0 obserwujących
328 notek
298k odsłon
731 odsłon

O wyroku ws. antykomor.pl i o prowokacji GPC

Wykop Skomentuj4

Z Dominiką Bychawską-Siniarską z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka o wyroku w sprawie portalu Antykomor.pl i prowokacji dziennikarzy „Gazety Polskiej Codziennie” rozmawia Andrzej Kaczmarczyk

 

Dominika Bychawska-Siniarska. Prawnik, absolwentka Kolegium Europejskiego w Natolinie, pracowała w kancelarii Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, w latach 2005-2006 współpracownik Programu Spraw Precedensowych Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, obecnie Dyrektor Merytoryczny „Obserwatorium wolności mediów w Polsce” oraz koordynatorka projektu „Europa Praw Człowieka".

 

Za co dokładnie sąd skazał twórcę strony Antykomor.pl?

Sąd przeprowadził dosyć dokładną analizę zarówno zdjęć, jak i gier funkcjonujących na stronie. Uznał, że bloger dopuścił się znieważenia głowy państwa, rozpowszechniając na swojej stronie obrazki z wykorzystaniem wizerunku Prezydenta RP oraz gry „strzelanki”, w których wizerunek Bronisława Komorowskiego był celem. Jednocześnie sąd uznał, że dwa inne obrazki nie wypełniają znamion znieważenia konstytucyjnego organu państwa (dotyczyły one okresu, gdy Bronisław Komorowski pełnił funkcję głowy państwa jeszcze jako marszałek Sejmu). 

Sąd uznał za dopuszczalny fotomontaż przedstawiający mężczyznę z doklejoną głową Prezydenta RP, który przykłada sobie wiertarkę do głowy i drugie podobne zdjęcie z mężczyzną w szlafroku. Inaczej jednak odniósł się do dwóch innych zdjęć, które miały kontekst seksualny, erotyczny. Sąd wskazał, że zdjęcia te nie mają związku z publiczną funkcją pełnioną przez Prezydenta. Analizując gry, w których możliwe było strzelanie do Prezydenta sąd uznał, że przyczyniają się do „propagowania przemocy w cyberprzestrzeni”.

Jeżeli nawet zgodzimy się z sądem, że prawo zostało złamane, czy to nie za wysoki wyrok?

Sąd skazał twórcę portalu na karę 10 miesięcy ograniczenia wolności w wymiarze 30 godzin miesięcznie. Jednakże ze względu na pozostałe zarzuty (drobne fałszerstwa dokumentów, które znaleziono u niego podczas przeszukania) będzie musiał pracować społecznie 40 godzin w miesiącu przez rok i 3 miesiące. To nie jest mała kara. Może ona wywoływać tzw. „skutek mrożący" i powstrzymywać przed jakąkolwiek działalnością satyryczną w stosunku do głowy państwa w przyszłości. Przecież na co dzień w wielu czasopismach, nie mówiąc o sieci, możemy podziwiać obrazki z udziałem głowy państwa, które mają charakter satyryczny, a większość zawartości Antykomor.pl już wcześniej funkcjonowała w sieci.

Mam wrażenie, że nadal jest problem ze zdefiniowaniem przestrzeni jaką jest Internet i zaakceptowaniem, że może w Internecie można pozwolić sobie na więcej. Myślę, że w tej sprawie już prokuratura powinna zaprzestać ścigania ze względu na znikomą społeczną szkodliwość czynu.

Czy ten wyrok obroni się w wypadku odwołania do Trybunału w Strasburgu?

Już podczas postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym, który w lipcu 2011 r. uznał art. 135 par. 2 za zgodny z polską Konstytucją wskazaliśmy w naszej opinii przyjaciela sądu, że przepis ten budzi nasze zastrzeżenia, w szczególności w kontekście orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, które nasz ustawodawca, jak i sądy powinny brać pod uwagę. Trybunał w Strasburgu wielokrotnie podkreślał, że granice krytyki w stosunku do polityków są szersze niż do osób prywatnych. Jeszcze słabszej ochronie podlega rząd lub inne instytucje władzy państwowej. Przedstawiciele władzy, muszą tolerować krytykę wyrażoną w formie uwag prowokacyjnych, obraźliwych, oburzających, a także krytykę przybierającą postać satyry.

Czy w innych krajach europejskich też zapadają skazujące wyroki za znieważenie głowy państwa?

Niestety w wielu krajach europejskich (np. Niemczech, Danii, Holandii, Hiszpanii) utrzymywane są przepisy o znieważeniu głowy państwa i zdarzają się w nich przypadki skazań. Natomiast dobrym przykładem jest Wielka Brytania, w której o krytykę monarchy nikogo nie oskarżono od 1715 r. Instytucja „lese majesty", chroniąca głowy Państwa jest archaiczna, nie ma potrzeby jej utrzymywania, gdy podobnie jak w naszym prawie karnym, są ogólne przepisy dotyczące znieważenia (art. 216 Kodeksu karnego). Ten pogląd podziela też Trybunał w Strasburgu. Mnie najbliższe jest podejście amerykański. Tam wolność słowa opiera się na zasadzie, że wolno wszystko prócz gróźb i wezwania do przemocy. Taka groźba czy wezwanie musi być „clear and present", tj. oczywista i realna.

Utajnienie procesu spowodowało, że de facto nie wiemy za jakie publikacje skazano Frycza, a sprawa dotyczy oskarżenia publicznego a nie prywatnego, i urzędu a nie osoby fizycznej. Jako obywatele zainteresowani sprawą nie mamy podstaw, by mieć własną opinię. Czy to nie ograniczenie wolności słowa lub dostępu do informacji?

Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale