe hasła komunizmu wyparły wzorce moralne, a swoboda erotyczna dawała pozory szczęścia. W skrajnie pruderyjnym państwie komunistycznym, paradoksalnie, literaci pederaści stanowili duży procent środowiska twórczego i należeli do tych najbardziej popieranych przez rząd. Odgrywali szczególną, podwójną rolę: należeli do systemu przemocy, będąc jego ofiarami. Powstał pewnego rodzaju układ sprzężony: komuniści, potępiając homoseksualizm, jednocześnie sobie posłusznym przyzwalali na jego praktykowanie i wynosili ich na wyżyny, pozostałych zaś niszczyli. Straszyli te środowiska tak zwanym ludem, który - według władz - ich nienawidził, i przestrzegali, że tylko komuniści mogą zapewnić im bezpieczeństwo. Pederaści musieli więc ukrywać swoje skłonności przed rzekomo nietolerancyjnymi ludźmi, zdając sobie przy tym sprawę, że tajna policja polityczna doskonale o wszystkim wie i nieustannie zbiera kompromitujące materiały, które mogłyby być użyte przeciwko nim. Bali się więc zarówno społeczeństwa, jak i walczącego z nim reżymu. Nikt nie był tak podatny na szantaż jak oni.
„Ten miły system nie będzie robił spraw politycznych pisarzom czy publicystom. Zawsze można kogoś zahaczyć o jakąś sprawę pospolitą. Weź: Iwaszkiewicz, Zawieyski w każdej chwili mogą być pociągnięci za pedziostwo" - zauważał Zygmunt Hertz.
Komuniści upatrywali w literaturze ukrytych form wypowiedzi politycznych lub odwrotnie - sami te wypowiedzi narzucali, uważając literaturę, podobnie jak wszystkie formy życia kulturalnego, za część propagandy. Stosowali przy tym system chwalenia, nagradzania, popularyzowania i rozdawania zaszczytów; w ten sposób czyniąc z posłusznych artystów urzędników reżymu.
Ważną postacią w jego życiu była matka, a listy do niej to prawdziwy rarytas (był wychowywany tylko przez matkę, i gdy w jej życiu pojawił się nowy mężczyzna, późniejszy ojczym Marka, wydarzenie to okazało się jego traumą i odcisnęło na jego historii straszne piętno, nigdy nie pogodził się z faktem że musi dzielić miłość do matki z kimś obcym).
Po opuszczeniu kraju zawsze marzył o powrocie do Polski, (mimo iż w Polsce groziło mu wojsko i sąd o szpiegostwo), źle się czuł w Paryżu, Stanach, Izraelu, wśród Niemców, których kochał i nienawidził zarazem, wpisując się tym samym w swój wykreowany wizerunek. Bał się banalności życia i nie potrafił sobie z tym poradzić. Choć trzeba przyznać, że jego gry miłosne, skutkujące kolejnymi związkami były imponujące.
Był ofiarą swojego talentu i uwodzącego wyglądu oraz swych protektorów, którym chodziło nie o jego talent, ale o jego ciało. Hłasko to geniusz i skończył jak geniusz.
Ludzie często widzą w pisarzu, artyście tylko jego twórczość, a nie to kim był. To samo Miłosz (attache PRL) i "bohaterowie" "Hańby domowej" Trznadla: ich prywatne wybory dróg życiowych (służalczość wobec systemu) kładą cień na osoby - ale także wg mnie na ich twórczość, ale to oni byli na topie (dzięki swej postawie).
Popularność artystów zależy głównie od ich stosunku do rządzących(czy ich popierają, czy nie), ale również od tego czy rządzący popierają ich i jakie mogą mieć z tego korzyści. To również w dzisiejszym świecie nie straciło na aktualności.
Kilka cytatów:
- Jestem Polakiem i bez Polski nie mam o czym pisać
- Tylko Bóg jest jedyną istotą, która może kochać wiecznie
- Żaden człowiek nie jest wyspą samą dla siebie, a stanowi tylko część kontynentu. Jeśli umiera jeden człowiek, to życie jego zostaje przetłumaczone na język Boga
- Nieszczęściem człowieka żyjącego w systemie totalitarnym jest nie opuszczające go poczucie groteski i śmieszności samego siebie, zredukowanie marzeń, zredukowanie pragnień, niemożność reagowania na świństwa widziane każdego dnia, na każdym kroku.
- Co wy robicie z nami, wy przeklęte dziwki? Przeklęte, nylonowe zwierzęta.
- Życie jest odmianą szaleństwa
Marek, alfons i omega
na podstawie książki Barbary Stansiławczyk



Komentarze
Pokaż komentarze (8)