"Ziemia nigdy nie oddaje bez procentu tego, co otrzymała. Cyceron "
Rolnicy, którzy protestowali pod siedzibą oddziału Agencji Nieruchomości Rolnych w Szczecinie od 05.12.2013 roku zawieszają protest. Dziś chcieli dostać się do urzędu wojewody. Około 60 rolników wznosiło okrzyki i śpiewało "Boże coś Polskę". Nie wpuszczono ich jednak do środka.
- Wracamy do domów - przyznał Jan Kozak, zastępca przewodniczącego Komitetu Protestacyjnego Solidarności Rolników Indywidualnych. - Ale pozostajemy w pogotowiu strajkowym- . Jak twierdzą protestujący sprzedaż, jaką prowadzi Agencja Rynku Rolnego w Szczecinie powoduje wykup ziemi przez cudzoziemców, głównie Niemców. Do przetargu organizowanego przez ARR stają, bowiem ,,słupy,, podstawione osoby, które kupują ziemię za pieniądze uzyskane dzięki umowie pożyczki, jaką zawarli z obcym podmiotem gospodarczym. W późniejszym etapie figurant, po prostu nie spłaca pożyczki i właściciel zagraniczny zaspokaja swoją wierzytelność poprzez przejęcie zakupionej nieruchomości. Rolnicy twierdzą, że nie są w stanie konkurować z tak dużymi podmiotami gospodarczymi.
Ziemia trafia do obcokrajowców w majestacie polskiego prawa, wykorzystując lukę i słabość polskiego ustawodawcy. Problem trwa już jakiś czas, ale ani rząd, ani Agencja Rynku Rolnego mieli nie podejmować żadnych kroków w celu ukrócenia tego procederu. Agencja zresztą ma w dużej mierze związane ręce, niezbędne są tu przecież zmiany w prawie, zabezpieczające polską ziemię przed jej sprzedażą dla podmiotów zagranicznych, ale do tego bez wątpienia potrzebna jest interwencja rządu. A rząd Tuska w tej sprawie jak i w wielu innych brał będzie rolników na przeczekanie obserwując nastroje społeczne z nadzieją, że sprawa ucichnie wraz z wiosennymi pracami w polu. Wszak rolnik to nie pracownik kancelarii sejmu i na kilkadziesiąt tysięcy premii od Ewy Kopacz liczyć nie może. Na pomoc rządowi Donaldowemu pospieszyły już zresztą ,,zainspirowane,, lemingi organizując w sieci akcje ośmieszające i oszczercze wobec słusznych postulatów protestujących. Dla ścisłości - nie jestem rolnikiem i nie czerpie z polskiego rolnictwa korzyści ( oprócz tej na talerzu, ) ale sprawa jest zbyt poważna by ją lekceważyć.To nie jest tylko hucpa,,chciwych wieśniaków,, jak próbują przedstawić to znane z ,,obiektywizmu,, media. Trzeba bez względu na miejsce zamieszkania, poglądy, wykonywany zawód zdecydowanie popierać rolniczy protest do skutku. Wspólnego poparcia powinny udzielić związki zawodowe tak ,,Solidarność,, ,,OPZZ,, jak i każde inne, to nie czas na podziały ideowe. Jesteśmy już prawie wyzuci z polskiego przemysłu, bankowości, handlu Jeszcze tylko ziemia jest w większej części naszą własnością. Największym materialnym i duchowym dobrem, okupionym daniną krwi przez poprzednie pokolenia. Od nas zależy jak długo. Nie prześpijmy tego, bo obudzimy się któregoś niekoniecznie dla nas pięknego poranka w ,,Drzymałowym,, wozie.



Komentarze
Pokaż komentarze